Czas na jeden Kościół Ewangelicki w Polsce | Łukasz Cieślak

|16.10.2016|

Obradujące wspólnie w Cieszynie Synody Kościoła ewangelicko-augsburskiego i Kościoła ewangelicko-reformowanego ogłosiły przesłanie, w którym zadeklarowały, że chcą „coraz wyraźniej podkreślać konieczność wspólnego świadectwa w duchu pojednanej różnorodności” (pełny tekst).

Przy tej okazji wspomniano oczywiście Ugodę Sandomierską z 1570 roku jako dowód na odwieczną bliskość obu wyznań w Polsce. Synody zauważyły też, że od 2012 roku wierni jednego Kościoła mogą należeć do parafii drugiego, zachowując swoją tożsamość konfesyjną.

Myślę, że opublikowane przesłanie jest bardzo istotne i niesie za sobą dobre świadectwo. Pytanie tylko, czy „pojednana różnorodność”, o której mowa w dokumencie, to wszystko, na co nas dziś stać?

Pojęcie pojednanej różnorodności jest znane w Kościołach ewangelickich na całym świecie i stanowi swoisty pomysł na ekumenię. Zgodnie z nim pewne rzeczy można przemilczeć, pewne znosić, inne tolerować, a więc zachowywać różnorodność. Jednocześnie można być ze sobą pojednanym, czyli nie prowadzić sporów – przynajmniej oficjalnie.

Czy jednak pojednana różnorodność wystarczy? Uważam, że nie.

Polscy luteranie i reformowani nie powinni poprzestać na wygodnej formule ekumenicznej. Na co liczę? Uważam, że czas na jeden Kościół Ewangelicki w Polsce.

Oczywiście Kościoły luterański i reformowany nad Wisłą bardzo się od siebie różnią. Pierwszy z nich ma sieć parafii obejmującą de facto cały kraj i ponad 70 tysięcy wiernych. Drugi ledwie kilka działających parafii w różnych częściach Polski.

Jeden prowadzi dość aktywną politykę wydawniczą, coraz śmielej używa nowych technologii, organizuje duże i znaczące wydarzenia społeczno-kulturalne. Co do drugiego – można odnieść wrażenie, że koncentruje się na swojej przeszłości i badaniu własnej tożsamości, popadając czasem w skostnienie, niepasujące do przymiotnika „reformowany”.

Tyle różnic, ale są też podobieństwa. Oba Kościoły prowadzą aktywną i godną uznania pracę diakonijną (charytatywną). W obu gros czynnych wiernych stanowią ludzie dojrzali i starsi. Z obu Kościołów młodzi po konfirmacji (13-14 lat) wyfruwają w swój świat…

Oba Kościoły mają dość zbliżoną liturgię i śpiewają te same pieśni. Po decyzji Synodu luterańskiego o zgodzie na sprawowanie Wieczerzy Pańskiej także przez diakonów, a więc w praktyce głównie kobiety (zob.), Kościoły ewangelickie będą jeszcze bliżej siebie. W obu kobieta będzie mogła sprawować sakrament.

Wreszcie, KEA i KER łącznie to ledwie mała kropla w morzu nieco koturnowej katolickości, w jakiej tkwi większość Polaków.

Dlaczego jestem za zjednoczeniem obu Kościołów? Bo więcej możemy na tym zyskać niż stracić. Działając razem, możemy dawać lepsze świadectwo o tym, że naprawdę chcemy żyć Ewangelią.

Więcej będziemy w stanie uczynić dla innych. Dla tych, którzy od Kościoła oczekują pomocy i wsparcia. Sądzę też, że po zjednoczeniu myśl reformowana zyska szerokie forum oddziaływania w środowisku luterańskim, a luteranie będą mogli docierać ze swoim przesłaniem także do reformowanych.

Jeden organizm kościelny złączony z dwóch będzie silniejszy i zdolny mocniej odpierać zakusy nieprzyjaciół, których dzisiaj nie brakuje. W gremiach kościelnych można będzie ustalić stałe parytety wyznaniowe (a może i inne, np. płciowe), co malejącej wciąż Jednocie reformowanej dałoby szansę godnego trwania. Bez tego będzie ona raczej więdnąć w ciszy i zapomnieniu.

Z kolei w luterańskie umysły alians z reformowanymi powinien tchnąć ducha poznania samych siebie.

Mam nadzieję, że po zjednoczeniu obu Kościołów z czasem okaże się, że trumny Lutra i Kalwina można już zostawić w spokoju, a słowa „ewangelik” nie trzeba będzie uzupełniać przymiotnikiem „augsburski” lub „reformowany”. Do tego miejsca droga jednak daleka.

A czego teraz potrzeba siostrzanym Kościołom? Myślę, że nade wszystko odwagi w myśleniu i działaniu, no i czasu. A co jeśli ten czas już nadszedł? Oby nadeszła też odwaga.

Łukasz Cieślak – prawnik, członek redakcji Miesięcznika Ewangelickiego, luteranin

Od redakcji: Czekamy na Państwa komentarze, w tym głosy polemiczne. Propozycje tekstów i listy do redakcji prosimy przesyłać na nasz adres mailowy: redakcja[at]ewangelicki.pl .