Chrześcijaństwo bez sakramentów | Łukasz P. Skurczyński

W kwestii, która mogłaby wydawać się tak fundamentalna jak sakramenty, istnieją między poszczególnymi cząstkami Kościoła powszechnego pewne rozbieżności. Dotyczą one zarówno ich liczby, jak i sposobu rozumienia i interpretacji.

Niejedna praktyka, niejedno rozumienie

Ogólnie rzecz biorąc sakrament rozumieć można jako obrzęd, który ustanawia lub uwidacznia specyficzną relację między tym, co na górze i tym, co na dole; między Transcendencją a człowiekiem, między Bogiem a jego ludem.

Kościoły katolickie, w wyniku długiego procesu historyczno-teologicznego, wyróżniają siedem sakramentów i tłumaczą je jako widzialne znaki i sposoby udzielania niewidzialnej łaski Bożej, wprowadzając w to rozumienie pewien wymiar ontologiczny. Kościoły protestanckie, w większości przypadków, ograniczyły się do dwóch sakramentów, Chrztu i Wieczerzy Pańskiej, uznając je za bezpośrednio ustanowione przez Jezusa Chrystusa.

Protestancki sposób rozumienia sakramentów pozostaje przy tym mniej jednolity niż katolicki. Jawi się on jako istna paleta interpretacyjna – od interpretacji „katolicyzujących” do skrajnie „racjonalistycznych”. Do tego w niektórych wypadkach Kościoły protestanckie, dzięki długoletniemu dialogowi i wzajemnemu poznaniu, starały się pokazać, że w gruncie rzeczy różnią je kwestie semantyczne. Na przestrzeni wieków próbowano opracować wspólne rozwiązanie tego problemu. Mam tu na myśli głównie te Kościoły, które w swoich oficjalnych nazwach w języku polskim korzystają z przymiotnika „ewangelicki”, jak luteranie, reformowani czy metodyści.

Co więcej, w ramach jednej tradycji wyznaniowej funkcjonować mogą inne warunki brzegowe, które powinny zostać spełnione, aby móc przyjąć określone rozumienie sakramentu. Na przykład niektóre Kościoły reformowane wymagają od przystępujących do Wieczerzy Pańskiej, aby byli w wieku świadomym i odpowiednio do niej przygotowani. Inne dopuszczają bezwarunkowo wszystkich – niezależnie od wieku i posiadanej wiedzy.

Nie sposób tu dokładnie przedstawić wszystkie rozwiązania poszczególnych eklezjalnych organizacji. Chciałbym jednak, abyśmy mieli świadomość, że w tej kwestii, jak i w różnych innych, chrześcijaństwo tworzą rozmaite tradycje i opinie, nierzadko – gdyby spojrzeć przez pryzmat logiki – kompletnie się wykluczające.

Wreszcie, istnieją także Kościoły, które nie praktykują w ogóle obrzędów sakramentalnych w tradycyjnych formach. Niemniej jednak określane są nadal jako chrześcijańskie. Tak jest w przypadku Religijnego Towarzystwa Przyjaciół, którego członków zwiemy kwakrami, lub w przypadku Armii Zbawienia i jej oficerów i żołnierzy (salwacjonistów). Pozwolę sobie pokrótce przedstawić obie wspólnoty i ich punkty widzenia.

Drżący kwakrzy

Towarzystwo Przyjaciół ukształtowało się w XVII wieku jako dysydencka grupa w ramach Kościoła Anglii. Choć potocznie nazywani byli kwakrami (ang. Quakers od czasownika to quake – „trząść”, „drgać”), samych siebie określali mianem „świętych”, „Dziećmi Światła” lub „Przyjaciółmi Prawdy” .

Za ojca założyciela ruchu kwakierskiego uznaje się George’a Foxa. Pochodził on z rodziny angielskich tkaczy. Sam zaś po młodości spędzonej na nauce u szewca i pasterza został po prywatnym objawieniu wędrownym kaznodzieją przemierzającym Anglię i niektóre kraje Europy, docierając również do Ameryki Północnej. Fox wraz z przyjaciółmi cierpiał liczne prześladowania ze strony ówczesnych władz (byli także więzieni za blasfemię). Jednak nie powstrzymywało to pierwszego kwakra przed wygłaszaniem płomiennych kazań, pisaniem dziennika i różnych innych tekstów oraz prowadzeniem korespondencji z ówczesnymi europejskimi możnowładcami. Podobno sam lord protektor Cromwell poruszony przez mowę Foxa oznajmił, że nie życzy mu „doznania więcej zła niż swojej własnej duszy” (1).

Nauczanie George’a Foxa opierało się na Piśmie Świętym, choć często odwoływał się też do osobistego doświadczenia. Podstawowe zasady Foxa streścić można w trzech punktach.

Po pierwsze, wszyscy chrześcijanie, pomimo różnorodności w sposobie praktykowania wiary, mają bezpośredni dostęp do Boga i zbawienia. Obrzędy nie mają zatem żadnego znaczenia. Liczy się tylko, aby chrześcijanin był „wewnętrznie czysty”.

Po drugie, to Duch Święty sprawia, że człowiek staje się kapłanem, nie zaś lata spędzone na nauce. Każdy może zatem przewodzić wiernym, zarówno mężczyzna, jak i kobieta.

Po trzecie, Bóg „zamieszkuje posłuszne serce swojego ludu”. Doświadczenia duchowe przeżywać można wszędzie, nie tylko w czterech ścianach budynku kościelnego.

Gdy Fox zmarł w 1691 roku pozostawił po sobie w wielu częściach świata ukształtowane grupy kwakierskie. Gros nauczania Foxa przejęte zostało przez jego spadkobierców, choć nie wszystko. Odrzucono głównie jego purytanizm w odniesieniu do sztuki i niechęć do teologii jako nauki.

U swoich początków Religijne Towarzystwo Przyjaciół uznawało się za ruch oczyszczenia chrześcijaństwa i powrotu do jego prymitywnej formy po wiekach apostazji. Kwakrzy aż do dziś odrzucają „zawodowe kapłaństwo”. Uznają za to kapłaństwo wszystkich wiernych i, obok Biblii, autorytet „wewnętrznego światła”. To zresztą nauka o „wewnętrznym świetle” stanowi charakterystyczny element ich teologii.

Owo inner light, zwane także Bożym światłem, światłem Chrystusa lub wewnętrznym Bożym Duchem, bywa interpretowane na różne sposoby. Teolog kwakierski Rufus Jones definiuje je jednak jako „doktrynę o tym, że w duszy ludzkiej znajduje się coś świętego, coś pochodzącego od Boga” (2). Metaforyczne określenie Chrystusa jako światła kwakrzy wywodzą z Ewangelii Jana (8,12).

Idea podążania przez życie w świetle Chrystusa nawiązuje do obecności Boga w człowieku oraz Jego bezpośredniego i osobistego doświadczenia. Kwakrzy doświadczyć mogą tej obecności na przykład, gdy zbierają się na swoich spotkaniach, zwanych waiting worship (ang. „nabożeństwach wyczekujących”), polegających na milczeniu i introspekcji. Ciszę przerwać może jedna z uczestniczących osób, gdy ta zostanie wewnętrznie poruszona przez Bożego Ducha i zechce podzielić się swoim zaimprowizowanym przesłaniem. Od tych zgromadzeń wywodzi się zresztą nazwa kwakrów, a właściwie od specyficznych drgawek, których niektórzy z nich doznawali podczas manifestacji wewnętrznego światła.

Współczesny kwakryzm dzieli się na różne odłamy mniej lub bardziej tradycyjne. I choć kwakrzy najczęściej uznają siebie za chrześcijan, niektórzy Przyjaciele widzą siebie jako uniwersalistów, agnostyków, ateistów, „nie-teistów” czy humanistów. Niemniej żaden z nurtów nie praktykuje obrzędów sakramentalnych. Towarzystwo Przyjaciół kładzie natomiast nacisk na wymiar etyczny życia ludzkiego i charakteryzuje się również dużym zaangażowaniem w sprawy społeczne i pokojowe. Wspomnieć tu warto zaangażowanie kwakrów w walkę na rzecz Indian, uczestnictwo w ruchu abolicjonistycznym, a także pomoc poszkodowanym przez obie wojny światowe (Friend’s Ambulance Unit). W 1947 roku dwie główne organizacje zrzeszające kwakrów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych otrzymały za swoją działalność Pokojową Nagrodę Nobla (3).

Pacyfistyczna Boża armia

Kolejnym Kościołem chrześcijańskim, który nie praktykuje obrzędów sakramentów, jest Armia Zbawienia. Obiegowo kojarzy się ona z organizacją pomocy społecznej. Stanowi jednak osobne wyznanie z zasadami wiary, strukturą organizacyjną z międzynarodową siedzibą w Londynie i kultem zorganizowanym wokół nabożeństw, polegających na wspólnej modlitwie, muzyce i pieśniach, lekturze Biblii, wygłaszanych kazaniach i świadectwach wiary.

Za założycieli Armii Zbawienia uchodzą wędrowny kaznodzieja metodystyczny William Booth i jego małżonka Catherine. Historia ruchu rozpoczęła się w drugiej połowie XIX wieku, gdy Booth wyszedł na ulice londyńskiej dzielnicy East End głosić ubogim Dobrą Nowinę. Szybko okazało się jednak, że żyjącym na marginesie wiktoriańskiego społeczeństwa poza zbawieniem potrzebne jest coś jeszcze: zabezpieczenie podstawowych potrzeb życiowych. Soap, Soup, Salvation – „Mydło, zupa, Zbawienie”, głosi jedno z haseł Armii.

Aby zadbać o potrzeby ducha i ciała najuboższych, Booth powołał w 1865 roku Misję Chrześcijańską, którą w 1878 roku przemianował na Armię Zbawienia. Jej wolontariuszy ubrał w mundury i wprowadził hierarchię wojskową, dzieląc wiernych na żołnierzy i oficerów odpowiedzialnych za kierowanie korpusami (rodzaj parafii). Od samego początku kobiety odgrywały znaczącą rolę w Armii: uczestniczyły w akcjach ewangelizacyjnych na ulicach, przewodziły nabożeństwom i głosiły kazania, koordynowały pracami społecznymi. W 1934 roku na czele Kościoła jako jego generałka stanęła córka Wiliama, Ewangelina Booth.

Wyznanie to nazywamy salwacjonizmem. Opiera się ono na teologii metodystycznej w wydaniu ewangelikalnym, w której kładzie się duży nacisk na rewiwalizm, czyli duchowe przebudzenie swoich członków oraz zaangażowanie wiernych w pomoc społeczną (4). Zasady wiary spisane w jedenastu punktach podkreślają rolę w ludzkim zbawieniu, jaką odgrywa Boża łaska. Człowiek posiadający wolną wolę zobowiązany jest ją świadomie przyjąć, a następnie dbać o nią tak, aby jej nie utracić. Salwcjoniści czynią to na drodze osobistego uświęcenia. Dlatego obowiązują ich ścisłe zasady moralne – zakaz spożywania alkoholu czy tytoniu, zachowawcze podejście do kwestii ludzkiej seksualności itd.

Armia Zbawienia uważa, że obrzędy nie są potrzebne do… zbawienia. Chrzest, rozumiany jako uznanie Jezusa Chrystusa za swojego zbawcę i osobisty autorytet, pochodzi od Ducha Świętego, a jego zewnętrznymi oznakami są nawrócenie wynikające z „ponownego narodzenia” (ang. born again) i postępowanie zainspirowane Bożym miłosierdziem. „Obrzędy takie jak chrzest dzieci, chrzest dorosłych, ceremonie dedykacyjne i »zaprzysiężenie żołnierza« są ważne o tyle, o ile człowiek nie pokłada w nich zaufania, lecz w Duchu Świętym”, pisze „armijny” teolog John Coutts (5).

Boża Łaska może zatem działać i działa, jak uważają wyznawcy, poza obrzędami. Armia Zbawienia nie orzeka o ważności sakramentów praktykowanych w innych Kościołach. Sama jednak ich nie udziela i nie zabrania swoim członkom ich przyjmowania we wspólnotach, które do takich obrzędów dopuszczą żołnierzy i żołnierki Armii. Niemniej warto zapamiętać, że salwacjoniści poprzez przywiązywanie wagi do osobistego uświęcenia uważają, zgodnie ze słowami jednej z ich pieśni, że „całe (ich) życie powinno być jak przełamywany chleb Chrystusowy, a okazywana miłość jak przelewające się wino” (6).

Wyzwania współczesności

Pewne cechy z opisywanych powyżej łączą oba wyznania.

Główną cechą wspólną jest podejście do obrzędów sakramentów. Zarówno kwakrzy, jak i salwacjoniści nie zamykają Bożego działania i obecności Transcendencji w ludzkim życiu – nazywając je „Bożą łaską” czy „wewnętrznym światłem” – w formach obrzędowych praktykowanych tradycyjnie przez Kościoły chrześcijańskie pod nazwą sakramentów.

W obu wyznaniach kładzie się duży nacisk na powszechne kapłaństwo wiernych. Od początku liderkami Towarzystwa Przyjaciół czy Armii Zbawienia mogły być kobiety, w odróżnieniu od innych Kościołów chrześcijańskich, w których kobiety musiały wywalczyć sobie równą pozycję.

Łączy je także podobny stosunek do tego, jaką rolę w życiu człowieka odgrywa etyka. Oba ruchy charakteryzuje pacyfizm i zaangażowanie w kwestie humanitarne. Oba przykładają wagę do moralnego wymiaru życia swoich członkiń i członków („wewnętrzna czystość”/”uświęcenie”). Pamiętając o dużej różnorodności ruchu kwakierskiego, stwierdzić jednak można, że kwakrów i salwacjonistów różni znacząco podejście do współczesnych kwestii obyczajowych, które stanowią wyzwanie zarówno dla inkluzywnego Religijnego Towarzystwa Przyjaciół, jak i zachowawczej Armii Zbawienia.

(1) Zob. J. L. Nickalls (red.), The Journal of George Fox, Cambridge 1952, s. 199 (wszystkie tł. ŁPS).
(2) Zob. J. Rufus, Social Law in the Spiritual World: Studies in Human and Divine Inter-Relationship, Philadelphia–Chicago–Toronto 1904, s. 168. Praca dostępna także w Internecie (31.03.2015).
(3) Zob. G. Jahn, The Nobel Peace Price 1947: Award Ceremony Speech, dostępny w Internecie (31.03.2015).
(4) Armia Zbawienia aktywnie działa w 126 krajach świata, w których prowadzi sklepy dobroczynne, noclegownie, jadłodajnie itp. Czynnie angażuje się w akcje zarządzania kryzysowego czy pomoc humanitarną. Od 2005 roku działa także w Polsce (Warszawa-Praga, Starachowice, Rzeszów, Malbork). Zob. stronę int. (31.03.2015).
(4) Zob. J. Coutts, This We Believe: A Study of the Background and Meaning of Salvation Army Doctrines, London 1976, s. 109.
(5) Zob. A. Osborn, My Life Must Be Christ’s Broken Bread, dostępny w Internecie (31.03.2015).

Łukasz P. Skurczyński – filolog, teolog, członek redakcji Miesięcznika Ewangelickiego

Ilustracja: (c) Kru

Numer 5-6 (25-26), 19.05.2015