Kto ma prawo reklamować Kościół | Patryk Piwocki

|19.03.2014|

Święta Bożego Narodzenia już dawno za nami, ale warto wrócić do sprawy, która wywołała w tamtym okresie sporo wzburzenia w protestanckim środowisku kościelnym w Niderlandach.

PKN czyli Holenderski Kościół Protestancki, nakręcił reklamę, która miała zachęcić ludzi do przyjścia do kościoła podczas świąt. I nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie to, że w spocie wystąpił przewodniczący partii Chrześcijańskich Demokratów, Sybrand Buma.

Reklama Protestantse Kerk in Nederland

Solą w oku dla wielu wiernych była polityczna postawa Bumy, którego partia CDA, będąca koalicjantem przedostatniego rządu, popierała drakońskie oszczędności w systemie zabezpieczeń socjalnych. Wierni dali wyraz swojemu niezadowoleniu w mediach społecznościowych. Najczęściej cytowana i zarazem najlepiej oddająca ducha niezadowolenia w społeczności kościelnej była opinia Theo Brand z miejscowości Zwolle:

„mój Kościół stara się za wszelką cenę zapobiec rozdarciu społeczno-ekonomicznemu, a za chwilę dostajemy od tego samego Kościoła film, w którym centralną postacią jest polityk, który ma to wszystko w nosie”.

W największej holenderskiej bulwarówce „De Telegraaf” wierny z Alkmaar Bas van der Bent mówi z kolei tak:

„Buma jest wrogiem biednych; kiedy w całej Holandii PKN organizuje zbiórki produktów dla banków żywności, to on jest przeciwny takiej polityce”.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że CDA była koalicjantem w rządzie, w którym zasiadała również ksenofobiczna PVV. Jej przewodniczącym jest Geert Wilders, znany u nas z antypolskiej strony internetowej „polenmeldpunt”, na której można składać skargi na emigrantów z Polski i innych krajów przyjętych do Unii Europejskiej w 2004 roku.

Pomimo tego, że spora część partii CDA wyraziła sprzeciw wobec antypolskiego działania PVV, to pozostaje pytanie, jak to jest możliwe, że było się w jednym rządzie z osobami o rasistowskich poglądach, by za chwilę stać się gwiazdą reklamy kościelnej? Reklamy, gdzie widać, jak w rodzinnej, domowej i ciepłej atmosferze zachęca się do przyjścia do kościoła w to jedno z najważniejszych chrześcijańskich świąt.

Rzecznik prasowy PKN Marloes Keller powiedziała, że jest zdziwiona tą falą krytyki:

„[Długo] się nad tym wszystkim zastanawialiśmy, także nad faktem, iż pan Hearsma Buma jest politykiem, ale on w tej reklamie występuje jako wierny i takie też jest przesłanie, które chcemy przekazać: jesteś mile widziany w kościele podczas tych świąt, niezależnie od tego, kim jesteś, niezależnie od tego, jakie masz poglądy polityczne”.

Odpowiedź rzeczniczki PKN wydaje się być przekonująca i logiczna, ale nie widzi ona, bądź nie chce widzieć jednej, ale to bardzo istotnej kwestii w całej tej sprawie, o której tak pisze emerytowany profesor teologii, Gerard Dekker, na łamach codziennej gazety „Trouw”:

„Obecna fala krytyki pokazuje, jak ryzykowna jest mieszanka polityki z Kościołem. Teraz wiem, że Hearsma Buma występuje tutaj nie jako polityk, ale jako wierny. Problemem jednak jest to, że on nie jest takim zwykłym członkiem Kościoła i PKN też doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Każdy, kto widzi Bumę w tej reklamie, myśli najpierw – albo tylko i wyłącznie o tym – że jest to polityk partii CDA, a nie zwykły wierny. I dokładnie w tym miejscu przecinają się drogi Kościoła i polityki, i jest to bardzo ryzykowne zagranie”.

Jak po każdej akcji reklamowej, tak i teraz należałoby się zastanowić nad jej skutecznością. Zapytani przez postprotestancką gazetę „Trouw” duchowni różnych wyznań, nie tylko protestanckich, odpowiedzieli jednomyślnie, że liczba wiernych w Kościołach nieznacznie wzrosła, ale nie w wyniku emitowanej reklamy, ani też medialnej popularności papieża Franciszka. Jeden z duchownych próbuje tłumaczyć to w ten sposób, że „skutki kryzysu ekonomicznego widoczne są także u nas, nie ma tyle pracy co wcześniej; widzę, że w ostatnim czasie bardziej chodzi o głębsze przeżywanie świąt, niż tylko przychodzenie do kościoła i na tym nam też zależy”.

Reklama PKN była emitowana od 18 grudnia 125 razy w najpopularniejszych państwowych i prywatnych stacjach telewizyjnych. Oprócz politycznego celebryty wystąpili w niej także piosenkarka Sharon Kips i aktorka Gerda Havertong.

Z czysto wizerunkowego punktu widzenia kościelny spot z politykiem w roli głównej okazał się błędem. Najlepszym dowodem na to są reakcje samych wiernych. Jeżeli PKN tak bardzo chciał zrobić reklamę z politykiem, to może trzeba było zaprosić przedstawicieli wszystkich partii politycznych? No może poza PVV z Wildersem. A z drugiej strony, okres świąt Bożego Narodzenia to chyba nie jest najlepszy okres na oglądanie polityków w reklamie Kościoła…

Patryk Piwocki – absolwent historii na UAM w Poznaniu, od 2008 r. mieszka w Groningen w Holandii

Czytaj więcej o PKN