Odzyskiwanie Husa | Radosław Łazarz

6 lipca 1415 r. w Konstancji płonął na stosie mistrz praskiego uniwersytetu Jan Hus. Nadzieje kościelnych dostojników wiązane z tą karą spełniły się w sposób nadzwyczajny. Kontrowersje nauczania Husa udało się, zgodnie z przewidywaniami, wyciszyć. Wprawdzie na krótki czas, niemniej jednak.

Najważniejsze było oczyszczenie Kościoła z „nieodpowiednich” postaw i błędnego nauczania. Późniejszy wybuch wojen husyckich oraz wszelkie kolejne wydarzenia nie były, rzecz jasna, planowane. Można natomiast twierdzić, że oczyszczenie ma na celu zarówno usunięcie tego, co zostaje za nieczyste/niepożądane uznane, jak i dążenie do przywrócenia pewnego ładu. Dla tegoż ładu fundamentem jest istnienie wyraźnych, ściśle określonych zbiorów przedmiotów.

Paradoksalnie jest to niemal zgodnie z intencją wyrażaną przez samego Husa w dziele będącym podstawą oskarżenia przeciw niemu. Powinno bowiem być wiadome, jasno i wyraźnie, kto jest czysty lub nieczysty, kto jest dobry lub zły, kto jest święty lub grzeszny, kto zostanie zbawionym, a kto potępionym.

Puryfikacyjny cel związany ze spaleniem heretyka osiągnięto. Linie podziału już wkrótce stawały się coraz wyraźniejsze.

Z biegiem czasu zaczęła natomiast zanikać podstawowa granica – między Janem Husem a husytyzmem. Duchowy opiekun, intelektualny przywódca stał się częścią szerokiego zjawiska o charakterze zarówno religijnym, jak i politycznym czy obyczajowym. Niemal w każdym przypadku odwołanie się do jego osoby pozostawało również deklaracją o charakterze tożsamościowym.

Już w 1421 r., gdy wojny husyckie stały się faktem i gdy zdecydowanie można już mówić o wystąpieniu zjawiska określanego jako husytyzm, całkowicie zasadne byłoby pytanie o zbieżność poglądów Husa z poglądami husytów.

Zgodnie z powiedzeniem, że katolicy mają świętych, a protestanci mają jubileusze warto spojrzeć na rocznicowe obchody śmierci Jana Husa. Wielka, 500-letnia rocznica przebiegała w cieniu wydarzeń trawiących wówczas Europę i świat. Był rok 1915. Od kilku miesięcy trwała wojna spowodowana tym, że „zabili nam Ferdynanda”. Obchody w Czechach odbywały się w znacznej mierze w atmosferze niezbyt przychylnej panującej habsburskiej dynastii, jak i państwowemu katolicyzmowi.

W samej Pradze temperaturę mogło podwyższać wiosenne zdarzenie, do jakiego doszło podczas bitwy gorlickiej. W kwietniu 1915 r. na stronę rosyjską przeszły dwa bataliony 28 ck pułku piechoty. Legenda głosi, że dokonało się to pod pełnymi sztandarami i z towarzyszeniem orkiestry pułkowej. Papuzi (od koloru wyłogów) regiment w większości złożony był z prażan.

Kulminacyjnym punktem obchodów 500-lecia śmierci Husa było postawienie pomnika poświęconego reformatorowi. Hus przedstawiony jest na nim jako uduchowiony wieszcz, wysoki, szczupły a wręcz chudy, asceta ze spiczastą brodą, wpatrzony w przyszłość. Za nim grupa kilku postaci, już husytów oraz wybrzmiewająca w tle sentencja „Prawda zwycięży”.

Jan Hus z praskiego staromiejskiego pomnika jest Husem rodem z imaginarium historyczno-politycznego Czechów końca XIX i początku XX w. Duchowym ojcem narodu stał się mistrz praski w czasach odrodzenia narodowego. Hus – narodowy symbol czeski był zresztą pod pewnymi względami wygodniejszy niż Hus – religijny reformator. Do Husa jako do ojca czeskiej gramatyki czy rzecznika praw studentów narodowości czeskiej mogli bowiem przyznawać się czescy katolicy.

Warto tu przypomnieć choćby artykuł Jana Pauli opublikowany w 1903 r. pod znamiennym tytułem „Rocznice Jana Husa a nasze stanowisko” (1). Wskazuje on przede wszystkim na sam proces od dłuższego czasu toczący się na ziemiach czeskich. Pomnik Jana Husa postawiono już w 1897 r. w Jičinie. Wydarzenia roku 1915 nie pojawiały się w intelektualnej pustce, ale były skutkiem wieloletniego sporu religijnego między czeskimi ewangelikami a katolikami z jednej strony, z drugiej zaś napięć politycznych na linii Praga-Wiedeń.

Ostatecznym efektem tych procesów stały się obchody 500-lecia, a przede wszystkim najtrwalsza jak do tej pory pamiątka owego czasu, jakim jest pomnik na praskim rynku staromiejskim. Pomimo powstania i odsłonięcia pomnika zdecydowana większość obchodów rocznicy śmierci Jana Husa przed stu laty przebiegła w Pradze za zamkniętymi drzwiami. Złożyły się na nią bowiem głównie rozmaitego rodzaju odczyty, prelekcje i koncerty.

Pomnik Jana Husa w Pradze. Fot. Petr Vilgus, Wikipedia, CC BY 2.5

Oprócz wspomnianych wykładów nie zabrakło iluminacji wybranych budynków publicznych (głównie ratuszów), ozdabiania miast flagami i proporcami w barwach czeskich (wówczas czarno-białych), słowiańskich (czerwono-błękitno-białych), jak i białymi flagami z czerwonym kielichem, pokazów fajerwerków i oświetlenia prywatnych domów (2).

Ostatnim elementem obchodów stała się, mówiąc językiem współczesnym, realizacja projektu „husowskie granice”. Pierwotnie wzdłuż całej drogi Husa do Konstancji, przynajmniej w jej czeskiej części, w noc z 5 na 6 lipca miały rozbłysnąć ognie. Ogniska zapłonęły na większości czeskich wzgórz, w tym na legendarnej, związanej z początkami państwowości, górze Říp. Iluminacja ta, jakkolwiek mniej spektakularna, również mogła posiadać wymiar symboliczny i stanowić nawiązanie do tzw. „pielgrzymek w góry”, które poprzedziły wybuch wojen husyckich.

Skromniejszą formułę przybrały obchody 600-lecia śmierci Jana Husa. Złożyły się na nie właściwie trzy elementy. Pierwszym były rocznicowe publikacje w prasie czeskiej, przede wszystkim cykl artykułów poświęconych Husowi i publikowany w „Dnes”. Drugim są nawiązujące do praskiego mistrza wydawnictwa okolicznościowe, w tym edycja nowych, husowskich monografii. Trzecim zaś stały się same praskie uroczystości rocznicowe.

Uroczystości

Trwały dwa dni i rozpoczęły się w niedzielę od międzynarodowego nabożeństwa w czeskobraterskim kościele „Drabina Jakubowa”. Uczestniczyły w nim grupy przybyłych Amerykanów i Koreańczyków. Głównie do nich skierowano propozycję spaceru po historycznej Pradze, który rozpoczął się na placu św. Wacława.

Na poniedziałek 6 lipca również zaplanowano kilka turystycznych wycieczek po mieście, które tym razem silniej powiązano z husytyzmem. Można więc było zwiedzać miasta praskie śladami Husa lub przebyć trasy związane z istotnymi miejscami dla wojen husyckich.

Pozostałe wydarzenia, które miały miejsce w niedzielę, stanowiły zapowiedź głównego toku rocznicowych obchodów. Otwarto wystawy „Oblicza reformacji w Górnych Łużycach, Czechach i na Śląsku” oraz „Eksulant”. Według zapewnień organizatorów komentarz do niej powinien był pojawić się we wszystkich związanych z nią językach (czeskim, górnołużyckim, niemieckim i polskim). Ostatecznie poprzestano na dwóch, czeskim i niemieckim.

Wystawom przyświecała koncepcja przedstawienia obu reformacji jako pewnego ciągu zdarzeń podobnych do siebie oraz ukazania dziejów czeskiej emigracji wyznaniowej.

Przy tej okazji niestety nie obyło się bez drobnych potknięć o czysto ahistorycznym charakterze. Uwaga ta dotyczy przede wszystkim mapy obrazującej miejsca osiedlania się emigracji czeskobraterskiej w Polsce. Za podstawę posłużyły jednak współczesne kontury administracyjne, nie zaś kształt terytorialny I Rzeczypospolitej. To ciekawe, zważywszy na fakt konsekwentnego i poprawnego merytorycznie przedstawiania wydarzeń związanych głównie z reformacją luterańską na Śląsku, w tym choćby we Wrocławiu, Brzegu czy Legnicy. W tych przypadkach twórcy pamiętali o ówczesnej lennej zależności Śląska od Królestwa Czech, jak i jego specyficznym statusie.

Oprócz wystawy podczas pierwszego dnia obchodów można było wysłuchać i obejrzeć program artystyczny prezentowany na staromiejskim rynku lub wziąć udział w uroczystym oddaniu do użytku dzwonu „Mistrz Jan Hus” w Kaplicy Betlejemskiej (3), czy też wybrać się na spektakl „Czeskie niebo” w Teatrze Kielich.

Ten fragment uroczystości powinno się potraktować z przymrużeniem oka. Przede wszystkim ze względu na to, że sztuka pochodzi z repertuaru Teatru Jary Cimrmana, który słynie z absurdalnych, przepełnionych ironicznym spojrzeniem na świat wystawień.

Widz spoza Czech lub mało obeznany z czeską kulturą mógłby poczuć się niejednokrotnie zażenowany. Jan Hus w „Czeskim niebie” (4) pojawia się obok innych postaci, historycznych i legendarnych, z czeskiego panteonu. Wcale nie jest traktowany ze specjalną czołobitnością. To specyficzne poczucie humoru – za teksty w znacznej mierze odpowiada Zdeněk Svěrák. Od zrozumienia „nieczeskiego widza” dodatkowo odgradza bariera intelektualnych gier z historią, mitami i stereotypami.

Pozostałe proponowane wówczas uczestnikom obchodów wydarzenia miały nieco poważniejszy charakter. Jakkolwiek w przypadku spektaklu na zakończenie dnia (5) uczucia pod tym względem mogły być mieszane. Duchowe i intelektualne konflikty epoki oraz myśl samego Husa przedstawiono tutaj przede wszystkim w formule musicalowej, co z jednej strony dobrze wpisuje się w część współczesnych trendów scenicznych, z drugiej strony jednak może budzić poważne zastrzeżenia co do możliwości percepcji postaci praskiego profesora.

Drugiego dnia obchodów przypadła właściwa rocznica śmierci Jana Husa. Z praskiego nieba już od ponad tygodnia lał się słoneczny żar. Szczególnie był odczuwalny na Starym Mieście, z jego symbolicznym nasyceniem zielenią oraz nagrzanymi kamieniami ulic, chodników i domów.

Organizatorzy zaproponowali kilka bloków tematycznych. Pośród nich wybijały się „Hus historyczny” (kościół św. Mikołaja, staromiejski), „Hus współczesny” (kościół św. Marcina w Murze) i „Hus ekumeniczny” (kościół Zbawiciela). Oprócz tego zapraszano na tematyczne spacery po Pradze, przyglądanie się części artystycznej w Kaplicy Betlejemskiej (6) czy średniowiecznemu jarmarkowi, przeznaczonemu głównie dla najmłodszych, który odbywał się na Targu Owocowym.

Czas oraz topografia miasta podpowiadały, że uczestniczenie w każdym z paneli nie będzie możliwe. Blok „Hus historyczny” rozpoczął prof. Jan Blahoslav Lášek wykładem poświęconym najnowszym badaniom nad dziełem czeskiego reformatora. Wykład dotyczył całokształtu badań husytologicznych, od ich zarania w XIX w. po współczesność. Słuchacze mogli więc poznać sytuację na Uniwersytecie Praskim w XV w., usłyszeć o postaciach prereformatorów (np. Macieja z Janowa).

Znaczną część poświęcono zmianom w badaniach nad Husem, jaka dokonała się w 2 poł. XX w. Jako pierwsze pokrótce przedstawiono stanowisko badaczy marksistowskich, później zaś omówiono szereg zmian w ocenie Husa zainspirowanych Vaticanum II, w tym powstanie ekumenicznych badań dotyczących Mistrza z Pragi.

Kolejny z panelistów, prof. František Šmahel, nie stawił się na spotkaniu. Gospodarz, proboszcz Dalibor Vik, poinformował, że z powodu upałów lekarz zabronił profesorowi podróży z Brna do Pragi. Po tej niespodziance można było wysłuchać wykładów prof. T. Schwandy oraz płk dr. E. Stehlíka. Opowiadali oni o recepcji Husa w środowiskach angielskich i amerykańskich purytanów oraz w późniejszych Kościołach ewangelikalnych w XVII i XVIII w (T. Schwandy) i postrzeganiu Husa i husytyzmu w Legionach Czechosłowackich (E. Stehlík).

Po każdym z wykładów przewidziano krótką sesję na pytania od publiczności. Całość panelu miała zamknąć dyskusja z udziałem zaproszonych gości poświęcona „Mistrzowi Janowi Husowi współcześnie”. Część tę odwołano jednak z powodu nieobecności dwóch spośród zaproszonych dyskutantów, którym upał i zdrowie pokrzyżowały plany.

Panel „Hus ekumeniczny” rozpoczął wykład, który wygłosił dr Pieter Morée. Poświęcony był czeskiej reformacji i Mistrzowi Janowi. Z Salwatorskiej na staromiejski rynek nie jest wcale tak daleko. Wykład zaczynać się miał o 9:30. „Hus historyczny” dwa kwadranse później. Dwa kościoły, pięć, no może siedem minut na nogach, o tej godzinie słońce jeszcze nie terroryzuje świata, a Pařížska jest całkiem dobrze zacieniona. Niemniej wybierać się na wykład po to, by wysłuchać pierwszych 15 minut, mijało się z sensem. Może nawet bardziej kusiła dyskusja z zapowiadanym udziałem kardynała Miroslava Vlka, Daniela Fajfra i ks. dr Margot Käßmann. Po dyskusji miał się odbyć koncert. Specjalnie na tę okazję skomponowano oratorium „Johan Hus”.

Natomiast „Hus współczesny” odbywał się w położonym najdalej od dwóch wcześniejszych kościołów niewielkim św. Marcinie w Murze. Tutaj miały miejsce głównie koncerty i spektakle. Być może ze względu na odległość w św. Marcinie wydarzenia zaczynały się najpóźniej, ale też trwały najdłużej. Niestety pozostawały w konkurencji wobec głównych uroczystości na rynku staromiejskim.

W panelu tym na szczególną uwagę, oprócz wykładu prof. Jany Nechutovej, zasługiwała dyskusja poświęcona obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Poprzedziła ją projekcja dokumentu „Powrót do Homs” (reż. Talal Derki) o tragicznym losie współczesnej Syrii. Swoistym dopełnieniem tego panelu był poczęstunek dla bezdomnych zorganizowany w parku przy Dworcu Głównym.

Ktoś spyta, jakie związki łączyły Jana Husa z Syrią? Żadne. Ironista mógłby stwierdzić, że przyczynił się do wybuchu wojny domowej w Czechach. Wojny, która była prawdopodobnie pierwszym religijnym konfliktem zmierzającej ku nowoczesności Europy. Czy miało to na celu wskazanie na konieczność istnienia społecznego wymiaru funkcjonowania Kościoła? Zapewne tak.

Większość uroczystości i inicjatyw charakterem swym nawiązywała do jubileuszu i jego historycznych kontekstów. Tutaj zaś pokazano Kościół żywy, żyjący współczesnością, w jakimś stopniu na nią otwarty i nie lękający się zmierzenia z nią. Gdy tego brakuje, realna staje się groźba przekształcenia Kościoła, w tym przypadku Kościołów „tradycji husyckiej”, w ikoniczny bez mała wizerunek Mistrza Jana z dzieła Krofty (7).

W książce tej przedstawiono Husa zgodnie z nurtem patriotycznego obrazowania praskiego profesora. Mężczyzna widoczny na popiersiu ma twarz szczupłą, wręcz ascetyczną, a jego spojrzenie utkwione w dali wyrażać ma poddanie się proroczemu natchnieniu. Zgodnie z tymi tendencjami ikonograficznymi Hus jest prorokiem wiodącym swój lud ku wolności, czeskim Mojżeszem.

Z biegiem lat pierwotny kontekst znacznie osłabł i podobizna ta widziana współcześnie narzuca nieodparte skojarzenia z postacią doskonale znaną z popkultury, opisaną przez pewnego Irlandczyka, a spopularyzowaną w dziesiątkach filmów z hrabią Drakulą… Czy tym więc może stać się żyjący wyłącznie swoją własną historią Kościół? Pytanie to jest jak najbardziej otwarte, szczególnie w kontekście nadchodzącego jubileuszu roku 1517.

Główna część uroczystości miała miejsce na rynku staromiejskim. Na specjalnie ustawionej scenie od rana lub od wczesnych godzin przedpołudniowych odbywał się muzyczny festyn, który w całej pełni pokazywał Husa jako nauczyciela narodu albo też ludu czeskiego. Od sceny niosły się więc dźwięki kapeli instrumentów dętych (z Oldřichovic), zespołu dudziarzy (z Domažlic). Po nich grały m.in. Hradišťan, jeden z czołowych zespołów czeskiej sceny folkowej, zespół Armii Republiki Czeskiej czy Tata Bojs – gwiazda sceny alternatywnej przełomu wieków.

Muzyczną mozaikę zamykało wystawienie oratorium „Mistr Jan Hus“. Zanim jednak nastał wieczór i widzowie mogli poddać się fascynującej atmosferze oratorium (układ choreograficzny inkwizytorów skazujących Husa na śmierć przechodził najśmielsze oczekiwania – dramaturgia ruchu składała się bowiem z połączenia pogo z wariacją na temat opętańczych ruchów tanecznych czarownic podczas sabatów), w popołudniowym słońcu chcący uczestniczyli w ekumenicznym nabożeństwie.

Nabożeństwo współprowadzili: Tomáš Butta (patriarcha Czechosłowackiego Kościoła husyckiego), Romana Čunderlíková (proboszcz, Czechosłowacki Kościół husycki), Dominik Duka (arcybiskup praski), Dušan Hejbal (biskup, Kościół starokatolicki), Milan Horvát (Cerkiew prawosławna), Milan Kern (Bracka Jednota baptystów), Petr Procházka (superintendent Kościoła ewangelicko-metodystycznego), Calude Ruey (Diakonia ewangelickich Kościołów Szwajcarii), Joel Ruml (Prezes Synodu Kościoła czeskobraterskiego), Lia Valková (Kościół czeskobraterski), kardynał Miroslav Vlk (prymas Czech), Jan Wacławek (biskup Śląskiego Kościoła ewangelickiego augsburskiego wyznania) i Kim Yossou (proboszcz Kościoła prezbiteriańskiego w Korei).

Nabożeństwo pamiątkowe na Rynku Staromiejskim w Pradze. Fot. R. Łazarz

Nabożeństwo pamiątkowe na rynku staromiejskim w Pradze. Fot. R. Łazarz

Lista gości zaproszonych do prowadzenia nabożeństwa jest zaiste imponująca, ale przede wszystkim stanowi przykład zmian, jakie dokonały się w postrzeganiu roli Jana Husa w świecie chrześcijańskim.

Rocznicę śmieci Mistrza Jana ustanowił świętem państwowym prezydent Tomáš Masaryk w 1925 r. Wywołało to bardzo ostrą reakcję nuncjusza, Francesca Marmaggiego, który nie dość, że sam pomysł oprotestował, to jeszcze opuścił Czechosłowację. Spowodowało to napięcie między Republiką Czechosłowacką a Watykanem, a jego przejawem było zawieszenie stosunków dyplomatycznych na dwa lata (8).

Afera wokół wprowadzenia nowego święta mogłaby zapewne być mniejsza. Problem polegał na tym, że u jej podstaw leżały… trzy różne święta. Kancelaria prezydencka w początkach 1925 r. przedstawiła nowy akt prawny dotyczący dni świątecznych, rocznic i świąt państwowych. Dotychczasowy dzień świąteczny ku czci św. Jana Nepomuckiego miało zastąpić wspomnienie świętych Cyryla i Metodego.

Już samo to stanowi dobitny przykład uprawiania polityki tożsamościowej młodego państwa i tworzenie religii obywatelskiej. Ksiądz, którego popularność wykreowano w okresie pobiałogórskim, przez znaczną część czechosłowackich elit utożsamiany był z panowaniem habsburskim i towarzyszącą mu rekatolizacją Czech. W dualistycznej monarchii zaś kojarzono go z dominującym państwowym katolicyzmem.

Święci bracia saloniccy, apostołowie Słowiańszczyzny, jawili się w tym przypadku jako doskonała alternatywa. Widziano w nich nie tylko twórców alfabetu słowiańskiego, ale i współtwórców państwowości wielkomorawskiej. Prowadziło to zaś ostatecznie do nadawania świętym Cyrylowi i Metodemu znamion walczących z germańskim naporem na ziemie czeskie. Ustanowienie osobnego święta ku czci Jana Husa było więc dodatkowym elementem owej układanki. Prawda, najbardziej wybuchowym.

Publikacje

600-setną rocznicę śmierci Mistrza Jana łatwo zauważyć również na czeskim rynku wydawniczym. Publikowane z tej okazji książki traktują zarówno o samym Husie, jak i o ruchu zainicjowanym przez jego śmierć. Do tej drugiej grupy należy przede wszystkim opublikowana pod koniec 2014 r. monumentalna (licząca prawie 800 stron), zbiorowa monografia „Husitské století“.

Wśród prac dotyczących bezpośrednio Husa wydano pozycje dla młodzieży. Tutaj warto wspomnieć tekst o całkowicie pedagogicznym zacięciu, uwspółcześniający praskiego profesora, „H. U. S. (Hus úplně světovej)“ napisany przez Klárę Smolíkovą dla czeskobraterskiego wydawnictwa Kalich.

Osobną grupę stanowią naukowe opracowania dotyczące życia i dzieła Husa. Przykład takiej właśnie pracy stanowi monografia Pavla Soukupa „Život a smrt kazatele“, w której poddaje on analizie okoliczności procesu, skazania i wykonania wyroku na Husie. Stawia też przy tej okazji interesujące pytanie, we wcześniejszej literaturze właściwie nieobecne, w jaki sposób udało się Husowi wytworzyć wokół siebie tak silny i wierny krąg słuchaczy i słuchaczek.

Warto przy okazji jubileuszu wspomnieć pisaną z perspektywy katolickiej „Husovská dilemata“ pióra Ctirada Václava Pospíšila. Można w niej prześledzić zmianę, jaka dokonała się w katolickiej percepcji Husa za sprawą Vaticanum II oraz późniejszych wypowiedzi Jana Pawła II. Zmiana ta prawdopodobnie nastąpiłaby niezależnie, ale autor zaznacza uwarunkowanie jej wydaniem w 1960 r. biografii autorstwa benedyktyńskiego badacza Paula de Vooghta. „L’Hérésie de Jean Huss“ po dziś dzień stanowi najpoważniejszą biografię Husa. Walor pracy Pospíšila polega również na obszernym podjęciu zagadnienia Eucharystii w myśli Mistrza Jana.

Przy jubileuszowej okazji wznowiono (nieco rozszerzony) zbiór prac Jiřego Kejřa „Jan Hus známý i neznámý“. Inną jeszcze kategorię stanowią katalogi rocznicowych wystaw. Tutaj warto wspomnieć „Husovské unikáty ze sbírek Národního Muzea (1415-2015). Mistr Jan Hus a jeho dědictví“ w opracowaniu Martina Musilka oraz „Jan Hus. O knězi, mysliteli a reformátorovi“ Zdenka Vybirala i Jakuba Smrčki – z wystawy prezentowanej w Muzeum Husyckim w Taborze.

Na wzmiankę zasługuje również rocznicowy cykl artykułów publikowany na łamach „Dnes“. Autorem wszystkich jest Vlastimil Vondruška, historyk z wykształcenia, dziennikarz i publicysta, w latach 80. ubiegłego wieku dyrektor działu historycznego Muzeum Narodowego (9). Zeszłego roku ten dobrze znany czeskim czytelnikom i czytelniczkom autor opublikował pierwszy tom z cyklu „Husitská epopej“. Dotychczas wydano dwa z siedmiu planowanych tomów.

W literaturze czeskiej to pierwsze po trylogii Jiráska wielotomowe dzieło poświęcone husytyzmowi. Pierwsze tomy pozwalają wierzyć, że całość będzie nosiła znamiona prozy historycznej, w której autor dba zarówno o realia epoki, jak i nie usiłuje epatować czytelnika dodanymi treściami (dotyczącymi czy to budzenia uczuć narodowych, czy też postmodernistycznych zabaw, bogatych wprawdzie faktograficznie, lecz częstokroć daleko ahistorycznych jak u Sapkowskiego).

„Dnes“ przez pięć dni przybliżał postać Husa w rozmaitych aspektach: człowieka, uczonego, heretyka, banity i męczennika. Całość cyklu to popularyzujące spojrzenie na Mistrza Jana, w którym częściowo przypomniano fakty, ale i w znacznej mierze podjęto polemikę z rozmaitymi mitami narosłymi lub budowanymi wokół praskiego profesora.

Aspekt ten widać w małych fragmentach wplecionych w tok rozważań. Przykładowo, w części czwartej „Banita“ (2.07.2015) autor przez chwilę koncentruje się na relacji Husa z kobietami, gdzie wspomina zarówno o listach pisanych z Konstancji do królowej Zofii Bawarskiej, jak i napomyka, że ówczesne czeskie „obcować“ znaczyło „spotykać się“ i „rozmawiać“.

Drobną tę uwagę można odczytać jako aluzję do ewentualnego złamania (lub wręcz łamania) przez Husa celibatu, ale bardziej prawdopodobna wydaje się polemika z powstającym mitem (10) romansu Husa i żony Wacława IV. Sugestie takie pojawiły się w fabule mini-serialu (trzy odcinki po 80 min) telewizyjnego „Jan Hus“, który emitowano w Czechach latem 2015 roku.

Poza Pragą

Główny ciężar jubileuszowych obchodów spoczął na Pradze (media informowały, że poniedziałkowe uroczystości kosztowały 9,5 mln koron), ale z Husem związane są całe Czechy, szczególnie ich południowa część. Przyszły teolog przyszedł na świat w wiosce Husinec, nieopodal Prachatic. W ramach jubileuszu w 2015 roku otworzono, po kilkuletniej przerwie remontowej, małe muzeum urządzone w rodzinnym domu Husa.

Nie było to jedyne wydarzenie obchodów 600-lecia w południowych Czechach, husyckim kraju. Tutaj leży Tabor, centrum polityczne husyckiej radykalnej lewicy. To tutaj urodził się (w pobliżu Czeskich Budziejowic) późniejszy hetman Jan Žižka. W samym Taborze czynna jest czasowa wystawa monograficzna poświęcona Husowi.

Z położonego w środkowych Czechach zamku Krakovec 4 lipca wyruszyła pielgrzymka – upamiętnienie ostatniej podróży Mistrza Jana. Wędrówka ma już kilkuletnią tradycję, ale w roku jubileuszowym celem organizatorów stała się Konstancja, gdzie planowali dotrzeć 1 sierpnia. Do rocznicowych obchodów włączyły się też inne miejscowości, jak Kutná Hora czy Sazawa.

Po sześciu wiekach postać Jana Husa staje się mniej kontrowersyjna. Z pewnością dotyczy to katolickiego odczytania myśli teologicznej praskiego profesora. Jest również świadectwem „odzyskiwania Husa przez siebie samego“. W czeskich interpretacjach był on na przykład, przed stu laty, budzicielem narodowej świadomości walczącym z germanizacją, lub twórcą rewolucyjnego ruchu świadomości społecznej mas ludowych, jak fantazjowali marksistowscy badacze.

Hus „odzyskuje siebie”, przedstawia się go jako człowieka z krwi i kości. Trwa odczytywanie Husa, oczyszczone z późniejszych naleciałości, zarówno z samej epoki husyckiej, jak i lat późniejszych. Pytanie o jakim Husie będzie się mówić/pisać/myśleć za kolejne 100 lat jest całkowicie banalne. Może należy się zastanowić nad tym, czy w ogóle będzie się to robić. Czy pozostanie potrzeba ożywiania bohatera zbiorowej świadomości, funkcjonującego w kontekście wiary lub narodu?

(1) Čas, 10.06.1903.

(2) J. Galandauer, „Pomník Mista Jana Husa”, Praha 2008. S. 121-126. Jan Galandauer przywołuje przy tej okazji fragment artykułu z jednego z czasopism katolickich. Usiłowano w nim wzbudzić w czytelniku pewien rodzaj grozy i przywoływano ekonomiczny argument, w którym ujawniano możliwe wysokości prywatnych wydatków poświęconych, niekoniecznie zasadnie, na podobnego rodzaju upamiętnienie. Podaje się tam, że tylko tej jednej nocy świece zapłonęły w milionie okien w całym Królestwie Czeskim (s. 123).

(3) W kaplicy istnieje „muzeum”, a raczej izba pamięci Husa, ulokowana w jego mieszkaniu na poddaszu. Na przyszły rok planowana jest całkowita zmiana charakteru wystawy, uczynienie jej głównie ekspozycją interaktywną, a pod względem merytorycznym bardziej nawiązującą do Jana Wiklefa i Marcina Lutra.

(4) Spektakl, podobnie jak wiele innych z Teatru Járy Cimrmana, zarejestrowano na płycie DVD i jest on dostępny w stałej sprzedaży na całym terytorium Republiki Czeskiej.

(5) „Hus až do konce”, aut. Miloš Orson Štědroň, reż. Adéla Laštovková Stodolová, spektakl przygotowany przez zespół Teatru Petra Bezruča.

(6) Kaplicę Betlejemską przed jubileuszem poddano pewnym pracom renowacyjnym, skutkiem czego jej wnętrze utraciło kilka elementów nadanych przez komunistycznych budowniczych i obecnie bardziej przypomina swój gotycki pierwowzór.

(7) Kamil Krofta (1876-1945), wzmiankowana tu praca nosi tytuł „Mistr Jan Hus v životě a památkách českého lidu” i została wydana w Pradze w 1915 r. jako jedna z publikacji przygotowanych na 500-lecie śmierci Jana Husa.

(8) Od nazwiska nuncjusza sprawa ta znana jest jako „afera Marmaggiego”.

(9) Bibliografia Vondruški obejmuje kilkadziesiąt tytułów, wśród których znajdują się prace naukowe głównie o tematyce etnograficznej i muzealnej oraz popularnonaukowe. W początkach XXI w. Vondruška stał się znany z poczytnych powieści historycznych, w tym przede wszystkim kryminałów. Stworzył postać Oldřicha z Chlumu, królewskiego śledczego na dworze Przemysła Ottokara II.

(10) Czy powstaje on w rzeczywistości, czy jest tylko jednorazowym zjawiskiem medialnym to kwestia otwarta.

Radosław Łazarz – filozof, kinofil, wykładowca Ewangelikalnej Wyższej Szkoły Teologicznej we Wrocławiu

Tytuł i skróty od redakcji

Fotografia: Skara kommun/flickr.com, CC BY 2.0

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2016, godz. 00:54.

Numer 12/2015-1/2016(32-33), 26.03.2016