Temat numeru: Duch protestantyzmu

Protestanci lubią czuć się dumni z tego, że są protestantami. Że „zbudowali Zachód”, „umożliwili powstanie kapitalizmu”, „wyzwolili jednostkę z okowów władzy kościelnej”. I to nawet jeśli początkowo całkiem skutecznie potrafili owe jednostki kontrolować…

Wbrew niechętnej sobie propagandzie ewangelicy wnieśli niezwykły wkład do sztuki, czy to malarskiej, czy muzyki, czy też architektury. O tych materialnych pozostałościach kultury protestanckiej (a także o jej życiu po życiu) przeczytacie Państwo w wielu tekstach rozsianych po całym numerze.

Od sfery materii przejdźmy jednak na chwilę do sfery ducha.

„Wszyscy jesteśmy kapłanami! Wszyscy jesteśmy świeccy! W tym tkwi geniusz protestantyzmu!” – pisze Raphaël Picon, redaktor naczelny francuskiego miesięcznika „Evangile et Liberté”. Piękne słowa, ale cóż nam po nich dziś, chciałoby się zapytać. Przecież żyjemy w erze postchrześcijańskiej. Czy ten religijny język potrafi opisać intymne doświadczenia współczesnego człowieka? Czy można tchnąć tak ujętego protestanckiego ducha w nowe czasy? A trawestując biblijne powiedzenie, czy stare wino można wlać do nowych bukłaków?

Protestantyzm chce „kształcić człowieka naturalnie religijnego i dzięki temu odciąć go od przesądu” – dopowiada Picon. Ale przecież nie oznacza to jeszcze, że protestanci nie stworzyli własnych przesądów, by nie powiedzieć grzechów kulturowych. O tych ostatnich można by sporo pisać i zapewne w kolejnych numerach naszego kwartalnika tego typu tekstów nie zabraknie. U nas na pierwszy ogień idzie idea życia monastycznego, swego czasu odsądzana od czci i wiary przez różnej maści protestantów.

Warto w tym kontekście spojrzeć na ciekawe skądinąd transformacje kultury protestanckiej poza granicami Starego Kontynentu. I tu proponuję lekturę dwóch artykułów: autorstwa Renaty Kim i In-Sub Ahna, które w ujęciu społecznym i historycznym starają się przybliżyć fenomen Kościołów protestanckich w Korei. Czy i w jaki sposób udało się „wyeksportować” protestanckiego ducha poza Europę? Jak ocenić tegoż efekty?

Zniesienie różnych mitów, kulturowych stereotypów, które obciążają nasze tradycje wiary, jest z pewnością niełatwe. Trzeba je stale przezwyciężać, czasem jeszcze się z nimi zadając, by lepiej je poznać i przetrawić. Stąd być może w wielu artykułach w trzecim numerze pisma owe ślady kulturowych balastów gdzieniegdzie się pojawią. Lecz znów, obok napotkamy na myśli wciąż inspirujące i zachęcające do twórczej kontynuacji protestanckiego dziedzictwa.

I na koniec. Nieprzypadkowo pojawia się na okładce podobizna Maksa Webera. Tezy niemieckiego socjologa nie raz były dość instrumentalnie wykorzystywane przez zadufanych w sobie protestantów bądź nieprzychylnych im katolików. Tymczasem z niezwykle ciekawego tekstu Marty Bucholc dowiemy się, dlaczego wciąż warto sięgać po książkę Webera. Mimo, że czytając „Etykę protestancką i ducha kapitalizmu” tkwimy w całkowicie odmiennym kontekście społecznym i gospodarczym.

Pożytecznej lektury!

Tomasz Mincer – redaktor naczelny Miesięcznika Ewangelickiego

Ilustracja: (c) Agnieszka Kożuchowska

Numer 3(3) 2013, 04.12.2013