Drugie życie kościołów | Patryk Piwocki

Sekularyzacja to w Holandii zjawisko widoczne już na pierwszy rzut oka. Najlepszym tego dowodem są puste kościoły, pełniące obecnie funkcje inne od pierwotnie zakładanych. Kościół w Utrechcie przerobiony na budynek mieszkalny jest bodajże najbardziej znanym Polakom przykładem oryginalnej rewitalizacji budynku kościelnego.

Zacznijmy jednak od kwestii leżącej u podstaw tego zjawiska. Dlaczego tak się dzieje? I jakie stanowisko zajmują w tej sprawie holenderskie Kościoły?

Co roku ubywa wiernych w lokalnym Kościele rzymskokatolickim i Holenderskim Kościele Protestanckim (PKN). Tym samym przybywa kolejnych, pustych budynków kultu religijnego. „W tradycji protestanckiej kościół nie jest miejscem świętym; jest miejscem, w którym Bóg spotyka się z nami” – pisze na swojej oficjalnej stronie PKN. Jeżeli jakaś gmina wyznaniowa nie jest w stanie samodzielnie istnieć, może wówczas przekazać budynek kościelny innej gminie czy nawet innej grupie religijnej. Jeżeli zaś na dany budynek nie ma chętnych, a nie posiada on dużej wartości zabytkowej, zazwyczaj czeka go rozbiórka.

Istnieje jednak sporo możliwości, żeby nawet przy niewielkiej liczbie wiernych utrzymać kościół. Wynajem powierzchni jest jedną z form pozwalających podreperować finanse wspólnoty. Bardzo często obiekty sakralne użycza się odpłatnie różnego rodzaju stowarzyszeniom muzycznym. Te organizują w nich koncerty muzyki klasycznej. Ponadto ze względu na dobrą akustykę kościoły te stanowią doskonałe miejsce do realizacji nagrań. Zjawisko to ma miejsce przeważnie w miastach, ale koncerty i nagrania odbywają się również w małych wiejskich kościółkach o niepowtarzalnym klimacie.

W Groningen, studenckim mieście na północy Holandii, istnieje sporo obiektów sakralnych, które nie byłyby w stanie istnieć bez prowadzenia drobnej działalności gospodarczej i pomocy różnych fundacji. Największym i najbardziej rozpoznawalnym jest Martinikerk. Oferuje swoją powierzchnię pod wynajem na różnego rodzaju imprezy, takie jak wesela, kongresy na 40 do nawet 1,2 tys. osób, uroczyste kolacje na 250 do 400 osób. W kościele znajduje się także kawiarnia, serwująca także alkohole. Oprócz tego Martinikerk zarabia na biletach wstępu na wieżę kościelną, a także udostępnia swoje organy studentom miejscowej szkoły muzycznej.

Innym popularnym sposobem zwiększenia dochodów kościelnych jest założenie fundacji zajmującej się użytkowaniem budynku. Fundacja oferuje tzw. przyjaciołom kościoła – w zamian za opłacanie rocznej składki – m.in. reprodukcje obrazów i płyty z koncertami muzyki klasycznej, które miały miejsce w ich kościele.

Kolejnym interesującym przykładem jest kościół remonstrantów w Groningen (Remonstrantse kerk). W 2004 roku budynek kościelny przekazano stowarzyszeniu starych kościołów. Następnie przeszedł gruntowny remont i został tak przebudowany, aby oprócz funkcji religijnych mógł spełniać zadania komercyjne. W górnej części budynku mieszczą się powierzchnie biurowe. Cały gmach zaadoptowano w ten sposób, by mogły się w nim odbywać wystawy, koncerty i kongresy.

Nie zawsze jednak udaje się zachować budynek „sakralny” do celów religijnych. Opuszczone gmachy znajdują lepsze lub gorsze przeznaczenie. Jednym z mniej korzystnych rozwiązań było ulokowanie 400 sezonowych robotników z Polski w byłym klasztorze w Welberg na południu Holandii. Natomiast zaadoptowanie byłego kościoła dominikanów w Maastricht na księgarnię, uznaną w 2008 roku przez „The Guardian” za najlepszą na świecie, stanowi doskonały przykład rewitalizacji architektury kościelnej.

Między najgorszymi i najlepszymi znaleźć można sporo pośrednich rozwiązań. Bardzo często w byłych kościołach urządza się restauracje, sklepy, centra spotkań mieszkańców i centra kultury, które pełnią szczególnie ważną role na wsiach.

Szukając rozwiązań pozwalających zachować tego typu obiekty nie tylko w stanie nienaruszonym, zgodnym z ich pierwotną funkcją, ale również w celu uchronienia ich przed całkowitym zniszczeniem i zapomnieniem, podejmuje się różnego rodzaju inicjatywy. Niektóre budzą zdziwienie, inne podziw. Faktem jest, że każda ingerencja w bryłę kościoła prowadzona jest pod czujnym okiem konserwatorów zabytków i archeologów. W wielu kościołach protestanckich podczas prowadzenia prac konserwatorskich odkrywa się średniowieczne malowidła ścienne, które wydawały się już bezpowrotnie zniszczone podczas reformacji. W efekcie przyciągają one do kościołów nie tylko turystów.

Działania mające na celu zachowanie dawnych budowali sakralnych trzeba ocenić jako ze wszech miar słuszne. Organizowanie przez gminy wyznaniowe koncertów muzyki klasycznej to najlepszy sposób wykorzystania kościołów, m.in. dzięki niesamowitej atmosferze, jaką daje się w nich uzyskać. Często nawet lepszą niż w filharmonii. Bardzo popularne są koncerty połączone z nabożeństwem, co ściąga do pustych holenderskich kościołów prawdziwe tłumy. Jest to też pewien sposób ewangelizacji przyciągającej nowych wiernych.

Księgarnie, sklepy czy restauracje, jak i mieszkania urządzone w byłych „świątyniach”, to także doskonały sposób, by zaszczepić nowe życie w miejscach, które wcześniej popadały w ruinę. Dla wielu osób w Polsce takie działania mogą się wydać nieco kontrowersyjne. Główny problem leży w podejściu do tematu samych mieszkańców Niderlandów: zarówno katolików, jak i protestantów. Wszyscy oni większą wagę przywiązują bowiem do wiary niż do miejsca kultu.

Patryk Piwocki – absolwent historii na UAM w Poznaniu, od 2008 r. mieszka w Groningen w Holandii

Fotografia: archiwum prywatne autora.

Numer 3(3) 2013, 04.12.2013