Kozła ofiarnego, naszego powszedniego… | Łukasz P. Skurczyński

[Bóg] wystawił […] Abrahama na próbę i rzekł do niego: Abrahamie! A on odpowiedział: Otom ja. I rzekł: Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór, o której ci powiem.

1Mż 22, 1-2 Biblia Warszawska

Fragment, który przytoczyłem, znany jest polskiemu czytelnikowi Biblii jako scena „ofiarowania Izaaka”. Historia ta zwana po hebrajsku Akeda, czyli dosłownie „związanie Izaaka”, jest czytana w synagogach na święto Roszhaszana (1), pierwszy dzień Nowego Roku żydowskiego otwierający okres pokuty (2).

W tym przerażającym fragmencie słyszymy, jak Bóg nakazuje Abrahamowi złożenie ofiary całopalnej ze swojego syna Izaaka na górze Moria. Bóg zwraca się do Abrahama tymi słowami: „Weź syna swego, jedynaka swego, Izaaka, którego miłujesz, i udaj się do kraju Moria, i złóż go tam w ofierze całopalnej na jednej z gór” (1Mż 22, 2). Nakaz ten budzi w czytelniku lęk, niezrozumienie i naturalny sprzeciw.

Rodzą się pytania. Jak to możliwe, że Bóg – Bóg miłości, Bóg towarzyszący swojemu narodowi w cierpieniach – może rozkazać Abrahamowi, żeby ten zabił swojego ukochanego syna? Jak z kolei Abraham może posłusznie wykonać polecenie Boga bez słowa protestu? Czy ten Bóg nie obiecał mu, że będzie ojcem wielkiego narodu? Czemu nagle kapryśnie zmienia zdanie i każe mu zabić jedynego potomka, a tym samym przekreślić obiecaną świetlaną przyszłość? Skąd zresztą pewność u Abrahama, że słowa, które słyszy, pochodzą od Boga?

Wielu teologów i filozofów podjęło się próby interpretacji tej historii. Wśród nich Søren Kierkegaard (3), którego dwustulecie narodzin minęły w 2013 roku, podkreślał paradoksalny charakter wiary i brał zachowanie Abrahama za przykład wierności Bogu. Wychodząc z założenia, że „człowiek wobec Boga nigdy nie ma racji”, nazywał on Ojca Izraela „rycerzem wiary”, ponieważ ten posiadał, w jego ocenie, wiarę absolutną. Rycerz wiary zmuszony jest do podjęcia wysiłku, który wymaga wyrzeczenia i poświęcenia. Zmuszony jest do milczenia. Musi w pełni zaufać Bogu.

W takiej sytuacji egzystencjalnej, na rozdrożu, znajduje się Abraham. Jest rozdarty między miłością do swojego syna oraz miłością do Boga. Jest związany posłuszeństwem wobec Niego. Ostatecznie podejmuje decyzję, która jest dla nas irracjonalna i niewytłumaczalna.

Często tłumaczono również tę historię jako wystawienie Abrahama na próbę. Bóg miał sprawdzać wiarę Abrahama. Czy jest ona wystarczająco głęboka? Czy jest on Bogu w pełni oddany i posłuszny?

Interpretację tę jednak odrzucają rabini. Twierdzą bowiem, że Bóg bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że Ojciec Izraela kochał Go całym sercem i był mu w pełni oddany. Bóg nie wątpił w Abrahama, ale wiedział, że czytelnik Starego Testamentu mógł myśleć inaczej. Dlatego gdy Abraham zademonstrował swoją bezwarunkową wiarę, świat ujrzał jego „wielkość” i nie zastanawiał się nad tym, dlaczego Bóg wybrał i przeznaczył go na Ojca Narodów.

Historia Abrahama jest również historią kształtowania się monoteizmu, wyodrębnienia się judaizmu z politeistycznych religii pogańskich. Ofiara z pierworodnego syna była praktyką powszechną wśród Kananejczyków, którzy składali taką ofiarę chociażby bogowi Molochowi.

Jak wiemy z historii Izraela, Hebrajczycy wyszli z chaldejskiego Ur do Kanaanu, gdzie z całą pewnością widzieli, jak ofiary te są praktykowane. Jest również wielce prawdopodobne, że uczestniczyli w nich i sami je składali. Historia ofiarowania Izaaka pokazuje na przykładzie Abrahama, jak Hebrajczycy odchodzą od praktyk pogańskich, zarzucają je, budują swoją tożsamość religijną na pogańskich podwalinach, odwołując się do pogańskich symboli i mitów. Ale uwewnętrzniają te mity, wykorzystują je na własne potrzeby i przeobrażają we własne symbole i mity.

Interwencja Boga za pośrednictwem anioła pokazuje, iż Bóg, który objawi się Mojżeszowi na górze Synaj i da mu swoje święte przykazania, a wśród nich przykazanie „nie zabijaj”, Bóg, którego imię brzmi „jestem, który jestem”, ostatecznie potępia takie ofiary. Wolą tego Boga jest, ażeby ci, których On wybrał na swój naród, zarzucili praktykowania ofiar raz na zawsze. Podkreśla to również Jonathan Sacks, naczelny rabin Wielkiej Brytanii, gdy pisze: „Najważniejszym przesłaniem Akedy jest to, że każdą cywilizację ocenić można po tym, jak traktuje ona swoje dzieci” (4).

Wzgórze Moria, na której wniesiona zostanie świątynia jerozolimska, jest zatem symbolem i śmierci, i powołania do nowego życia. Śmierci jednych praktyk religijnych, i jednej tradycji, a narodzenia się nowej cywilizacji.

Moria jest symbolem, który uświadamia nam niesłychaną wagę ludzkiego życia. Odtąd ofiary składane mają być jedynie ze zwierząt (por. 3Mż 16:20-27). Do tej prawdy inna ofiara – ofiara, do której doszło na innym wzgórzu, na Golgocie – dopowiada coś bardzo istotnego. Oto dokonuje się ostatnia ofiara w dziejach religii! Bóg ofiarowuje samego siebie, i tym samym pokazuje, że ofiara nie jest już potrzebna. Że nikt nie powinien ponosić śmierci w Jego imieniu. Jest to prawda, której przyswojenie zajęło człowiekowi bardzo wiele czasu. Ale czy ostatecznie przyjęliśmy ją? Czy żyjemy z nią dzisiaj w zgodzie?

Chrześcijanie żyjący w XXI wieku odpowiedzieliby z pewnością twierdząco na to pytanie. Nikomu z nas nie przyszłoby do głowy, aby powrócić do praktyk składania ofiar, czy to ze zwierząt, czy tym bardziej z ludzi. Zastanawiam się jednak, czy praktyka ta nie przetrwała w nieco zmienionej formie (5)?

Czy wciąż nie bywa tak, że wybieramy sobie Izaaka, z którego złożyć chcemy ofiarę? Czy nie wybieramy sobie czasami kozła ofiarnego, którego obarczamy całym złem. Kozła, którego chcemy złożyć w ofierze mając nadzieję, że rozwiąże to nasze problemy? Czy gdy otaczająca rzeczywistość zaczyna nas przerastać, gdy staje się niezrozumiała, nie rozpalamy stosów, na których spłonąć mają ci, których uważamy za jej przyczynę?

Przyszedł już chyba najwyższy czas, by nasze prywatne wzgórze Moria przestało być miejscem ofiary czy pomsty. I żeby wznieść na nim świątynię, w której oddawać będziemy cześć Bogu objawionemu w pokornym słudze, Jezusie Chrystusie. Ten Bóg wzywa nas do radowania się Nim samym, ale również do radowania się obecnością i bliskością bliźniego, jego miłością i służeniem mu. Oraz tym, co najświętsze i najbardziej drogocenne – skarbem, który od Boga otrzymaliśmy – życiem.

Łukasz P. Skurczyński – filolog, teolog, członek redakcji Miesięcznika Ewangelickiego.

(1) Polska pisownia nazwy święta przywołana za: Hilary Nussbaum, Przewodnik judaistyczny obejmujący kurs literatury i religii, Warszawa 1893, s. 249.

(2) Por. Shlomo Riskin, Rosh Hashana: Would God command human sacrifice?, „The Jerusalem Post”, dostęp: 20.07.2013.

(3) Zob. Søren Kierkegaard, Bojaźń i drżenie. Choroba na śmierć, przeł. Jarosław Iwaszkiewicz, Warszawa 1972, s. 88-133.

(4) Cytat za: Harold Kasimow, The Binding of Isaac, „America. The National Catholic Review” 2009, vol. 201, nr 6(4865), dostęp: 20.07.2013.

(5) O tym mechanizmie antropologicznym więcej w: René Girard, Kozioł ofiarny, przeł. Mirosława Goszczyńska, Łódź 1987.

Czytaj też: Anomalia Jamesa Alisona.

Numer 4(4) 2013, 21.01.2014