Temat numeru: Blaski i cienie ekumenizmu

Przypuśćmy, że komuś przyszłoby do głowy sporządzić bilans pozytywnych i negatywnych następstw ekumenizmu praktykowanego lepiej lub gorzej od dziesiątek lat. Zapewne rozrachunek nie wypadłby źle.

Jednak to, co kiedyś wprowadzało turbinę chrześcijaństwa w ruch, dziś niejednokrotnie okazuje się hamulcem jego rozwoju. Jego społecznej bezkompromisowości, intelektualnej uczciwości. Odwagi bycia wobec innych takimi, jakimi czujemy, że powinniśmy być.

A mimo to nawet największy krytyk rozmaitych ustępstw między Kościołami wynikających z „ekumenicznego paradygmatu” nie zaprzeczy, że oprócz porażek istnieją znakomite świadectwa współpracy chrześcijan występujących na co dzień pod rozmaitymi szyldami. I o tych blaskach, a nie tylko cieniach, jest ten numer czasopisma.

Na temat ekumenizmu wypowiadają się jego teoretycy i praktycy. Osoby, dla których ruch zbliżenia między chrześcijanami pozostaje wciąż ważnym punktem odniesienia na duchowej mapie. Niejednokrotnie będą to oceny gorzkie, bez satysfakcji. Oskarżenia o fasadowość ekumenizmu, pewną międzykościelną poprawność dziś już nikogo specjalnie nie dziwią.

Na końcu tych rozważań pozostaje pytanie: co zrobić, żeby wspólnota chrześcijańska w całej swej rozciągłości nie zatraciła pędu na drodze ku zbawieniu? I uczyniła tym samym słowom Nauczyciela z Nazaretu zadość?

***

Rozpoczęliśmy drugi rok działalności naszego pisma. To, co nas cieszy ogromnie, to rosnąca liczba naszych Czytelników. I większa rozpoznawalność pisma Także dzięki Wam.

Gdy udostępniacie publikowane przez nas treści w mediach społecznościowych, gdy przesyłacie linki krewnym, przyjaciołom czy znajomym, właśnie wtedy nasza praca nabiera sensu. A informacja o tym, że ewangelicy „też potrafią”, dociera w miejsca rozmaite, wystawiając naszym środowiskom na ogół pozytywną ocenę.

Dlatego liczymy na Waszą stałą aktywność na tym polu. W ten sposób motywujecie nas do dalszego działania! A nie chcemy zwalniać, czego wyrazem jest chociażby dział środowych komentarzy, Reakcje. Chcemy przyspieszyć. I mamy dobrą wiadomość:

w roku 2014 nasze pismo będzie ukazywać się częściej.

O tym, że jest taka potrzeba, świadczą licznie płynące od Was sygnały. Na przykład wtedy, gdy z niecierpliwością oczekujecie na kolejny numer. Jest nam za każdym razem niezwykle miło z tego powodu, choć stresuje nas to odrobinę. Swoją pracę wykonujemy bowiem po godzinach.

Dziękujemy za wszystkie merytoryczne komentarze pod artykułami, które niejednokrotnie w intrygujący sposób uzupełniają teksty o nowe, fascynujące wątki. I za listy, które do nas piszecie. Największe wyrazy wdzięczności należą się jednak naszym Autorom. Tym znanym i tym mniej znanym. Bez nich nie byłoby naszego pisma.

Zdajemy sobie sprawę, że dziś internet to bogactwo treści. I tej płatnej, i tej zwolnionej z opłat. Część naszych Czytelników nie zawsze znajduje czas, by zapoznać się ze wszystkimi tekstami z danego numeru. Cóż, nie samą teologią czy sprawami społecznymi człowiek żyje!

Kompromis jest oczywisty: będziemy dozować mniej, ale częściej. Za to w jeszcze większym stopniu zadbamy o jakość naszych tekstów.

Tomasz Mincer

redaktor naczelny
Miesięcznika Ewangelickiego

Numer 1(5) 2014, 31.03.2014