Koniec początku | Tomasz Mincer

|31.01.2015|

Naprawdę myśleliście, że niczym Was już nie zaskoczymy? I że zawsze będzie tak samo?

Jesteśmy protestantami. My nie stoimy w miejscu.

Ale jesteśmy też ewangelikami.

Piszemy o Kościołach ewangelickich. Interesuje nas ewangelicka teologia. W naszym zespole są sami ewangelicy i ewangeliczka. Między innymi dlatego, że całkiem niedawno udało nam się wzmocnić luterańskie skrzydło w redakcji.

Nazwa Miesięcznik Ewangelicki jest więc naturalna. To już nie enigmatyczne er, które mogłoby nasuwać skojarzenia z jednym konkretnym Kościołem. Tajemniczy skrót był dobry na początku drogi, gdy wzbudzał ciekawość. Obecnie trzeba postawić na wiarygodność.

My nie wstydzimy się tego, kim jesteśmy.

Jako Miesięcznik Ewangelicki pozostaniemy recenzentem głównych Kościołów ewangelickich w kraju. Będziemy też wierni naszemu założycielskiemu credo: ecclesia reformanda.

Dla nas oznacza ono Kościół powszechny, który nie stoi w miejscu. Nie istnieje wyłącznie dla siebie. To wspólnota ludzi, która ma odwagę być sobą. Jest zawsze otwarta i gotowa na nowe wyzwania. Chcemy taki Kościół dostrzegać oraz wspierać w Polsce i na świecie. Być jego rzecznikiem.

To trudne i odpowiedzialne zadanie.

Wierzymy, że przez dwa ostatnie lata staliśmy się odrobinę bogatsi w doświadczenia. Tak samo, jak dojrzeliśmy my, tak samo nasz projekt wchodzi dziś w nowy etap.

Każda zmiana jest procesem. Nie inaczej będzie w przypadku Miesięcznika Ewangelickiego. Tak że, drogie Panie i drodzy Panowie, jak by powiedział Churchill, to nie jest koniec. To nawet nie jest początek końca. Ale jest to koniec początku!

Tomasz Mincer – redaktor naczelny Miesięcznika Ewangelickiego