Rabunki, demolki, rywalizacja i dialog | Joanna Szczepankiewicz-Battek

Jednym z powszechnych stereotypów dotyczących protestantyzmu jest ten, że zakazuje on tworzenia i eksponowania dzieł sztuki. A nawet, że nakazuje ich niszczenie. Jako argument na poparcie tej tezy wymienia się najczęściej zawarte w źródłach historycznych (a jeszcze częściej w legendach czy w literaturze) opisy spustoszeń kościołów katolickich, dokonywane w XV wieku przez bojowników husyckich (np. pocięcie szablą ikony Czarnej Madonny na Jasnej Górze) albo przez luterańskie wojska szwedzkie w środkowej Europie w czasie wojny trzydziestoletniej, „potopu” czy tzw. wojny północnej.

Trudno tę tezę uznać za uprawnioną zważywszy na to, że niszczenie, rabowanie i demolowanie kościołów i świątyń „niesłusznej” religii czy konfesji zawsze towarzyszyły działaniom wojennym. Ultrakatoliccy lisowczycy w czasie wojny trzydziestoletniej rabowali kraje środkowej Europy (zwłaszcza mieszkających tam protestantów) nie mniej brutalnie niż Szwedzi. Zaś napady na kościoły ewangelickie oraz ich duchownych są nam znane z historii polskiej kontrreformacji – np. z Torunia czy z Bolszewa koło Gdańska, gdzie w 1712 r. pielgrzymka idąca do Wejherowa zdemolowała kościół ewangelicki i znieważyła tamtejszego „predykanta”. Motywem tych aktów było okazanie pogardy i nienawiści „kacerzom”, ponieważ z racji skromności wyposażenia kościołów ewangelickich nie można było w razie włamania liczyć na bogate łupy (w odróżnieniu do rabowanych kościołów katolickich czy prawosławnych).

Przez całe średniowiecze kultura „wysoka” w całej Europie była zmonopolizowana przez Kościół (dotyczyło to zarówno tej części naszego kontynentu, która chrześcijaństwo przyjęła z Rzymu, jak i z Bizancjum). Ten był – mówiąc dzisiejszym językiem – „sponsorem” hojnym, ale wymagającym. I nie tolerował dzieł sztuki niezgodnych z jego wymaganiami.

Kultura ludowa – masowa i przynajmniej częściowo świecka – oczywiście istniała, ale nie zachowały się szczegółowe informacje o jej przejawach, bo kronikarze nie uważali za stosowne jej opisywać (chyba że dotyczyło to praktyk bulwersujących z chrześcijańskiego punktu widzenia). Dopiero u schyłku średniowiecza pojawiły się pierwsze próby uniezależnienia kultury „wysokiej” od religii, np. kultura „dworska” z działalnością trubadurów, sztuką muzyczną nazywaną „ars nova”. Ten konflikt pomiędzy kulturą religijną a kulturą świecką opisuje choćby Ryszard Wagner w operze Tannhäuser (tytułowy bohater, Minnesänger, czyli dworski śpiewak z zamku Wartburg, prezentuje w swojej pieśni miłość zmysłową zamiast platonicznej i spotyka się z tego powodu z potępieniem ze strony otoczenia).

Reformacja, zwłaszcza jej nurt szwajcarski, przyczyniła się nie tyle do zniszczenia dotychczasowej kultury religijnej, co do jej sekularyzacji. Marcin Luter nie sprzeciwiał się wizerunkom religijnym w kościołach, doceniając wartość dydaktyczną dzieł sztuki (nie akceptował jedynie traktowania wizerunków jako przedmiotów kultu). Odnowiciel Kościoła wyraził zdecydowany sprzeciw, gdy jeden z jego uczniów, Andreas Karstadt, usiłował zdemolować kościół zamkowy w Wittenberdze.

Również reformacja szwajcarska, choć sprzeciwiała się umieszczaniu w kościołach wizerunków postaci ludzkich i zwierzęcych, zgodnie z II przykazaniem Dekalogu (Ulrich Zwingli podkreślał tu obawę przed bałwochwalstwem, Jan Kalwin – nieudolność natury ludzkiej w próbie oddania wizerunku Boga) nigdy nie nawoływała do ich niszczenia.

Zwingli w kościele w Zurychu, w którym był kaznodzieją, zaproponował by obrazy i rzeźby odsprzedać parafiom katolickim, a za uzyskane pieniądze wybudować szpital, co zostało przyjęte z entuzjazmem. Ponadto nawet wśród wyznawców wielu radykalnych kościołów tego nurtu nie obowiązywał zakaz posiadania obrazów o treści religijnej w domach ani w kościołach, o ile miejsce ich umieszczenia nie stwarzało ryzyka idolatrii.

W Berlinie na portalu we frontonie „katedry francuskiej”, zbudowanej dla uchodźców hugenockich, znajduje się np. płaskorzeźba przedstawiająca Jezusa rozmawiającego z Samarytanką przy studni…

Franzozische Dom (Berlin)

Na Śląsku i Łużycach kalwinizm pozostał konfesją elit (np. Piastów legnicko-brzeskich) i nie wywarł większego wpływu na kulturę materialną obu regionów, także po proklamowaniu przez króla Prus Fryderyka Wilhelma III w 1817 r. Ewangelickiego Kościoła Unijnego.

Na terenach, na których pojawiali się zwolennicy „nowego” porządku kościelnego, (pokojowy charakter reformacji na Śląsku czy Łużycach stawiał za wzór Europie m.in. Filip Melanchton) albo przejmowali dotychczasową świątynię katolicką „z dobrodziejstwem inwentarza”, albo też zwolennicy „starego” i „nowego” porządku wspólnie użytkowali jeden kościół i to bez poważniejszych konfliktów.

Historia Śląska zanotowała tylko jeden przypadek zdemolowania kościoła katolickiego przez protestantów (w 1555 roku kościół augustianów w Żaganiu). Przy czym incydent ten miał prawdopodobnie szersze tło, względy doktrynalne były pretekstem. W Budziszynie – stolicy Górnych Łużyc – od 1524 roku do dziś główny kościół miasta – św. Piotra – jest użytkowany wspólnie przez katolików i luteranów. Z tego też powodu jest potocznie nazywany „kościołem symultanicznym”.

Bautzen Peter Paul Kirche

Wnętrze zostało podzielone poprzecznie: od strony prezbiterium dla katolików, od strony chóru – dla ewangelików. Oddziela je tylko otwarta barierka; nabożeństwa obu wyznań odbywają się w innych godzinach. W Wambierzycach na Ziemi Kłodzkiej (największe sanktuarium maryjne regionu) kościół pielgrzymkowy w latach 1563-1623 należał do protestantów. Przez cały ten okres uważana przez katolików za cudowną figurka Marii stała nienaruszona na głównym ołtarzu (co katolicy po odzyskaniu świątyni uznali za cud).

W środkowej Europie do dziś często jedynym elementem wystroju wnętrza, który pozwala nam odróżnić kościół katolicki od luterańskiego, jest tabernakulum (w kościołach katolickich) lub otwarta Biblia na ołtarzu (w ewangelickich). Wspólne użytkowanie kościołów przez obydwa wyznania na Śląsku (np. w Kotlinie Jeleniogórskiej) zdarzało się jeszcze w XIX wieku. Częściej mieliśmy do czynienia z przypadkami, gdy w tej samej miejscowości obok siebie (niejednokrotnie „drzwi w drzwi”) stały kościoły obydwu konfesji.

Wiele z tych kościołów po II wojnie światowej zmieniło swoją przynależność wyznaniową albo uległo zniszczeniu. Jednak do dziś możemy taki układ przestrzenny zobaczyć choćby w peryferyjnej dzielnicy Wrocławia, Jerzmanowie.

Śląsk – aż do końca XVII wieku uważany za jeden z zamożniejszych regionów Europy – stał się na przełomie XVII i XVIII wieku widownią oryginalnej (a dla osób w ten spór niezaangażowanych – wręcz humorystycznej) katolicko-ewangelickiej rywalizacji „na dzieła sztuki”. W Kościele Pokoju w Świdnicy zamożni wierni ufundowali w 1752 r. wspaniały ołtarz, którego wymowa miała stanowić polemikę teologiczną z powstałym kilkadziesiąt lat wcześniej ołtarzem w kościele katolickim (obecnie katedrą).

Świdnica ołtarz Kościoła Pokoju

W kościele katolickim centralną postacią ołtarza jest Maria otoczona przez osiem postaci świętych. W Kościele Pokoju w centrum widzimy scenę chrztu Jezusa w Jordanie, a po bokach Mojżesza i Aarona (Stary Testament) oraz Piotra i Pawła (Nowy Testament).

Również katolicy na Śląsku czerpali w tym okresie wiele z protestanckiej kultury religijnej. W II połowie XVIII wieku drewniany kościółek w Zalesiu koło Bystrzycy Kłodzkiej otrzymał wystrój wzorowany na popularnej w kościołach ewangelickich Śląska Biblii pauperum (sceny biblijne malowane na emporach i suficie).

Sąsiednie Górne Łużyce były regionem znacznie od Śląska uboższym. Ponadto katolicy (administracyjnie i kulturowo związani aż do połowy XIX w. z Kościołem Czech) stanowili tam znacznie mniejszą grupę, ale żyjącą w zwartej enklawie na północ od Budziszyna. Również i oni utrzymywali ze swoimi luterańskimi sąsiadami poprawne stosunki. Na pograniczu enklawy katolickiej elementami tzw. „małej architektury” są niemal wyłącznie krzyże z inskrypcjami (aprobowane bez zastrzeżeń przez „pasjocentrycznych” luteranów), a wystrój kościołów katolickich w tym regionie (np. sanktuarium maryjnego w Różancie) jest o wiele skromniejszy niż w innych regionach kulturowo i politycznie zależnych od monarchii habsburskiej.

Rozważania na temat wzajemnych relacji katolicko-protestanckich w różnych regionach Europy oraz ich wpływu na kulturę materialną tych regionów są ciekawym, a dotychczas nie do końca zbadanym zagadnieniem. Z pewnością wpływ na to mają nie tylko przeszłość historyczna (w regionach, w których stosunki obu konfesji były poprawne, wywierały na siebie wzajemnie inny wpływ niż tam, gdzie wyznawcy byli skonfliktowani), czy względy doktrynalne (inny stosunek do materialnych przejawów kultu religijnego mają luteranie niż ewangelicy reformowani). Ale także istotne są stosunki demograficzne (przewaga liczebna jednego z wyznań) czy relacje ekonomiczne między nimi. Z pewnością warto te badania kontynuować i to nie tylko w Europie.

Joanna Szczepankiewicz-Battek – dr hab., prof. nadzw. w Katedrze Turystyki i Rekreacji Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, specjalistka z zakresu geografii historycznej, kultur i religii. Ewangeliczka reformowana.

Zdjęcia: Marek J. Battek.

Numer 3(3) 2013, 04.12.2013