Wczesnoreformowane myślenie o Kościele | Jon Balserak

Wpływ Ulricha Zwingliego na reformację w Zurychu jest niezaprzeczalny. Ten krótki esej ma za zadanie zbadać aspekty jego myślenia o Kościele, porównując je z poglądami późniejszych teologów reformowanych, w celu lepszego zrozumienia wkładu Zwingliego w dziedzictwo reformacji.

Do czasu swojego przyjazdu do Zurychu w 1519 r., Zwingli był kaznodzieją w kilku innych ośrodkach, głównie w Glarus i Einsiedeln. Aktywność reformacyjną podjął tuż po dotarciu do miasta. Odrzucił praktykę nauczania ze standardowego lekcjonarza na rzecz nauczania zgodnie z układem ksiąg biblijnych, wers po wersie (lectio continua). Zwrócił się także do biskupa Konstancji w sprawie celibatu duchownych (Zwingli sekretnie ożenił się z Anną Reinhart w 1522 r.).

Z końcem roku 1522 Zwingliego potępiono jako heretyka, co stawiało reformatora, podobnie jak i Zurych, w ekstremalnie trudnej pozycji. Nowo wybrana rada miasta zwołała publiczną dysputę w celu zbadania sprawy oraz dania Zwingliemu możliwości wytłumaczenia swojej nauki.

Nie była to jednak debata akademicka. Z Konstancji przybył Johannes Fabri, wikariusz generalny diecezji, wraz z innymi przedstawicielami biskupa. Mieli za zadanie przedstawić pozycję Rzymu, ale również słuchać, doradzać i pośredniczyć między stronami. Jednak żaden z doktorów Kościoła nie był obecny, a samą dyskusję prowadzono w obowiązującym lokalnie języku. Ostatecznie owego roku zorganizowano dwie dysputy, my zajmiemy się jednak tylko pierwszą, z 23 stycznia.

Zwingli był wezwany przez wikariusza do poddania się autorytetowi Kościoła i uznania, że sobory i papieskie decyzje posiadają boski autorytet. „Kościół nie może się mylić” – miał usłyszeć Zwingli od wikariusza. Zwingli, po skardze na błędy zarówno papieża, jak i soboru, powiedział: „kiedy on [wikariusz] mówi, że Kościół zadeklarował tak i tak, i że nie może się mylić, to pytam: co jest rozumiane jako »Kościół«”?

Kontynuując, Zwingli pytał, czy wikariusz miał na myśli „papieża w Rzymie z całą jego despotyczną władzą oraz przepych kardynałów i biskupów”, gdyż taki Kościół „często postępował źle i błądził, o czym wszyscy wiedzą”. Ale, Zwingli odpowiadał, „istnieje inny Kościół, którego papieże nie chcą uznać”, za chwilę dodając: „Ten Kościół nie może się mylić”. Co ciekawe, Zwingli użył dokładnie tego samego argumentu w 1524 r. w literackiej polemice z Hieronimem Emserem, rzymskokatolickim teologiem.

Twórczy spór

W argumentacji Zwingliego możemy zauważyć coś fascynującego. Celowo lub nie, tworzyła się nowa rzeczywistość. Mam na myśli to, że w początkach istnienia Kościoła reformowanego (około 1520-1525 roku) polemiczna strategia, którą przyjęli teolodzy tacy jak Zwingli, miała na celu dwie rzeczy: (a) potępienie Kościoła rzymskiego jako instytucji skorumpowanej, stawianej na równi z diabłem oraz (b) stworzenie przestrzeni dla zaistnienia w świecie prawdziwego, wiernego Kościoła, który w konsekwencji, będąc przeciwieństwem Rzymu, uzna faktyczny autorytet Jezusa Chrystusa.

Podczas spotkania z przedstawicielem papiestwa w 1523 roku strategia Zwingliego polegała na uznawaniu prawdziwości i autorytetu Kościoła Jezusa Chrystusa, jednakże poza rzymską wspólnotą. Tak więc Zwingli był w stanie jednocześnie sławić i uznawać wszystko, co Nowy Testament mówi o Kościele, oraz potępiać Rzym jako byt arogancki i skorumpowany, przez co nieposiadający prawa do nazywania się Kościołem. Robił to wszystko w sposób, który domyślnie łączył go oraz jego zwolenników z prawdziwym Kościołem, którego wprawdzie wprost nie wskazał, lecz jasnym było, co konkretnie miał na myśli. Chodziło mu o Kościół w Zurychu.

To, co mówił wprost o prawdziwym Kościele – tym „innym Kościele”, którego nie chcą uznawać papieże – także jest warte uwagi. Identyfikował ów Kościół z fragmentem Listu do Efezjan 5, 25-27, gdzie Paweł pisze, że Chrystus wydał za Kościół samego siebie, aby go uświęcić i przysposobić bez zmazy lub skazy. Zwingli wskazywał na ten Kościół, gdy pisał, że:

„… nie jest ona [Kościół] różna od wszystkich prawych chrześcijan, zgromadzonych w imię Ducha Świętego przez Bożą wolę, która daje głęboką wiarę i niezachwianą nadzieję w Boga, swojego małżonka. (…) Ten Kościół nie może się mylić. Powód: ona [Kościół] nie robi niczego podążając za swoją wolą lub tym, co uważa za słuszne, lecz tylko szuka tego, czego Duch Boży wymaga, do czego wzywa i co nakazuje” (1).

To właśnie nazywam twórczym sporem. Wszystko, co tu powiedział Zwingli, jest prawdą, którą Kościół rzymskokatolicki mógł, i co z pewnością robił, uważać za swoją. Tyle, że Zwingli wykluczył Kościół rzymski z posiadania czegokolwiek z tej prawdy. A zatem reformator w efekcie stworzył poprzez swój język nowy Kościół, który w jego osądzie mógł w pełni posiadać wspomniane wartości. Stworzył Kościół reformowany, nie nadając mu jeszcze nazwy.

Kluczowe dla jego pracy było przyjęcie wiązanego z Augustynem rozróżnienia na Kościół widzialny i niewidzialny. (Rozróżnienie to było również używane przez czasowo bliższego Zwingliemu czeskiego reformatora Jana Husa). Jednak ostatecznie ta strategia miała okazać się nieskuteczna.

Mimo całego sprytu Zwingliego podejście to spotkało się z ciężką krytyką ze strony katolickich polemistów, o umysłach ostrzejszych niż Johannes Fabri czy Hieronim Emser. Postaci takie jak Johannes Eck czy Tomasz Morus były w stanie podnieść argumenty trudne do obalenia przez Zwingliego i innych reformowanych teologów. Odwołanie się do Kościoła niewidzialnego jako narzędzia w dyskusji, mimo iż początkowo bardzo efektowne, ostatecznie okazuje się piętą achillesową. Przeciwnicy Zwingliego, gdy tylko dostali chwilę do namysłu, byli w stanie zadać bardziej wnikliwe pytania, choćby: „jak ktokolwiek może zidentyfikować Kościół, który składa się z uwewnętrznionej wiary i jest znany wyłącznie Bogu?”.

Innymi słowy, ci bystrzejsi rozmówcy zdali sobie sprawę, że identyfikowanie się z niewidzialnym Kościołem jest zwyczajnie niemożliwe. Oddając jednak sprawiedliwość Zwingliemu należy przyznać, że zastosował ideę niewidzialnego Kościoła w bardzo inteligentny sposób – sprawił, że Kościół ten wcale nie wydawał się być niewidzialny. W dysputacji 1523 roku mówił o tym „innym Kościele”, jakby był on po prostu tożsamy z Kościołem w Zurychu. Mimo to, jego użycie pojęcia Kościoła niewidzialnego jako narzędzia w dyskusji musiało być ostatecznie odrzucone przez późniejszych myślicieli reformowanych.

Polemika przetrwania

Nowa strategia polemiczna, rozwinięta przez późniejszych reformowanych teologów, po pierwsze – odrzuciła użycie pojęcia Kościoła niewidzialnego jako narzędzia w dyskusji; po drugie – zajęła się problemem schizmy. Po trzecie – zaoferowała wyjaśnienie problemu, dlaczego oddzielenie się od rzymskiego Kościoła było zgodne z Bożą wolą. Po czwarte – odpowiedziała na pytanie: jeśli my jesteśmy Kościołem, to co to znaczy?

Strategię tę możemy odnaleźć w pismach Piotra Vermigliego; przyjmuje ją również Heinrich Bullinger (widać to na przykład w drugim kazaniu z piątej z jego „Dekad”). Jan Kalwin używa jej w czwartej księdze swojej „Nauce religii chrześcijańskiej”. znajdziemy ją także w „Loci Communes” Wolfganga Musculusa.

Reformowani szczególnie rozwinęli swoje rozumienie Kościoła. Badając liczne pisma, wyróżniłem osiem tematów, konsekwentnie przez nich podkreślanych:

1. wieczność Kościoła,
2. Chrystus jako jedyna głowa Kościoła,
3. brak zbawienia poza Kościołem,
4. niewidzialność Kościoła (chociaż nie używali tego pojęcia jako narzędzia w dyskusji),
5. powszechność Kościoła,
6. Kościół wojujący i triumfujący,
7. znaki Kościoła,
8. Kościół jako małżonka Chrystusa.

Punkty te odnosiły się oczywiście również do innych tematów.

Co ciekawe, wymienieni wyżej myśliciele przyjęli jeden punkt, szczególnie podkreślany przez Zwingliego – chodzi o kwestię nieomylności Kościoła. W „Drugiej konfesji helweckiej” Bullingera czytamy: „Kościół jest nieomylny tak długo, jak tylko opiera się na skale, którą jest Chrystus, i na fundamencie proroków i apostołów. Nie ma wątpliwości, że błądzi, gdy tylko opuszcza Tego, który sam jest prawdą”.

Obwarowane zastrzeżeniami rozumowanie Bullingera nie jest całkowitym odejściem od siły, energii i odwagi Zwingliego, jest jednak z pewnością bardziej zniuansowane.

Konkluzja

Duży nacisk, jaki kładł Zwingli na pojęcie Kościoła niewidzialnego podczas intensywnych dni roku 1520, ustąpił w latach 50-tych i 60-tych szesnastego stulecia rzeczywistości reformowanych kongregacji rozrzuconych po terytorium Konfederacji Szwajcarskiej i południowych Niemiec. Po odłączeniu się od rzymskiej wspólnoty musiały wziąć na siebie niewdzięczny trud samorządności. Chociaż błyskotliwość i umiejętności retoryczne Zwingliego były imponujące, rzeczywistość, której musieli stawić czoło reformowani po jego śmierci, dalece odbiegała od czasów zuryskiego teologa.

(1) Ulrich Zwingli, „Selected works of Huldreich Zwingli (1484-1531); the reformer of German Switzerland”, Trans. Lawrence A. McLouth, Henry Preble, George W. Gilmore (Philadelphia, University of Pennsylvania, 1901), 85-86.

Tłum. Jakub T. Niewiadomski, współpr. Weronika Mincer

Jon Balserak – historyk wczesnej nowożytności (obszary: Francja, Genewa). Doktorat z historii uzyskał w New College na Uniwersytecie Edynburskim. Wykłada na Uniwersytecie w Bristolu. Wydał m.in. „John Calvin as Sixteenth-Century Prophet” (Oxford University Press, 2014), „Calvinism: A Very Short Introduction” (O.U.P., 2016)

Fotografia: Otto Münch, Zwingli na drzwiach w Grossmünster w Zurychu; Rebecca Kennison/Wikipedia, CC BY 2.5.

Numer 1(38)/2017, wrzesień 2017.