Siostra Bałchan | Anna Walas

Siostra Anna Bałchan nie lubi, gdy ktoś pyta ją, czy pracuje z prostytutkami. „Nie prowadzę agencji towarzyskiej” – mówi. Na pytanie, czy zajmuje się prostytucją, odpowiada, że „tak, ale tylko w wolnych chwilach”.

Człowiek

Takie pytania ją denerwują. „Mówimy narkoman, alkoholiczka, prostytutka, a tak naprawdę robimy coś, co zabiera człowiekowi człowieczeństwo, jego wartość i godność. Ponieważ to nie jest prostytutka, tylko kobieta, która ma swoje imię, swoją historię (…)”– wyjaśnia (1).

Siostra Anna Bałchan, z zawodu mechanik obróbki skrawaniem, pomaga kobietom zagrożonym prostytucją i prostytuującym się, ofiarom handlu ludźmi i przemocy domowej. Zaczynała jako streetworkerka na ulicach Katowic. Zawsze w habicie – żeby nie było niedomówień, żeby od początku było wiadomo, kim jest. Że nie dziennikarka, nie policjantka albo jeszcze ktoś inny, ale właśnie siostra zakonna.

Budziła zdziwienie. Czy uciekła z zakonu? – pytali, gdy pierwszą noc przesiedziała na dworcu. Potem już było wiadomo, że nie uciekła i że nie przyszła opowiadać o Chrystusie i narzucać się z wiarą, że kupi herbatę i że można z nią po prostu pogadać. No i że pomaga dziewczynom.

Sama siostra Anna na pytanie, czy stawia sobie za zadanie ich nawrócenie, odpowiada, że nie widziała jeszcze, żeby ktoś kogoś nawrócił. „Nie jest tak, że ja nawracam kogoś. Tu obowiązuje inna zasada: nawróć się sam, a nawrócą się inni. Ja mam być przede wszystkim świadkiem wiary” (2). Nigdy nie mówi też dziewczynom, że taka najwyraźniej miała być ich droga. „Jak się tego słucha? Nie byłabym w stanie przyjąć takiej odpowiedzi, (…) nikt nie ma prawa w ten sposób odpowiadać na takie pytania. Można się wspólnie zastanawiać, jak dalej żyć, ale nie stawiać mądre diagnozy” (3).

W 2002 roku założyła w Katowicach Stowarzyszenie Po MOC dla Kobiet i Dzieci im. Marii Niepokalanej, w którym pracuje jako terapeutka i konsultantka. Do stowarzyszenia trafiają dziewczyny i kobiety dotknięte przemocą domową (bite, wykorzystywane seksualnie) oraz ofiary handlu ludźmi (80 proc. z seksbiznesu). Otrzymują tu pomoc medyczną i psychiatryczną, uczą się zawodu i tego, jak być z innymi.

Owo wsparcie to często swego rodzaju oswajanie – z podstawowymi czynnościami, takimi jak wyjście do sklepu czy jazda autobusem. Niektóre z kobiet boją się spać, nie chcą jeść i się myć. Lecz przede wszystkim przeraża je bliskość innych. Uczą się tu od nowa nie tylko relacji, ale i zwykłego kontaktu z drugą osobą. Siostry towarzyszą dziewczynom w sądzie, na policji; swoją główną rolę widzą w zapewnieniu im bezpieczeństwa.

Zanim powstało Stowarzyszenie Po MOC, współczesnym niewolnictwem i handlem ludźmi zajmowała się w Polsce jedynie feministyczna La Strada. I choć światopoglądowo tym dwóm organizacjom niekoniecznie po drodze, dziś ze sobą współpracują. Od 1 stycznia do 30 września 2013 roku wspólnie prowadziły Krajowe Centrum Interwencyjno-Konsultacyjne dla polskich i cudzoziemskich ofiar handlu ludźmi. Jeśli chce się zrobić wspólnie coś dobrego, to poglądy na inne kwestie nie mają znaczenia, wyjaśniała siostra Anna podczas spotkania na 1Piętrze w Centrum Myśli Jana Pawła II (4).

Siostry Anny nie interesuje zjawisko prostytucji. „Prostytucję uważam za wierzchołek góry lodowej. Problem tkwi w tym procederze, ale znacznie głębiej. Ważne jest to, dlaczego do tego doszło, co daną dziewczynę popchnęło do decyzji, żeby stanąć na ulicy. Ja zajmuję się człowiekiem” (5). Na dziewczyny nie można patrzeć przez pryzmat tego, co robią czy robiły. Każda z nich ma swoją historię. I każda z tych historii jest tragiczna.

Ludzkie historie

Jedna z dziewczyn (6) mieszkająca przy granicy już od 14 roku życia zajmowała się przemytem. Pochodziła z rodziny, w której było to podstawowe źródło utrzymania. Któregoś dnia poznała mężczyznę. Ten namawiał ją, żeby zmieniła zajęcie, bo można przecież dużo łatwiej zarobić dużo więcej. Nie chciała. Mężczyzna zostawił jej jednak wizytówkę, a nuż kiedyś się przyda.

Minęło kilka lat. Dziewczyna zaczęła opuszczać szkołę, bo zachorowała jej matka i musiała się nią opiekować. Później matka zmarła, a dziewczyna została sama. Potem poznała chłopaka, zakochała się, zaszła w ciążę, chłopak ją rzucił i musiała zamieszkać z dzieckiem w domu samotnej matki. Cały czas miała wizytówkę. Zadzwoniła. Szybko znalazło się mieszkanie i opieka do dziecka. Tylko nie za darmo.

Inna z dziewczyn (7) miała dwie młodsze siostry i ojca alkoholika, który przepijał wszystko. Matka wysłała ją do pracy. Dziewczyna szukała zajęcia i zjawił się ktoś, kto zaproponował pracę barmanki. Zaczęła zarabiać i pomagać rodzinie. Jednak cały czas brakowało w domu pieniędzy. Oprócz bieżących wydatków trzeba było jeszcze spłacać długi. W barze rozmawiała z dziewczynami, które zarabiały dużo lepiej jako prostytutki. Wahała się, ale zdecydowała, że też spróbuje.

Zaczęła przywozić więcej pieniędzy. Rodzina była zadowolona. Mama dziękując, powtarzała, że bez tej pomocy nie dałyby sobie z siostrami rady. Nikt nie dopytywał, jak zarabia. Ona sama też nikomu o tym nie mówiła. Aż podczas jednej z imprez ze znajomymi wypiła za dużo i wszystko się z niej wylało. Płacząc opowiedziała, co robi i jak jej z tym źle. Znalazł się chłopak, który zaoferował pomoc. Pożyczył 40 tys. zł, żeby mogła spłacić długi. Bardzo nalegał, żeby przyjęła pieniądze. Umówili się, że odda, jak będzie mogła.

Niedługo po tym, gdy wydała już wszystko, zjawił się i zażądał zwrotu pieniędzy w ciągu dwóch dni. I zaczął szantażować ją zdjęciami jej i klientów. Gdy dziewczyna przyszła po raz pierwszy do siostry Anny, była całkowicie łysa. Na pytanie siostry, w jakiej sprawie przychodzi, odpowiedziała, że chciałaby odzyskać włosy.

Historie dziewczyn chwytają za serce i burzą potoczne wyobrażenie o tym, kim są i jak wygląda ich życie. „Jeśli masz przekonanie, że ktoś cię kocha, jeśli masz pełne zaufanie i się otwierasz, a ktoś robi coś takiego, to jest to największe draństwo, jakie można zrobić człowiekowi” – mówiła siostra Anna podczas spotkania na 1Piętrze. „Największe draństwo, jakie można zrobić człowiekowi, to oszukać go na miłości” (8).

Anna Walas – obroniła doktorat z filozofii na UKSW – Wielość religii wolą Boga. Stanowisko Abrahama Joshuy Heschela wobec pluralizmu religijnego. Pracuje w Centrum Myśli Jana Pawła II.

(1) Niewygodna Ewangelia, czyli kobieta nie jest grzechem (dostęp 14.09.2013).

(2) Kobieta nie jest grzechem. Z siostrą Anną Bałchan SMI o problemie prostytucji (i nie tylko) rozmawia Katarzyna Wiśniewska, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 199.

(3) Tamże, s. 103.

(4) Siostra Anna Bałchan 20.02.2013 była gościem na 1Piętrze w Centrum Myśli Jana Pawła II w ramach cyklu spotkań „Inspirujący ludzie”.

(5) Kobieta nie jest grzechem, s. 5.

(6) Niewygodna Ewangelia, czyli kobieta nie jest grzechem.

(7) Tamże.

(8) „Największe draństwo to oszukać człowieka na miłości” – siostra Anna Bałchan na 1Piętrze, (dostęp 14.09.2013).

Fotografia: archiwum prywatne autorki.

Numer 4(4) 2013, 21.01.2014