Seks w Piśmie Świętym a współczesna etyka biblijna | Bettina Cottin

Uwagi wstępne

Wolę mówić o seksualności w „biblijnej” starożytności niż o kwestii „homoseksualizmu w Biblii”. Poza samym faktem, że pojęcie to jest anachroniczne z punktu widzenia czasów biblijnych. W starożytności nie zastanawiano się nad tożsamością czy orientacją seksualną, lecz nad postawami i konkretnymi czynami. Stąd należy zauważyć, że Biblia nie traktuje homoseksualizmu jako istotnego zagadnienia. Wręcz przeciwnie, odniesienia do niego umieścić można zaledwie na jednej stronie.

Dalej: przejdźmy do wstępnej uwagi dotyczącej protestanckiego sposobu czytania Biblii. Dla protestantów, w tym dla mnie, lektura Biblii jest niezbędnym elementem, który nadaje kierunek ich wierze i życiu. Teksty biblijne kształtują kulturę jednostki i zbiorowości; sprawiają, że możemy rozważyć jakąś kwestię w obliczu Boga, a następnie przyjąć za tę interpretację odpowiedzialność.

Jeśli czytamy Biblię pilnie i regularnie, jeśli z nią dorastaliśmy, trudno nam czasami przyjąć, że Biblia, z punktu widzenia historycznego, nie została wcale napisana dla nas. Na płaszczyźnie duchowej, rzecz jasna, dzięki pośrednictwu Świętego Ducha, Biblia zawiera Słowo Boże. Lecz z punktu widzenia materialnego, historycznego i kulturowego musimy zaakceptować fakt, że nie jesteśmy adresatami, do których zwracali się jej autorzy.

Nie obejdzie się bez wysiłku, aby ją zrozumieć i zinterpretować. Trzeba umieć przyznać, że potrzebujemy jakiejś zasady interpretacyjnej, która nas w lekturze pokieruje („zasada hermeneutyczna”).

Dla chrześcijan nawiązujących do reformacji tą zasadą jest osoba, dzieło i przesłanie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, naszego Zbawiciela („Was Christum treibet” Lutra). On jest dla nas rozstrzygającym Słowem Boga, ostatecznym kryterium. Wszystkie teksty biblijne mogą być czytane z perspektywy krytycznej, wychodząc od Jezusa Chrystusa.

Dystans czasowy, jaki dzieli naszą epokę od czasów biblijnych, wydaje się oczywisty gdy chodzi o sprawy materialne. Te uległy zmianom na poziomie technicznym, naukowym czy instytucjonalnym. Lecz gdy chodzi o obszary, które odbieramy jako nadal aktualne, wręcz wieczne, takie jak uczucia ludzkie, wiara w Boga, relacje rodzinne lub seksualność wydaje się nam, że wysiłek interpretacyjny nie jest potrzebny. W tym wszystkim kontekst społeczny i kulturowy odgrywa istotną rolę. Kultura na świecie i wiedza o człowieku znacząco się zmieniły od antyku, przynajmniej w części zachodniej naszego świata.

Zachodnie zeświecczone społeczeństwa zapomniały o wymiarze symbolicznym lub wręcz świętym, który charakteryzował zwyczajne czynności codziennego życia w dawnych społecznościach (gesty, które towarzyszyły jeszcze kilka generacji temu czynności krojenia chleba na wsiach).

Nasza zindywidualizowana cywilizacja zapomniała też, jak bardzo porządek społeczny i rodzinny górował nad osobistymi aspiracjami. Hedonistyczna i libertariańska cywilizacja utraciła pamięć o tej wręcz magicznej aurze mogącej otaczać sferę życia seksualnego. Dawne społeczności uważały swój porządek za niezmienny; my natomiast przywykliśmy do postrzegania każdego porządku za zmienny, a czasami za wyraźnie przejściowy.

Gdy będziemy odczytywać teksty biblijne w kontekście ówczesnych społeczności, pojmiemy również, że nie odnoszą się one do tych samych realiów życiowych, które obowiązują w naszych czasach. Nie postrzegano prawie nigdy w starożytności relacji homoseksualnych jako prawdziwych i stabilnych związków.

Teksty biblijne nie odnoszą się do tej samej rzeczywistości co nasza. Zarazem odpowiedzialność za ich interpretacje spoczywa na nas.

Istnieją jednak dwie stałe. Pewien wymiar ludzkiej seksualności pojawia się ze zdumiewającym natężeniem we wszystkich cywilizacjach. Jest nim uczucie miłosne, które niesie za sobą poczucie zaskoczenia i zachwytu, a którego wydźwięk odnajdujemy w poezji miłosnej. Uczuciem tym możemy obdarzyć osobę płci przeciwnej lub tej samej płci.

Niestety jeszcze jedna stała towarzyszy ludzkiej seksualności od wieków. Jest nią wykorzystywanie gwałtu jako sposobu dotkliwego poniżenia drugiego człowieka i próby unicestwienia w nim tego, co określa jego poczucie własnej godności w relacjach rodzinnych lub społecznych. Ofiarą gwałtu mężczyzny może paść kobieta lub inny mężczyzna.

Stary Testament
Seks (w tym i „homoseksualizm”) na Starożytnym Bliskim Wschodzie

Starożytność ogólnie rzecz biorąc rozumiała seks jako energię witalną, w której uczestniczą tak bogowie, jak i ludzie. Była czymś pozytywnym i pozwalała cieszyć się życiem. Troska o płodność również odgrywała znaczącą rolę. Płodność wspólnoty, klanu lub narodu rozpatrywano w kontekście płodności ziemi i bydła. Płodność symbolizowała życie.

Seksualności nie możemy w pełni oddzielić od sfery kultycznej. Bogowie Starożytnego Wschodu byli seksualnie aktywni. Istnieli bogowie męscy i żeńscy, bogowie ograniczający się stricte do seksualności oraz bogowie (niekoniecznie ci sami), którzy odpowiedzialni byli za urodzajność i płodność, za deszcz i macierzyństwo.

Co się tyczy spraw międzyludzkich, kobieta i mężczyzna zazwyczaj żyli jako para. Związek małżeński przybierał różne formy na przestrzeni wieków i w zależności od cywilizacji. To co łączy wszystkie jego formy, to podporządkowanie kobiety mężczyźnie. Ten hierarchiczny porządek wydaje się fundamentem ówczesnego świata.

Co więcej, podstawą rodziny jako takiej nie był związek dwojga ludzi, lecz sama rodzina; rodzina – lub klan – w całej swojej złożoności, a przede wszystkim strukturze władzy. Patriarchalna rodzina przyjmuje czasami w Biblii pewne cechy matriarchalne, ale zazwyczaj to patriarcha posiada pełnię władzy i odpowiada za życie członków swojej rodziny.

Gdy pochylimy się nad kwestią życia seksualnego, należy przypomnieć różnicę statusów, która istniała wewnątrz związku, a która różniła się od tej obowiązującej obecnie.

Co się tyczy homoseksualizmu, należałoby przypomnieć fakt, że w starożytności nie zajmowano się kwestią tożsamości czy orientacji seksualnej; koncentrowano się jedynie na czynach. I tak jeśli chodzi o mężczyzn (homoseksualizm kobiecy jakby nie istniał w tekstach Starożytnego Wschodu) możemy w ich przypadku mówić o praktykach biseksualnych, ponieważ zdecydowana większość posiadała żonę bądź żony oraz dzieci.

Po dziś dzień znajdujemy w literaturze tylko jedno świadectwo dotyczące pary składającej się z dwóch mężczyzn. Są to król Gilgamesz i jego przyjaciel Enkidu (mit sumeryjski i akadyjski znany od drugiego tysiąclecia p.n.e. i bardzo popularny na Starożytnym Wschodzie). Niemniej zanim się poznali, każdy z nich utrzymywał kontakty seksualne z kobietami.

Zapisy prawne poświęcone stosunkom seksualnym między mężczyznami znajdujemy w regulacjach dotyczących cudzołóstwa albo gwałtu. Poza tymi przypadkami akty te były uznawane za zjawisko marginalne. Sedno sprawy nie tkwiło w tym, że mogło się zdarzyć, aby mężczyzna odbył stosunek seksualny z innym mężczyzną. Problem tkwił gdzie indziej, a mianowicie w zróżnicowanym statusie społecznym.

Aktualnie w kulturze to zjawisko już raczej nie obowiązuje w sposób jawny, w starożytności natomiast było ono podstawą ówczesnej równowagi społecznej. To znaczy, że strona czynna odgrywała jakoby rolę męską, podczas gdy strona bierna wychodziła poza przypisaną jej rolę, przyjmując niższy status społeczny podobny do tego, który zajmował niewolnik… lub kobieta.

Należy zawsze pamiętać o tej hierarchiczności stosunków międzyludzkich owych czasów. Dlatego na przykład gwałt, którego ofiarą był wolny mężczyzna, surowo karano. Gwałt mógł jednak stanowić w pełni legalny sposób poniżania i torturowania więźniów wojennych lub rodzaj wymierzonej kary.

Co się tyczy gwałtu na kobiecie, mamy tu do czynienia z innymi kategoriami. Kobieta musiała zawsze przynależeć do jakiegoś mężczyzny, swojego ojca lub męża (lub narzeczonego). W wyniku gwałtu na kobiecie szkodę ponosił w gruncie rzeczy mężczyzna, do którego ona przynależała. Stąd w przypadku gwałtu dziewicy lub zaręczonej młodej kobiety istniała możliwość zawarcia „małżeństwa naprawczego” (potwierdzonego w 5 Mż 22:28-29), w którym uczucia niewiasty nie były rzecz jasna w żadnym stopniu brane pod uwagę.

Gwoli „anegdoty” warto przypomnieć, że „małżeństwo naprawcze” funkcjonowało w zachodniej Europie, we Włoszech, aż do… 1981 r.

Wspomnieliśmy już o zależnościach, jakie istniały między seksualnością a religią. Wiele rytuałów nadawało ramy pragnieniu posiadania potomstwa i samemu macierzyństwu. Świątynie, między innymi dedykowane Isztar/Asztarte (Mezopotamia i ziemie kanaańskie), służyły jako miejsca praktyk nazywanych prostytucją sakralną: głównie kobiety, lecz także mężczyźni przyjmowali wiernych w celu odbycia z nimi stosunku seksualnego. Ten zaś miał im zapewnić możliwość spotkania z bóstwem i uczestnictwa w energii witalnej przekazywanej przez to bóstwo.

Wśród zwyczajów towarzyszących obchodom nowego roku babilońskiego znajdziemy również ceremonię, w trakcie której król jednoczył się symbolicznie z boginią w ramach „świętych zaślubin”. Nie jest do końca jasne, czy chodziło o rzeczywiste spółkowanie z prostytutką świątynną, czy raczej o ceremonię o charakterze czysto liturgicznym.

Większość z posiadanych przez nas informacji dotyczących prostytucji sakralnej pozostaje nadal niejasna. Dużą rolę w wyobrażeniach na ich temat odkrywają ludzkie fantazje. Teksty źródłowe odnoszące się do tego typu prostytucji można również mylnie odbierać jako traktujące o zwyczajnej prostytucji. Ta jednak stanowiła koniunkturalne zjawisko występujące w miejscach społecznych zebrań, jak również w miejscach pielgrzymek i w trakcie wielkich świąt (zob. historia Judy i Tamar w 1 Mż 38).

Wciąż nie wiemy, czy prostytucja sakralna to odosobnione zjawisko, czy rodzaj rytuału inicjacyjnego dla niewiast. Czy uczestniczące w niej prostytutki funkcjonowały w obrębie jednej świątyni? Aby skorzystać ze starszych tekstów źródłowych niż te autorstwa Herodota (V w. p.n.e.), należałyby je szczegółowo przebadać.

Tymczasem księgi biblijne nie są źródłami historycznymi, pomocnymi w tej materii, ponieważ wiele tekstów polemicznych często mówi po prostu o prostytucji. Prostytucję świątynną zaś utożsamia się z cudzołóstwem. Każda niewierność względem Boga jest bowiem określana za pośrednictwem metafory cudzołóstwa (niewierności) lub prostytucji (jako poszukiwania zarobku, czerpania korzyści od innego bóstwa). I jako taka podlegała karze.

Wreszcie, co się tyczy seksualności na Starożytnym Wschodzie, należy jeszcze wspomnieć o symbolice aktu seksualnego jako znaku mocy samej w sobie. Dlatego król otoczony był przez harem, nawet gdy komplikowało to kwestie dziedziczenia tronu.

Król Salomon miał do swojej dyspozycji niesłychanie liczny harem, składający się z 700 małżonek i 300 konkubin (zob. 1 Krl 11:3). Biblia przedstawia go dzięki temu jako wielkiego władcę, który nie ma nic do pozazdroszczenia swoim sąsiadom… Jednak to właśnie żony cudzoziemki wciągały króla w bałwochwalcze praktyki, czyli w oddawanie kultu obcym bóstwom.

Teologia biblijna
Demitologizacja seksualności: seks jako aktywność wyłącznie ludzka

Według tekstów biblijnych miejsce, jakie społeczeństwo przypisuje seksualności, ulega zmianom. Najbardziej znaczącym wydaje się fakt, że seks oddziela się od sfery sacrum. Bóg Izraela w ujęciu teologii biblijnej nie żyje w związku i nie przejawia bliżej określonej aktywności seksualnej. Nadaje i powierza seksualność zwierzętom i ludziom. Ci ostatni przeżywają ją i zarządzają nią w pełnej odpowiedzialności, przy czym Bóg pozostaje cały czas zaangażowany w ich życie. Dlatego gdy ktoś chciał posiadać potomstwo, kierował swoje modlitwy do Boga, a nie odprawiał jakiś rytuał płodności!

Aktywności seksualnej z czasem narzucone zostały w Biblii coraz węższe ramy w postaci zasad czystości i reguł organizacyjnych – zakazów. Te ramy konstytuowały się – podobnie jak teologiczna idea monoteizmu – w trakcie niewoli babilońskiej (VI/V w. p.n.e.) i przybrały końcową formę już po niej.

Niewola stanowiła okres kryzysu Izraela, lecz koniec końców czas ten nadał judaizmowi jego oryginalność. Utracenie tradycyjnych punktów odniesienia – takich jak kraj, królestwo, armia, świątynia, kapłaństwo – mogło zniweczyć tożsamość Izraela; tymczasem pozwoliło ono na jej wykształcenie się. Jest to fakt historyczny i teologiczny.

Teologia Księgi Kapłańskiej

Wśród szkół literackich i teologicznych, które od czasów niewoli zrewidowały tradycje Izraela i nadały jej literacki kształt znajdujemy tradycję „kapłańską”. Wywarła ona wpływ w szczególności na Pięcioksiąg Mojżeszowy. Wszyscy znamy zresztą jeden z kluczowych tekstów źródła kapłańskiego: jest nim pierwsza opowieść o stworzeniu świata znajdująca się na samym początku Pisma Świętego.

Teologiczna szkoła „kapłańska” starała się odbudować tożsamość Izraela, pamiętając o zatraceniu tradycyjnych wzorców. Zastąpiono je wzorcami uniwersalnymi (definiującymi miejsce Izraela w świecie, a nie tylko w danej sytuacji politycznej), odnoszącymi się do epoki i jej systemu etycznego oraz praktyk religijnych.

Judaizm stał się religią diasporalną, za kształt której odpowiedzialność ponosili wszyscy członkowie oraz hierarchowie religijni. Decydenci polityczni zniknęli z jego horyzontu zainteresowań. Tradycja kapłańska jest w dużej mierze ahistoryczna (charakter historyczny zachowuje jedynie Wyjście, lecz tylko częściowo) i przywiązywała rzecz jasna wielką wagę do rytuałów. Lecz jej główna cecha to próba uporządkowania świata, opracowania wykazów i kategorii.

Sformułowała ona również bardzo szczegółowo ideę świętego narodu, wybranego spośród pozostałych dla Boga. Księga Kapłańska (3 Księga Mojżeszowa) ma profil wyraźnie kapłański ze znajdującymi się w niej prawami rytualnymi, szczegółowym podziałem na to, co czyste i nieczyste. Lecz również zawiera utopijną wizję społeczną narodu kierowanego przez wiarę. Jej autorzy posunęli się nawet do wprowadzenia odpowiednika współczesnego rocznego urlopu i lat jubileuszowych (w których darowano długi).

Na płaszczyźnie politycznej tradycja kapłańska nie rozważała wprowadzenia systemu teokratycznego, lecz zarysowała normy społeczeństwa praktycznie ponadczasowe i ahistoryczne. Funkcjonowały one dzięki temu, że wszystko dokładnie zawczasu przemyślano i ustalono. Wizja ta opierała się na idei przynależności narodu do Boga. To w Księdze Kapłańskiej znajdujemy uniwersalną zasadę etyczną „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Zasadniczo Księga Kapłańska określa to, co prowadzi do życia, jak i co prowadzi do śmierci. Kategorię tę przeniosła na całą rzeczywistość składającą się na doświadczenie człowieka. W nim Bóg był źródłem życia. Przebywanie w komunii z Bogiem symbolizowało życie. Natomiast nieposłuszeństwo wobec Boga lub naruszanie reguł rytualnych niosło za sobą śmierć.

Zasady rytualne opracowano również na kanwie opozycji „życie – śmierć”. Tę opozycję między życiem a śmiercią odnajdujemy w rozróżnieniu na to, co czyste i nieczyste. „Czystość” implikowała brak skazy, jasność, brak pomieszania, prawdziwość, pełnię, uporządkowanie. „Nieczystość” zaś zawierała ideę brudu, mętności, hybrydalności, fałszywości, nienormalności, nieuporządkowania. To co nieczyste prowadziło do zaniku życia, śmierci, absurdu. Nieczystość znajdowała się po stronie nieokiełzanych sił natury i zwierzęcości.

Zwróćmy uwagę, że nieczystość nie była w pierwszej mierze kategorią moralną. Zazwyczaj to pojęcie było – powiedzmy – dość techniczne (poród, kontakty seksualne, pochówek zmarłego) i sprawiało, że po nieczystej czynności jednostka stawała się niezdolna do wykonywania praktyk rytualnych. Dlatego nieczystość należało usunąć albo poprzez upływ czasu (na ogół czekano do zmroku), albo dzięki odprawieniu specjalnych rytuałów „oczyszczających”.

To właśnie w Księdze Kapłańskiej znajdujemy najsurowsze ramy nałożone na obyczaje seksualne oraz reguły odnoszące się do nieczystości związanej z seksem. To również w tej księdze stosunek seksualny między dwoma mężczyznami jest w jasny sposób surowo zabroniony (zob. 3 Mż 18:22; 20:13). Określa się go jako „obrzydliwość”, czyli czyn sprzeciwiający się sednu przekazu religijnego i tożsamości narodu Bożego.

Niektórzy egzegeci dostrzegają w tym zakazie w pierwszej mierze zakaz pogańskich praktyk religijnych. Kontekst rzeczywiście odnosi się do przestępstw natury religijnej (np. składanie ofiar z dzieci Molochowi). Lecz sam tekst nie podąża jednoznacznie tą drogą.

Owo radykalne potępienie można wytłumaczyć kapłańską wizją porządku świata. Idea, według której człowiek stworzony został jako mężczyzna i kobieta wraz z podstawową rolą im przypisaną – „rozradzajcie się i napełniajcie ziemię” (opowieść kapłańska o stworzeniu z 1 Mż 1, 28) – stała w opozycji do możliwości odbycia stosunku seksualnego przez dwóch mężczyzn. Porządek stworzenia nie przewidywał po prostu homoseksualnego seksu.

Zauważmy jednak, że – inaczej niż w przypadku otaczających Izrael społeczeństw – odpowiedzialność tutaj ponosili obaj partnerzy. Nie mamy już do czynienia z mężczyzną wyższym rangą, któremu wszystko byłoby dozwolone, i mężczyzną niższym rangą, który musiał jedynie wszystko znosić. Obaj traktowani byli na równej stopie.

Odnotujmy że w prawodawstwie Księgi Kapłańskiej odnoszącym się do seksu nie ma mowy o miłości. Seks miał funkcjonować zgodnie z tym, co uważane było za wolę Boga Stwórcy. Autorzy stykali się z homoseksualizmem, nie byli jednak w stanie go pojąć i nie znajdowali dla niego miejsca w tej idealnej i samoregulującej się społeczności, którą starali się stworzyć.

Bezproduktywność biologiczna i, według starożytnych standardów, marnotrawstwo nasienia z pewnością przyczyniły się do negatywnej oceny zjawiska. Lecz homoseksualizm oznaczał również, a może i przede wszystkim, zakwestionowanie podziału ról w społeczeństwie, zakłócenie rozróżnienia na to, kto jest „mężczyzną”, a kto jest „kobietą” w trakcie stosunku seksualnego. To głębokie zaburzenie porządku karane było śmiercią.

Chcąc jednak zachować przytomność umysłu w obliczu fragmentów Księgi Kapłańskiej, jako jej współcześni czytelnicy zauważmy, że śmiercią mogły być karane inne zachowania seksualne, do których dochodziło między mężczyzną a kobietą. Na przykład gdy stosunek odbywał się w trakcie menstruacji! Na podstawie krytycznej lektury tych fragmentów można by dojść do wniosku, że gdyby wszystkie zapowiedziane wyroki śmierci rzeczywiście wykonano, naród izraelski wymordowano by w większym stopniu niż podczas wszystkich wojen, które poprzedzały niewolę!

Jak powinniśmy jako chrześcijanie interpretować wyżej wymienione teksty? Zanim poddamy zawarte w nich idee krytyce chrześcijańskiej, możemy spojrzeć na nie z perspektywy tego, co jest duchowym priorytetem Starego Testamentu. A mianowicie z perspektywy wiary w Boga jako wyzwoliciela z niewoli, Boga Exodusu, Paschy.

Bóg uwolnił swój naród z niewoli egipskiej i nadał mu prawo, które miało zapobiec kolejnemu zniewoleniu. Warto zauważyć, że Księga Kapłańska nie zdaje się przejmować losem niewolników i więźniów. A jeśli to czyni, to jedynie z perspektywy rytualnej. Pozostaje ona również w dużej części ahistoryczna i nie łączy pojęcia „świętości” z wyzwoleniem. Istnieje zatem pewien zgrzyt między poszczególnymi wizjami narodu Bożego.

Chrześcijańskie zwiastowanie rozwinęło się w odniesieniu do Exodusu, do dynamiki paschalnej, wzbogaconej o wydarzenia krzyża i zmartwychwstania Jezusa. Ponadto słowa Jezusa, w których ten określa kategorie czystości i nieczystości w relacji do Boga jako nierelewantne, odegrały wielki wpływ na chrześcijaństwo.

Model społeczny proponowany przez Księgę Kapłańską nie może zatem zostać bezpośrednio przeniesiony na chrześcijańskie życie. Tak jak wszystkie teksty biblijne, i ten musi być odczytany i zinterpretowany w świetle tego, kim jest dla nas Chrystus.

Posługując się technicznym terminem mówimy, że dobra Nowina o Zbawieniu przez Jezusa Chrystusa jest „zasadą hermeneutyczną” chrześcijańskiego sposobu rozumienia Biblii. Tę zasadę krytyczną można zastosować zarówno do Starego, jak i Nowego Testamentu.

Dwa fragmenty często przywoływane, lecz nie rozstrzygające problemu

U podstaw historii Sodomy i Gomory (zob. 1 Mż 19) nie znajduje się problem homoseksualizmu, lecz pogwałcenie uniwersalnego nakazu gościnności.

Mieszkańcy Sodomy chcieli upokorzyć cudzoziemców, gości Lota (on sam był zresztą imigrantem). Co więcej, zgwałcenie mężczyzny było czynem o wiele poważniejszym od zgwałcenia kobiety; wchodziła tu w grę kwestia hierarchii społecznej. Gwałt na mężczyźnie był równoznaczny z upokorzeniem całego jego klanu; aktem przemocy szczególnie wstrząsającym na poziomie rzeczywistym i symbolicznym.

Inna historia często przywoływana to historia Dawida i Jonatana. Jest to opowieść o wyjątkowo silnej i zaskakującej przyjaźni. Jonatan, syn króla Saula, traktował Dawida, bohatera wojennego (zob. 1 Sm 17-18) jako sobie równego, a następnie porzucił dla niego aspiracje do tronu Izraela. Opisane słowa i gesty wskazują bardzo jasno, że jest to opowieść o autentycznej, silnej, oddanej i wzruszającej miłości. Po śmierci Saula i Jonatana Dawid wznosi poruszający lament w tych oto słowach: „Żal mi ciebie, bracie mój, Jonatanie, / Byłeś mi bardzo miły; / Miłość twoja była mi rozkoszniejsza / Niż miłość kobiety” (2 Sm 1:26) (1).

Lecz gdy zadamy sobie pytanie: „jak daleko posunęli się w swojej miłości?”, to – cóż! – nie znajdziemy na nie odpowiedzi w tekście. Autor pozostawia czytelnikowi możliwość wolnego wyboru, a ostateczne rozstrzygnięcie problemu jest niemożliwe. Dawid i Jonatan byli zresztą żonaci i posiadali potomstwo (liczne w przypadku Dawida). Rewolucyjny wymiar tej historii wyraża się przede wszystkim w oddaniu Jonatana wobec Dawida; oddaniu, które zaburza porządek społeczny. Ten wstrząs jest uzasadniony Bożym planem, według którego Dawid miał zostać królem po Saulu.

Historia o Dawidzie i Jonatanie nie pozwala nam rozstrzygnąć naszego problemu, choć stanowi głębokie poetyckie napomnienie.

Nowy Testament
Seks (w tym „homoseksualizm”) w czasach cesarstwa rzymskiego

W czasach nowotestamentowych cywilizacja helleńska i rzymska okolic Morza Śródziemnego znała różne praktyki seksualne, lecz zajmowały one określone miejsce w ich kulturze. Role odgrywane przez wolnego mężczyznę i wolną kobietę miały stanowić podwaliny społeczeństwa; nie mogły w żadnej mierze pomieszać się lub ulec zamianie. Musiały być za to jasne i proste w rozróżnieniu – kobieta pozostawała zawsze poddana mężczyźnie, a wszelka inicjatywa należała do niego.

Nadal przywiązywano dużą wagę do płodności. Rolę przynależną wolnej kobiecie (nie niewolnicy) należało zatem jasno ustalić: od swoich narodzin aż po śmierć kobieta służyła rodzinie. Podporządkowano ją wpierw swojemu ojcu, a następnie mężowi, któremu powinna była zapewnić potomstwo, najlepiej płci męskiej. Co się tyczy stosunku seksualnego, rola kobiety ograniczała się do subordynacji i bierności. Gdy kobieta przyjmowała postawę czynną, określano to mianem „praktyki przeciw naturze”.

Wolny mężczyzna cieszył się większą wolnością. Poza „korzystaniem” z niewolnic, dozwolone były również kontakty homoseksualne. Tak długo, jak uznawane były za przejaw buzującej męskości. Ale uwaga! Porządek społeczny należało zachować. Stroną bierną nie mógł być bynajmniej inny wolny mężczyzna. Musiał nią być jedynie albo niewolnik, albo młody mężczyzna, który nie osiągnął jeszcze pełnoletniości.

W helleńskiej kulturze Grecji wykorzystanie młodych mężczyzn pochodzących z arystokracji do celów seksualnych stanowiło pewnego rodzaju inicjację w dojrzały seks i w walkę o miejsce w społeczeństwie.

Seks między kobietami rzadko jest opisywany w tekstach źródłowych. Czyżby tylko dlatego, że przebiegał on bez interwencji mężczyzny?

Obalenie hierarchii społecznej przez Jezusa Ewangelii

Wśród ksiąg nowotestamentowych jedynie w tekstach Pawłowych i deuteropawłowych (teksty, których autorstwo przypisane jest Pawłowi, lecz które nie są jego) znajdujemy głębszą refleksję na ten temat. Warto wszak zauważyć, że Ewangeliści (autorzy czterech Ewangelii – Mateusza, Marka, Łukasza i Jana) nigdzie nie wspominają o homoseksualizmie. Niemniej w zaproponowanych przez siebie teologicznych narracjach, Ewangeliści podważają zastaną hierarchię społeczeństwa i zapowiadają nadejście egalitarnej wspólnoty skoncentrowanej wokół Jezusa.

Jezus nigdy nie uznawał się za lepszego od innych, bazując na statusie społecznym. Wszyscy mieli bowiem prawo do ludzkiego traktowania pod każdym względem.

Dzieło teologiczne Pawła

Paweł nie uznawał opracowania specjalnej etyki chrześcijańskiej za swój priorytet. Tym bardziej, że świat ten miał wkrótce przeminąć i stać się miejscem powrotu Chrystusa. Paweł nie tworzy zatem nowego modelu ludu Bożego, jak to jest w przypadku utopijnej wizji zawartej w Księdze Kapłańskiej. Jednak znajdujemy u niego kilka podstawowych etycznych wskazówek, które pozostają zgodne z przesłaniem chrześcijańskim.

Apostoł buduje swoją etykę seksualną na dwóch filarach: z jednej strony opiera ją na Księdze Kapłańskiej, z drugiej świadomość teologicznego novum Ewangelii prowadzi go do zakwestionowania ówczesnej drabiny społecznej przy jednoczesnym dowartościowaniu relacji międzyludzkich, u podstaw których leży życie w Chrystusie. Ten radykalny sprzeciw słyszymy w Liście do Galacjan 3,28: „Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie”.

Porządek leżący u podstaw tego świata, gdzie niektóre grupy ludzkie dominowałyby nad innymi, zostaje obalony! W społeczności chrześcijańskiej kobieta znajduje się u boku mężczyzny, a nie jest mu poddana; niewolnik jest równy wolnemu, a nie gorszy od niego. I ani Grek, ani Żyd nie posiadają specjalnych przywilejów, czy to na płaszczyźnie religijnej, kulturowej czy etycznej.

Paweł dobrze znał obie kultury, obie wywarły wpływ na jego życie; wiedział zatem dobrze, o czym pisze. Można jednak zastanowić się nad tym, czy ludzie żyjący w tych samych czasach zdawali sobie sprawę z dalekosiężności myśli zawartej w Gal 3,28…

W sprawie związku między mężczyzną a kobietą Pawłowi udaje się zachować spójność światopoglądową, gdy wprowadza pojęcie wzajemnej relacyjności i równość płci wolnej od tradycyjnej subordynacji. W 1 Liście do Koryntian 7,3-4 Apostoł pisze: „Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi. Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona”.

Zauważmy również, że podstawowym celem seksu, zgodnie z tym, jak jest on przedstawiony w rozdziale siódmym, nie jest prokreacja, lecz więzi tworzone między mężczyzną a kobietą. I choć z natury rzeczy oczekuje się, że ich związek będzie płodny i doprowadzi do narodzin dzieci, to płodność pary jest przede wszystkim świadectwem błogosławieństwa Bożego.

Wreszcie etyka chrześcijańska, wedle której żyły pierwsze wspólnoty, jasno potępiała prostytucję. (Nie potępiała ona jednak prostytutek jako takich – nie można było zapomnieć o przykładzie Jezusa, który je przyjmował).

Prostytucja męska jest w kilku miejscach wymieniona w listach nowotestamentowych, na przykład w „katalogu występków” , który znajdujemy w 1 Liście do Koryntian 6,9-12: „Azaliż nie wiecie, iż niesprawiedliwi królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie mylcie się: ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani pieszczotliwi, ani samcołożnicy, ani złodzieje, ani łakomcy, ani pijanicy, ani złorzeczący, ani ździercy królestwa Bożego nie odziedziczą. A takimiście niektórzy byli; aleście omyci, aleście poświęceni, aleście usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa i przez Ducha Boga naszego. Wszystko mi wolno, ale nie wszystko pożyteczno; wszystko mi wolno, ale ja się nie dam zniewolić żadnej rzeczy” (2).

Widać tu, że grzesznik mógł otrzymać przebaczenie. Określenia „pieszczotliwi” i „samcołożnicy” odnoszą się odpowiednio do strony „biernej” i „czynnej” stosunku homoseksualnego. Podczas gdy „pieszczotliwy” był wyłączony ze społeczności ludzi wolnych kultury helleńskiej, odrzucenie „samcołożnika” pochodzi z tradycji żydowskiej.

Wracamy zatem do idei wzajemności w związku i odpowiedzialności. Zauważmy jednak, że wymienione czyny stanowią jedynie część listy, na której znajduje się wszystko to, co nie przystaje do chrześcijańskiej etyki. Czyny homoseksualne nie są wymienione jako grzechy par excellence.

Podobny fragment znajdujemy w 1 Liście Tymoteusza 1, 9-10. Stanowi on interesujący punkt widzenia, gdyż autor koncentruje się w nim na stronie czynnej stosunku seksualnego – co ciekawsze umieszczając ją na swojej liście między rozpustnikami a handlarzami niewolnikami: „[W]iedząc o tym, że zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego, lecz dla nieprawych i nieposłusznych, dla bezbożnych i grzeszników, dla bezecnych i nieczystych, dla ojcobójców i matkobójców, dla mężobójców, rozpustników, mężołożników, dla handlarzy ludźmi, dla kłamców, krzywoprzysięzców i dla wszystkiego, co się sprzeciwia zdrowej nauce (…)”.

Paweł najobszerniej z punktu widzenia teologicznego wspomina o homoseksualizmie w Liście do Rzymian 1,18 nn. Apostoł przedstawia w tym fragmencie długą listę ziemskich nikczemności wypływających z grzechu. Grzech rozumiany jest zasadniczo jako idolatria! Nie chodzi tu o praktyki politeistyczne w ich religijnym rozumieniu, lecz o idolatrię człowieka względem samego siebie. Człowieka uważającego się, z punktu widzenia psychologicznego, za miarę wszechrzeczy.

Ten rodzaj bałwochwalstwa jest karany przez Boga zaburzeniami psychicznymi, pewnego rodzaju paraliżem zdolności moralnych, intelektualnych i społecznych. W tym kontekście homoseksualizm męski jest takim samym symptomem, jak każdy, który wskazuje na fakt, że w tym świecie nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Że ludzkość nie rozróżnia dobra od zła, twórcy od stworzenia, i że „[n]ie ma ani jednego sprawiedliwego” (zob. Rz 3,10). Paweł w swoim wywodzie pokazuje, że wszyscy bez wyjątku potrzebują Bożej łaski.

Odpowiedzialność etyczna a interpretacja Biblii

Homoseksualizm zostaje wymieniony w wierszach 26-31 pierwszego rozdziału Listu do Rzymian, nie jest jednak w jakiś specjalny sposób wyróżniony. Niemniej znajduje się na tej „czarnej liście” moralności. Musimy zatem przeprowadzić pewną refleksję etyczną. W jaki sposób odczytujemy dzisiaj Biblię i jakie wnioski wyciągamy z tej lektury? Co zrobić z ujęciem, które osoby homoseksualne (przy czym pozostałe mniejszości seksualne nie są wymienione w Biblii) wyklucza ze społeczności wierzących?

Same teksty biblijne zrobiły już wiele, aby zakwestionować tradycje i nawyki kulturowe oraz religijne swoich czasów. Gdy przyjrzymy się z bliska zakazom Księgi Kapłańskiej, choć stanowczo potępiają one homoseksualizm, zauważymy, że znoszą one podział na mężczyznę o wyższym i niższym statusie społecznym. Obaj w równym stopniu ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny. Księga Kapłańska orzeka w tym miejscu o równości wszystkich ludzi wobec Boga i Prawa.

W Nowym Testamencie znajdujemy świadectwa opisujące zachowania Jezusa, który nie przywiązywał żadnej wagi do hierarchii społecznej i podziału na płcie. W swojej twórczości Paweł dokonuje pewnej teoretyzacji i usystematyzowania nauczania Chrystusowego. W refleksji Apostoł bierze pod uwagę dynamikę, która podważa przekonania obowiązujące w jego czasach. Lecz, jak zauważyliśmy wcześniej, Paweł pisze w pośpiechu i nie zgłębia wszystkich zagadnień.

Nie ulega jednak wątpliwości, że dla Pawła czyny homoseksualne były zaburzeniem. Niemniej równie mało prawdopodobny wydaje się fakt, aby zaaprobował on inne praktyki odnoszące się do seksualności, które są dziś dla nas oczywiste (antykoncepcja). Autorzy biblijni nie są ludźmi naszych czasów, lecz swoich czasów. Definiują jednakże pewne podstawowe zasady dla wiary i chrześcijańskiego życia. Do nas należy wzięcie odpowiedzialności za sposób, w jaki je zinterpretujemy.

Zadajmy sobie zatem następujące pytania: jaka interpretacja Biblii uczyni dziś zadość, zgodnie z nauką Jezusa, odwadze i sile przekonań objawiającym się w dziele teologicznym czasów biblijnych? Do przeprowadzenia jakich zmian zmuszeni będziemy w imię wiary w Chrystusa? Co oznacza dla nas interpretowanie Biblii przez pryzmat Dobrej Nowiny Chrystusowej?

Każdy z nas i każdy Kościół powinien dziś podjąć decyzję zgodną ze swoją nauką i sumieniem! Pamiętajmy przy tym o odwadze i nowatorstwie autorów biblijnych. Czy i my posiadamy tę odwagę wynikającą z obietnicy nowego życia, do którego wzywa nas Jezus Chrystus?

tł. Łukasz P. Skurczyński, współpraca Weronika Mincer

ks. Bettina Cottin – duszpasterz Uniwersytetu w Strasburgu od 2011 r. Absolwentka Wydziału Teologii Ewangelickiej na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie (1984). Studiowała teologię na Fakultecie Teologicznym Waldensów w Rzymie (1981-82) oraz na Fakultecie Teologicznym w Montpellier, na którym ukończyła studia podyplomowe (1984-1985). Pełniła służbę pastorską w parafiach na Sycylii i we Francji.

(1) Jeśli nie podano inaczej, cytaty biblijne na podstawie Biblii Warszawskiej [przyp. tł.].
(2) Cytat biblijny według Biblii Gdańskiej [przyp. tł.].

Ilustracja: Jonatan obejmujący Dawida (Historiae Celebriores Veteris Testamenti Iconibus Representatae, Caspar Luiken, 1712)

Numer 4(4) 2013, 21.01.2014