Modlitwa serca | Maja Jaszewska

Kryzys gospodarczy, którego doświadczamy dziś z rosnącym niepokojem, wzrost napięć w stosunkach międzynarodowych i nasilenie nastrojów nacjonalistycznych w wielu krajach, sięgają korzeniami powszechnego kryzysu duchowości.

Kultura wielkich korporacji, dyktat finansowego zysku, świat reklam wymuszających niezdrowy popyt na setki zbędnych produktów – wszystko to tworzy iluzję rzeczywistości daleką od prawdziwej ludzkiej natury i świata naszych realnych potrzeb.

Zatracamy się w medialnym chaosie zagłuszani tysiącami newsów. Z mass mediów atakują nas nawałnice pseudowiedzy podawanej przez pseudofachowców. Nasze ciała i umysły są coraz bardziej zatrute. Przymykamy oczy na ogrom cierpienia zwierząt z intensywnych hodowli przemysłowych. Sprowadzając ich życie do produkcji dobra konsumpcyjnego, znieczulamy się na losy naszych „mniejszych braci”. Pomijając szkodliwość mięsa pochodzącego z głęboko zestresowanych zwierząt, musimy mieć świadomość, że lekceważąc cierpienie jakichkolwiek żywych istot, znieczulamy w sobie współczucie, a tym samym głos sumienia. Nie może to pozostać bez wpływu na to, jak funkcjonujemy w całym naszym życiu.

Kompulsywnie produkujemy coraz więcej dóbr materialnych i nałogowo je pochłaniamy. Tworzone kiedyś przedmioty były trwałym elementem naszej kultury materialnej, a przechodząc z pokolenia na pokolenie tworzyły historie rodziny i jej tradycję. Dziś toniemy w powodzi „jednorazówek”, które z założenia już po chwili stają się śmieciami.

Zachłanność, pośpiech i śmieci – tymi określeniami można opisać znaczną część naszego współczesnego świata.

Te wyżej wymienione zjawiska celnie sportretował Ron Fricke w swoim ostatnim przejmującym filmie „Samsara”. Reżyser tego interesującego obrazu dobitnie uświadamia nam, że o ile nie zwrócimy się w stronę duchowości, nie będziemy w stanie uleczyć naszych ciał, umysłów i dusz.

Powszechny kryzys jest również udziałem wszystkich Kościołów chrześcijańskich. Dlatego pierwszym i podstawowym zadaniem, które przed nimi stoi, jest zdobycie się na uważną i krytyczną autorefleksję – na ile my chrześcijanie, każdy z nas osobna i jako wspólnota, przyczyniamy się do współczesnego chaosu?

Największym błędem, jaki zdaje się popełniać większość chrześcijańskich Kościołów, jest obrażanie się na rzeczywistość i lokowanie się w pozycji oblężonej twierdzy wolnej od negatywnych zjawisk dzisiejszego świata. Jest to jedna z przyczyn, dla których coraz więcej osób odchodzi od Kościoła i szuka zaspokojenia głodu duchowego, zwracając się ku tradycjom Wschodu. Tymczasem Jego Świątobliwość Dalajlama wyraźnie podkreśla, że duchowej drogi należy szukać przede wszytki we własnej tradycji.

Jednak wzrost zainteresowania duchowością Wschodu ma tę zaletę, że może w nas obudzić tęsknotę za kontemplacyjnym wymiarem modlitwy. Tymczasem odpowiedź na to pragnienie tkwi u samych źródeł chrześcijaństwa – jest nią medytacja chrześcijańska.

Tę duchową tradycję mądrościową zawdzięczamy Ojcom Pustyni i św. Janowi Kasjanowi. Z czasem popadła ona w zapomnienie, ale przywrócił ją nam ojciec John Main, który w pismach Kasjana odkrył metodę medytacji i nazwał ją Medytacją Chrześcijańską.

W 1977 roku Main założył klasztor benedyktyński w Montrealu, który zainspirował jeden z ruchów odnowy kontemplacyjnej w Kościele zachodnim. I właśnie ten ruch jest szansą na uporanie się z wieloma współczesnymi globalnymi problemami i ożywienie naszej chrześcijańskiej wiary. John Main napisał, że każdy, kto wytrwale podąża drogą medytacji, odkrywa, że jego życie ulega stopniowej przemianie, choć w czasie medytacji może odnosić wrażenie, że nic się nie dzieje.

Siła medytacji jest ogromna. Po pewnym czasie pod jej wpływem emocje, które chcemy stłumić, strach któremu nie chcemy stawić czoła, winy do których nie chcemy się przyznać, tracą swe panowanie i znikają niczym spalone w ogniu Bożej miłości. Medytacja chrześcijańska jest prostą praktyką duchową, dostępną każdemu człowiekowi. Nie wymaga żadnego wtajemniczenia ani specjalnych uprawnień.

Ojcowie Pustyni mawiali, że jeśli chcesz poznać Boga, musisz najpierw poznać samego siebie. Medytacja chrześcijańska prowadzi do samopoznania, a tym samym wiedzie ku Bogu. Nazywana jest w chrześcijaństwie „modlitwą serca”. Dzięki praktyce medytacji uczymy się trwać w skupieniu i ciszy. A właśnie te dwa stany są współcześnie deficytowe dla większości z nas.

Mając tego świadomość, musimy szczególnie zadbać o nasze dzieci. Zdaniem kierującego Światową Wspólnotą Medytacji Chrześcijańskiej ojca Laurence’a Freemana są poddawane olbrzymiej sile komercji, która chce je przerobić w bezwolnych konsumentów. Dzieci są zagubione i bezbronne wobec agresji takich usiłowań. Na szczęście z natury są skłonne do medytacji.

Efektem medytacji jest uspokojenie umysłu i cisza wnętrza serca. Dzięki medytacji stajemy się bardziej empi wrażliwi. Medytacja nie tylko otwiera na drugiego człowieka i jego potrzeby, ale czyni również bardziej odpowiedzialnymi i świadomymi. W efekcie przynosi nam uzdrowienie. Dlatego podstawowym zadaniem, jakie stoi dziś przed Kościołem, jest odnalezienie i propagowanie kontemplacyjnego wymiaru modlitwy.

Maja Jaszewska — dziennikarka, animatorka kultury, publikowała między innymi na łamach „Tygodnika Powszechnego”, „Zwierciadła”, „Sensu”, „Twojego Stylu”, „W drodze”. Autorka książki „W co wierzę?”. W przygotowaniu — „Psychologia mitów” — zbiór rozmów z doktorem Zenonem Waldemarem Dudkiem. Ewangeliczka reformowana, warszawianka od pięciu pokoleń.

Fotografia: archiwum prywatne autorki.

Numer 1(1) 2013, 11.02.2013