Fajansowa Biblia, czyli o holenderskich flizach | Piotr Oczko

Słynne holenderskie fajansowe płytki ścienne, zwane także flizami lub „kaflami”, od XVII do XIX wieku cieszyły się ogromną popularnością w całej Europie. Importowano je z Kraju Nizin w setkach milionów sztuk i zdobiono nimi wnętrza pałaców, bogatych mieszczańskich domów, a nawet kościołów. Były one także swoistymi emisariuszami kultury, gdyż upowszechniały wyobrażenia na temat dawnej Holandii nierzadko skuteczniej niż piśmiennictwo, na przykład relacje podróżne.

Początki

Ich historia zaczyna się jednak w Antwerpii, w Niderlandach Południowych na początku XVI wieku. W mieście tym osiedlili się wówczas i założyli warsztaty włoscy rzemieślnicy specjalizujący się w majolice. Gdy w 1555 roku władzę w Niderlandach objął Filip II, syn Karola V, wychowany w Hiszpanii fanatyczny katolik, który zainicjował politykę wyznaniowego terroru i ekonomicznego wyzysku, szybko doszło do licznych konfliktów, których przyczyny były zarówno konfesyjne, jak i gospodarcze.

Ucisk fiskalny, dążenie do scentralizowania kraju oraz prześladowania protestantów doprowadziły do eskalacji niezadowolenia społecznego i kryzysu gospodarczego, tumultów i zamieszek, a wreszcie do antyhabsburskiej rewolty. Krwawe powstanie, które wybuchło w 1566 roku (nazwane później wojną osiemdziesięcioletnią) objęło Niderlandy i przyniosło w rezultacie ich podział na niezależną część północną (Republikę Zjednoczonych Prowincji), w której wiodącą rolę odgrywał reformowany czynnik wyznaniowy, oraz katolicką, dalej zależną od hiszpańskich Habsburgów część południową.

Konsekwencją nowego porządku politycznego była masowa emigracja dziesiątków tysięcy protestanckich mieszkańców Niderlandów Południowych, ludzi zamożnych i wykształconych, reformowanych teologów, kupców, wykwalifikowanych rzemieślników i artystów, którzy w ciągu kilkunastu lat przenieśli się na bardziej przyjazną im Północ.

Byli wśród nich także potomkowie włoskich rzemieślników, którzy już zdążyli się „zniderlandyzować” i przejść na protestantyzm – właśnie na Północy otworzyli oni swe manufaktury. Głównym ośrodkiem produkcji płytek nie było jednak, jak się powszechnie uważa, Delft (dlatego mówienie o flizach z Delft jest pewnym nieporozumieniem), ale Rotterdam, Utrecht, Amsterdam oraz miasta fryzyjskie: Makkum, Bolsward i Harlingen. Samo Delft słynęło zaś z wyrobu fajansowych naczyń, wazonów i półmisków.

Flizy, początkowo wielobarwne, stały się biało-niebieskie już na początku XVII wieku. W 1602 roku statki holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej zdobyły dwa portugalskie żaglowce z ładunkiem kilkuset tysięcy sztuk japońskiej i chińskiej porcelany, która została sprzedana na aukcjach. Wydarzenie to zapoczątkowało niesłychaną modę na dalekowschodnią kobaltową ceramikę, a holenderscy rzemieślnicy zaczęli produkować naśladujące ją fajansowe naczynia. Analogicznie, kolorystyka fliz zaczęła być przeważnie (choć nie wyłącznie!) biało-błękitna (il. 1).

Ilustracja 1

1. Holenderskie flizy i fajansowe wazony w łotewskim pałacu Rundāle (Rundāle Pils), źródło; aby powiększyć, kliknij w zdjęcia.

Po 1630 roku

Od ok. 1630 roku zaczęto produkować całe serie fliz, liczące nawet kilkadziesiąt wzorów. Były one niesłychanie różnorodne i odwoływały się zarówno do realiów, jak i kultury holenderskiej.

Łatwiej byłoby powiedzieć, czego na holenderskich flizach nie było, niż wymienić to, co przedstawiały. Otóż pokazywały one sceny pasterskie, zabawy dziecięce, scenki rodzajowe (żony poskramiające pijanych mężów, a nawet Holendrów wymiotujących i defekujących; ba, są i wyobrażenia, które można by uznać za nieomal pornograficzne: kobiety pokazujące, co przykrywają ich spódnice!), kupidyny, rozmaite morskie istoty, mitologiczne i pseudomitologiczne, a nierzadko wzięte z niesamowitych opowieści holenderskich marynarzy.

Ilustracja 2

2. Holenderskie flizy pejzażowe (1630, 1660, 1700, 1740, 1770, 1900)

Na przestrzeni stuleci zarejestrowano dokładnie całą ówczesną flotę, formacje wojskowe, no i oczywiście rodzime pejzaże, z wiatrakami na czele (il. 2). A także rośliny, często komponowane w martwe natury, oraz zwierzęta, zarówno te znane malarzom, jak i żyjące w odległych krajach (często egzotyczny słoń wygląda na nich bardziej jak swojski prosiak).

Co ciekawe, flizy odwoływały się też nierzadko do niderlandzkich przysłów, tak jak w tym przypadku (il. 3): „Als de vos de passie preekt, boer pas op je kippen” – kiedy lis wygłasza kazanie o Męce Pańskiej, uważaj chłopie na swoje kurczaki.

Ilustracja 3

3. Fliza z wyobrażeniem przysłowia o lisie, Rotterdam (?), ok. 1630

Technika

Jak malowano flizy? Do wypalonej po raz pierwszy płytki przykładano przepróchę, czyli dziurkowany szablon. Posypywano ją węglem drzewnym, co prowadziło do powstania delikatnego zarysu. Na jego podstawie, posługując się pędzelkiem zrobionym z włosia z krowich uszu malarz malował płytkę, dodając przy tym masę szczegółów.

Przepróchy oparte były najczęściej na rycinach. Za przykład niech posłuży miedzioryt Pietera Schuta ze zbioru „Historiae Sacrae” przedstawiający pokrytego wrzodami Łazarza (il. 4), odwzorowująca go przeprócha (il. 5) oraz gotowa fliza biblijna (il. 6).

Ilustracje 4-6
4-6. Kolejno: rycina Pietera Schuta przedstawiająca Łazarza (Toneel ofte Vertooch der Bybelsche Historien, Amsterdam 1659); dalej: przeprócha oparta na rycinie Pietera Schuta, Utrecht 1810 (archiwum Het Tresoar, Leeuwarden); dalej: fliza z wyobrażeniem Łazarza, Utrecht ok. 1810.

Ponieważ każdą płytkę zdobiono indywidualnie, była ona za każdym razem inna, choć oparta na tym samym pierwowzorze. Gdy porównamy dwa utrechckie przedstawienia snu Józefa namalowane przez tego samego twórcę ok. 1866 roku, zobaczymy, że różnią się one między sobą (il. 7).

Ilustracja 7

7. Dwie flizy z wyobrażeniem snu Józefa, Utrecht ok. 1866

Bijbeltegels

Do jednych z najciekawszych typów płytek należą bijbeltegels, czyli te przedstawiające sceny biblijne. Na przestrzeni wieków namalowano na nich nieomal cały Stary i Nowy Testament, zilustrowano prawie każdy werset Pisma (il. 8, 9, 10, 11).

Ilustracja 8

8. Flizy biblijne malowane manganem z objaśnieniami, Utrecht ok. 1866

Flizy te należały do najdroższych w ofercie i, w odróżnieniu do scen pasterskich bądź pejzaży, nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Tworzył je tylko tzw. eerste schilder, pierwszy malarz w warsztacie. Wymagały one bowiem sporego kunsztu zarówno w malowaniu pejzaży, postaci, budowli, roślin i zwierząt.

Ilustracja 9

9. Zwierzęta opuszczają arkę Noego po potopie, Amsterdam ok. 1780.

Nabywano je zwykle po to, by w ten sposób pokreślić swój status materialny i społeczny oraz przydać domostwom splendoru, zdobiono nimi kominki w reprezentacyjnych pomieszczeniach (il. 12). Ale kupowały je też często osoby pobożne, chcące w ten sposób umocnić się w wierze.

Ministrowie Verbi Dei niechętnie co prawda widzieli przedstawienia o tematyce religijnej, a nastaniu reformacji w Niderlandach towarzyszyły przecież „furie ikonoklastyczne”, w trakcie których ogołacano kościoły; tutaj jednak sytuacja była inna – flizy nie stanowiły obiektu kultu. Zresztą wybierali je nie tylko reformowani – szczególnie lubiane były one przez menonitów mieszkających w regionie Zaandstreek, na północ od Amsterdamu. Osiedlali się oni również na Żuławach Wiślanych, gdzie jako specjaliści od melioracji zakładali świetnie prosperujące gospodarstwa.

Ilustracja 10

10. Ucieczka do Egiptu, Utrecht ok. 1900

Przez setki lat żuławscy menonici zachowali swą własną kulturę, kupowali też płytki wytwarzane w ojczyźnie przodków, nierzadko właśnie o tematyce biblijnej. O edukacyjnym potencjale bijbeltegels świadczyć może historia Phillipa Doddridge’a, osiemnastowiecznego przywódcy angielskich nonkonformistów, który miał poczuć kaznodziejskie powołanie, gdy jako mały chłopiec oglądał holenderskie flizy biblijne zdobiące kominek jego matki (il. 13).

Płytki tego typu wzorowane były na wielokrotnie wznawianych zbiorach rycin, by wymienić tylko najważniejsze z nich – „Icones Biblicae” Mattheüsa Meriana, „Historiae Sacrae Veteris et Novi Testamenti” Nicolaesa Visschera, „Toneel ofte Vertooch der Bybelsche Historien” Pietera Schuta czy „Bijbelprenten” Jana Luikena.

Ilustracja 11

11. Zmartwychwstanie, Rotterdam ok. 1740

Udokumentowano do tej pory ponad 10 tys. zachowanych fliz biblijnych powstałych w holenderskich warsztatach na przestrzeni około 250 lat. Szczególnie interesujące obiekty to tak zwane histories met tekst – historie z podpisami. Umieszczano na nich, poniżej scen ze Starego i Nowego Testamentu, skrót odwołujący się do ich dokładnej lokalizacji w Piśmie (np. „GEN 33.V.4”), co pozwalało na natychmiastową identyfikację danego wyobrażenia.

Ilustracja 12

12. Kominek w domu w Wormerveer (Holandia Północna) zdobiony amsterdamskimi flizami o tematyce biblijnej z ok. 1786 roku

Nierzadko przy tym malarze mylili się: Jan Eelkes, osiemnastowieczny kalwinista z Harlingen, przedstawiając Zuzannę podglądaną przez starców (il. 14) był przekonany, że istnieje „Księga Zuzanny” – chodzi przecież o Księgę Daniela. Prawdopodobnie pomyłkę należy tłumaczyć faktem, że Księga Daniela nie należała do protestanckiego kanonu i była słabiej znana (1).

Ilustracja 13

13. Mały Phillip Doddridge oglądający kominek swej matki (za: „Dutch Tiles: Being Narratives of Holy Scripture”, London 1842)

Jonasz czy Tobiasz?

Flizy mogą nam też coś zasugerować na temat skomplikowanej recepcji poszczególnych ksiąg biblijnych w Holandii. Czy Jonasz, namalowany w Amsterdamie ok. 1780 roku (prawdopodobnie przez Adama Sijbela, il. 15) na pewno jest Jonaszem? Biorąc pod uwagę wściekłość ryby i jej wielkie, ostre zębiska – nie wypluwa ona mężczyzny (por. il. 16), a najwyraźniej chce go ugryźć – chodzi raczej o Tobiasza.

Ilustracja 14

14. Zuzanna podglądana przez starców, scena z błędnie podanym wersetem Starego Testamentu, mal. Jan Eelkes, Harlingen, ok. 1780

Księga Tobiasza także nie należała do protestanckiego kanonu; niewykluczone jednak, że obie opowieści w potocznym odbiorze połączyły się w jedną ze względu na wspólny element fabularny.

Ilustracja 15

15. Ryba wypluwająca na brzeg Jonasza (?), Amsterdam, ok. 1780, mal. Adam Sijbel (?)

Malarze tworzyli dla bardzo szerokiego kręgu odbiorców, zarówno w kraju, jak i za granicą. Tematyka fliz obejmowała więc szerokie spektrum motywów, na przykład katolickich świętych (Weronika ocierająca twarz Chrystusowi).

Ilustracja 16

16. Ryba wypluwająca na brzeg Jonasza, Rotterdam, ok. 1680

Wszechobecne flizy

W Holandii niebieska fliza jest dziś uważana nieomal za element tożsamości narodowej, pojawia się na kadłubach samolotów KLM-u, jest wciąż reinterpretowana przez artystów i służy jako „forum” do wyrażania rozmaitych poglądów czy prowadzenia kampanii społecznych (na przykład uczy obywateli, że należy sprzątać po swoim psie).

Same płytki o tematyce biblijnej doczekały się imponującej monografii pióra wybitnego badacza, Jana Pluisa – dwujęzycznej, niderlandzko-niemieckiej książki-katalogu pt. „Bijbeltegels Bijbelse voorstellingen op Nederlandse wandtegels van de 17e tot de 20e eeuw. Bibelfliesen Biblische Darstellungen auf niederländischen Wandfliesen vom 17. bis zum 20. Jahrhundertę (Flizy biblijne. Przedstawienia biblijne na holenderskich flizach od XVII-XX wieku). To jedynie skromny wybór, uwzględniający tylko 1895 różnych fliz należących do 600 grup (poszczególne sceny ze Starego i Nowego Testamentu) – zgromadzona do tej pory przez Mistrza dokumentacja jest sześciokrotnie większa!

Ponadto w Niemczech, we Fryzji Wschodniej, wspólnota protestancka Evangelisch-lutherischer Kirchenkreises Norden doprowadziła w 2008 roku do pięknego wydania Biblii („Fliesenbibel”) bogato ilustrowanej reprodukcjami holenderskich płytek, wielu wystaw i opublikowała katalogi poświęcone poszczególnym tematom. Jej wysiłki na rzecz ratowania i upowszechniania fajansowego dziedzictwa pokazuje interesujący, zamieszczony w Internecie film (2013, reż. Matthias Heerklotz).

Polskie flizy

W Polsce flizy biblijne znajdują się w zbiorach muzealnych (np. Muzeum Narodowe w Gdańsku, Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu), a także na ścianach historycznych wnętrz: Gabinetu Farfurowego w wilanowskim pałacu czy w pałacu w dolnośląskim Pakoszowie.

Było ich kiedyś zresztą znacznie więcej – Katarzyna Przywoźna-Leśniak odnalazła choćby opis kaplicy na zamku Radziwiłłów w Ołyce pochodzący z 1772 roku. Zdobiły ją płytki, na których „historya Pisma Ś[więtego] błękitnym pokostem per misteria malowana była”.

Flizy biblijne, najciekawsze i najwdzięczniejsze z holenderskich płytek, to swoiste świadectwa rozumienia przez dawnych rzemieślników sfery sacrum, zasługujące na dalsze studia z dziedziny nie tylko ikonografii, ale także historii kultury i religii.

Wybrana bibliografia:

Fliesenbibel, Weener 2008 (2. wyd. 2012).
Oczko Piotr, Holenderskie flizy – embarras de richesse…, „Biuletyn Historii Sztuki” 3, 2013, s. 563-569.
Oczko Piotr, Pluis Jan, Gabinet Farfurowy w pałacu w Wilanowie. Studium historyczno-ikonograficzne, Warszawa 2013.
Pluis Jan, De Nederlandse Tegel, decors en benamingen 1570-1930 / The Dutch Tile, Designs and Names 1570-1930 [met medeverking van Daniël Hanekuijk, Piet Bolwerk en Jan van Loo], Leiden 2013 (trzecie wydanie).
Pluis Jan, Bijbeltegels. Bijbelse voorstellingen op Nederlandse wandtegels van de 17e tot 20e eeuw/ Bibelfliesen. Biblische Darstellungen auf niederländischen Wandfliesen vom 17. bis zum 20. Jahrhundert, Münster 1994.
Przywoźna-Leśniak Katarzyna, Farfurki błękitnym pokostem per misteria malowane. Holenderskie płytki ścienne w wystroju rezydencji magnackich na wschodnich terenach dawnej Rzeczypospolitej (województwo ruskie, wołyńskie i wileńskie) [w:] Stan badan nad wielokulturowym dziedzictwem dawnej Rzeczypospolitej, t. IV, red. W. Walczak, K. Łopatecki, Białystok 2013, s. 423-431.

dr hab. Piotr Oczko – ukończył anglistykę i polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracownik Wydziału Polonistyki UJ. Autor kilkudziesięciu artykułów oraz sześciu książek: Mit Lucyfera. Literackie dzieje Upadłego Anioła od starożytności po wiek XVII (2005); W najdroższej Holandyjej… Szkice o siedemnastowiecznym dramacie i kulturze niderlandzkiej (2009); Życie i śmierć doktora Fausta, złego czarnoksiężnika, w literaturze angielskiej od wieku XVI po Romantyzm (2010); Homoseksualność staropolska. Przyczynek do badań (2012 – razem z Tomaszem Nastulczykiem), Miotła i krzyż. Kultura sprzątania w dawnej Holandii, albo historia pewnej obsesji (2013); Gabinet Farfurowy w pałacu w Wilanowie. Studium historyczno-ikonograficzne (2013 – razem z Janem Pluisem). Redaktor książki CAMPania. Zjawisko campu we współczesnej kulturze (2008). Zajmuje się dawną literaturą europejską, a przede wszystkim historią, piśmiennictwem, sztuką i kulturą krajów niderlandzkojęzycznych oraz gender studies. Tłumacz literatury angielskiej i niderlandzkiej (np. Joost van den Vondel, Johan Huizinga).

(1) Kanon żydowski i protestancki, zwany także kanonem palestyńskim, nie zawiera fragmentów Księgi Daniela, które zostały spisane w języku greckim. Chodzi o „pieśń trzech młodzieńców” z rozdziału 3., wiersze 24-90, oraz o rozdziały 13. i 14. Księgi Daniela kanonu aleksandryjskiego przyjętego przez Kościół rzymskokatolicki. (przyp. red.)

Fotografie: archiwum autora. Śródtytuły od redakcji.

Numer 5-6(11-12) 2014, 18.08.2014