Temat numeru: Ekumenizm – jak być razem?

Gazety coraz gorzej się sprzedają. Próbują „nowych modeli biznesowych”. Wprowadzają opłaty, namawiają do prenumeraty, bawią się w reklamę natywną.

Media na swe łamy zapraszają celebrytów. Teksty zastępują memami internetowymi i artykułami o memach oraz reakcjami na memy. Podsuwają mikrofon ludziom, których normalnie omijaliby szerokim łukiem na ulicy. Chciałoby się powiedzieć: bardzo to chrześcijańskie!

Na tym niełatwym rynku, który psujemy, bo robimy wszystko społecznie, stuknęły nam dwa lata. I jedziemy dalej.

W roku 2014 opublikowaliśmy 16 numerów naszego czasopisma. Choć od początku bardziej interesowała nas jakość niż ilość, to cieszy, że aż trzykrotnie wzrosła liczba tzw. unikalnych użytkowników. Nasze teksty docierały do ogólnopolskiej opinii publicznej i mediów głównego nurtu.

Dziękuję w imieniu redakcji z całego serca wszystkim tym, którzy się do tego przyczynili. Dziękuję, że razem staramy się stworzyć – nawet jeśli tylko wirtualne – środowisko protestantów i ich przyjaciół spoza naszych Kościołów.

W roku 2015 pismo ukazywać się będzie co miesiąc. Częściej niż kwartalnik, rzadziej niż dwutygodnik. Znajdziecie w nim ciut więcej tekstów niż w dwutygodniku, ale ciut mniej niż w kwartalniku. Pisać zamierzamy bez takiego pośpiechu, jak to było w przypadku dwutygodnika. Ale wciąż trzymamy rękę na pulsie świata. I zachowujemy możliwość reakcji na to, co dzieje się wokół spraw dla nas ważnych.

Taką sprawą pozostaje ekumenizm. Pewnie w samej redakcji każdy ma trochę inny pogląd na ruch jednoczenia się chrześcijan. Ale wciąż wracamy do pytań fundamentalnych. Czy być razem? Jak być razem? Po co być razem?

W 1935 roku reformowany teolog Emil Brunner pisał gorzko i trudno dla ewangelickiej dumy: „W tym katolicy mają rację: powinien istnieć tylko JEDEN jedyny Kościół. Jaką prężność wówczas posiadałby, jakim poważaniem cieszyłby się w całym świecie! I odwrotnie: jak lżone jest imię Jezusa Chrystusa przez to, że istnieje taka mnogość Kościołów, ugrupowań, wyznań!”.

Z powodu grzechu Kościół się podzielił. Ale, co ważne, Brunner pisał dalej, że „jedność może się zrodzić tylko z potężnej odnowy wiary, nowej Reformacji, zrodzonej z głębi Ewangelii”.

Trzydzieści lat później w soborowym „Dekrecie o ekumenizmie” czytamy we wstępie, że „(…) brak jedności jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu”.

Tyle historii. Czy też prehistorii. A jak jest dziś?

Goszczący niedawno w Polsce przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan kard. Kurt Koch dość klarownie przedstawił interpretację wizji owej jedności na modłę rzymską. Wpisuje się ona zresztą w słowa kard. Ratzingera:

„Prawdziwym celem ekumenizmu powinno być przekształcenie wielości Kościołów oddzielonych jeden od drugiego w wielość Kościołów lokalnych, które choć wyrażają siebie w różnych formach, stanowią naprawdę jeden Kościół” (3).

Z ową wizją nie zgadza się Łukasz Skurczyński. Publicysta wprost pisze, że jakikolwiek parasol rozłożony nad poszczególnymi Kościołami nie jest potrzebny. „Pozwólmy (Kościołowi przyszłości – tm) swobodnie się narodzić i rozwinąć skrzydła. Bez resentymentów i walki o hegemonię”.

Na czym budować tę nową rzeczywistość? Niech rozpocznie się w sferze ducha (tu i kard. Koch by się zgodził). Niezależnie bowiem od sporów teologów i kurtuazyjnych spotkań w miesiącu ekumenizmu – styczniu – istotne wydaje się to, co pięknie ujął ks. Jabłoński w rozmowie opublikowanej w tym numerze. Pastor jest zdania, że podstawą ekumenicznych stosunków powinna być „sympatia jednego człowieka względem drugiego”. I tyle.

Może to mało wysublimowane i niegodne pięknej analogii jedności Kościoła do jedności w Trójcy Świętej przedstawionej przez kard. Kocha w przemówieniu wygłoszonym w siedzibie Polskiej Rady Ekumenicznej (4). Ale chyba mocniej przemawia do wyobraźni i sumień współczesnego człowieka.

W każdym razie to dobry punkt wyjścia.

(1) Emil Brunner, Nasza wiara, tł. R.Trenkler, wyd. „Słowo Prawdy”, Warszawa 1963.
(2) Dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio, dostęp 01.01.2015.
(3) Widzialna jedność Kościoła to nie iluzja, KAI/Wiara.pl, dostęp 01.01.2015.
(4) Kurt Koch, Ekumenia jako udział w modlitwie arcykapłańskiej Jezusa, dostęp 01.01.2015.

Tomasz Mincer
redaktor naczelny

Ilustracja: (c) Kru

Numer 1(21) 2015, 02.01.2015