Lektury: Święte, świętsze, najświętsze. Przewodnik po sanktuariach w Polsce

przewodnik

Tekst na okładce i karcie tytułowej „święte, świętsze, najświętsze” kojarzy się mimo woli z jakowymś samouczkiem czy podręcznikiem wprowadzającym czytelnika w arkana stopniowania przymiotników. Podtytuł przekonuje, że dość gruba i bogato ilustrowana książka jest przewodnikiem po sanktuariach w Polsce. Nad pierwszym wyrazem tytułu widnieją symbole niektórych religii i wyznań, w kolejności: muzułmański półksiężyc z gwiazdą, krzyż łaciński, żydowski siedmioramienny świecznik i krzyż z ukośną poprzeczką – charakteryzujący prawosławie i wyznanie greckokatolickie.

Reprodukcje na okładce to ilustracje związane wyłącznie z kultem Matki Boskiej. Te miejsca kultu przeważają liczebnie wśród kościołów rzymskokatolickich, prawosławnych i greckokatolickich, a także ormiańskich (z tych dwóch wyznań w przewodniku figurują dwie świątynie: w Jarosławiu i Gliwicach, dokąd trafił „repatriowany”, czy może raczej „eksportowany” obraz z Łyśca).

Szkoda, że nigdzie nie sprecyzowano zasad, według których dokonano doboru omówionych w książce obiektów sakralnych. Wprowadzenie do tomu przewodnika – Czas pielgrzymów – pióra Zbigniewa Mikołejki, to dość luźno związane z książką rozważanie o przemianach w ruchu pielgrzymkowym, o tych którzy „ruszą (…) w drogę wiedzeni zwykłą ciekawością, jakby jedynie dając rutynowe świadectwo swej »kondycji turysty« – o której pisze Zygmunt Bauman – świadectwo łowcy przelotnych, mdłych wrażeń, doznającego »metafizycznej bezdomności«, beznamiętnego i nieświadomego mieszkańca świata »ponowoczesnego«, »płynnego«. Innych wreszcie pociągnie zew odmiany, może nawet przygody albo też pragnienie wędrówki poprzez wielkie szlaki kultury” (s. 6).

Bardziej do książki o specyficznych formach kultu właściwym katolicyzmowi (również w jego odmianach greckokatolickiej i ormiańskiej) i prawosławiu pasuje tekst o. Tomasza Dostatniego OP, który zwraca uwagę na potrzeby duchowe i poszukiwania współczesnego człowieka (s. 9).

Książka zawiera omówienie 122 obiektów kultu religijnego. „(…) przewodnik odkrywa tajemnice polskich sanktuariów. 122 miejsca święte katolików, prawosławnych, protestantów, żydów, polskich muzułmanów i in.” – czytamy na tylnej stronie okładki, nie bez mieszanych uczuć przyjmując to zglajchszaltowanie pojęcia „miejsca świętego” i rozszerzenie go na kościoły chrześcijańskie związane z reformacją, a także na meczety, a jeśli idzie o judaizm również o miejsca upamiętnione działalnością cadyków.

Wszystkie ujęte w przewodniku obiekty uszeregowano według nazw miejscowości, w których się znajdują. Wielobarwne fotografie ukazują obraz czy rzeźbę, na ogół z fragmentem ołtarza. Taki zespół reprodukcji stanowiłby sui generis galerię sztuki sakralnej, tym cenniejszą, że obejmującą wiele zabytków znajdujących się w niewielkich miejscowościach, nieraz odległych od głównych szlaków i trudno dostępnych. Ale tę możliwość zmarnowano! – bardzo wiele spośród reprodukowanych rzeźb sakralnych, a są wśród nich ważne dla dziejów sztuki w Polsce i Europie rzeźby romańskie i gotyckie, zasłaniają współczesne płaszcze, okrywające całą postać poza głową (czy głowami) i rękami. Nieco inaczej rzecz się ma z okrywającymi obrazy sakralne „sukienkami”, będącymi też dziełami sztuki, związanymi z obrazem nieraz od kilkuset lat…

Każdy obiekt zawiera omówienie głównego – z punktu widzenia kultu religijnego – dzieła sztuki, szczegółowe omówienie dziejów owego obrazu czy rzeźby, informacje o cudach i wydarzeniach historycznych. Autor – Grzegorz Polak – nie jest tu zbyt wiernym uczniem PP Mikołejki i Baumana, trzymając się ściśle schematu i stylu podobnych wydawnictw dewocyjnych. Liczne nawiązania do wydarzeń dziejowych tworzą z przewodnika kompendium historyczne, omawiające historię w związku z dziejami Kościoła i religii.

Zasady doboru miejscowości i obiektów, które umieszczono w publikacji, nie zawsze są jasne. Drzwi Płockie z Katedry w tymże mieście są zbyt ważnym dziełem, aby pominąć je w ogóle (choć oryginał jest w Soborze w Nowogrodzie, to wykonany w ostatniej ćwierci XX wieku odlew „wrócił” w ten sposób w swe pierwotne miejsce). Ale katedra w Płocku w ogóle nie znalazła się w przewodniku, niezależnie od swego miejsca w dziejach chrześcijaństwa na Mazowszu i niezależnie od miejsca tego miasta w dziejach średniowiecznej Polski. Jedynie katolickie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia (z końca XIX wieku) i mariawicka Świątynia Miłosierdzia i Miłości z 1914 r. reprezentują to miasto!

Nie są jasne kryteria doboru kościołów ewangelickich.

Oczywiście żaden z nich z racji zasadniczych odrębności teologicznych nie jest „sanktuarium”, żaden nie jest celem pielgrzymek. Jeżeli chodzi o kościoły luterańskie to w całym tomie przewodnika wymieniono dwa: oba znajdujące się na Dolnym Śląsku. To Kościół Pokoju w Świdnicy – „największa drewniana świątynia w Europie” obok jaworskiego, powstały na mocy pokoju westfalskiego kończącego wojnę 30-letnią, a więc związany z czasami, kiedy Świdnica znajdowała się poza granicami Rzeczypospolitej.

To samo dotyczy Kościoła Górskiego Naszego Zbawiciela w Karpaczu (niegdyś Bierutowicach) – drewnianej budowli z XII w. zdemontowanej w XIX w. w miejscowości Vang w południowej Norwegii i przeniesionej w Karkonosze. Wart upamiętnienia byłby warszawski kościół ewangelicko-augsburski św. Trójcy, wybitne dzieło klasycyzmu czasów Stanisława Augusta projektu Szymona Bogumiła Zuga, w końcu XVIII w. najwyższa budowla ówczesnej stolicy.

Z wszystkich kościołów ewangelicko-reformowanych w Polsce w przewodniku znalazł się tylko kościół w Zelowie. Omówienie dziejów parafii stało się punktem wyjścia do przypomnienia tradycji Rzeczypospolitej, jej wyjątkowości w dziedzinie tolerancji religijnej (bardzo tu miarodajny Kardynał Stanisław Hozjusz nazwał Polskę „rajem heretyków”).

Niezwykle szczegółowo przedstawione zostały dzieje Braci Czeskich – wychodźców, czy raczej uciekinierów z XVI stulecia. Przypomniano Ugodę Sandomierską z 1570 r., podkreślając słusznie, że był to „jedyny w Europie przypadek nawiązania współpracy między Kościołami”, jednak może nie „reformowanymi” – jak czytamy – lecz związanymi z reformacją. Określenie „Kościoły reformowane” pozostawiałoby poza Ugodą luteranów, wbrew faktom i wbrew przytoczonemu wcześniej wyliczeniu wyznań, jednej ze stron Ugody Sandomierskiej. To oczywiście niedostatek redakcji, niezamierzony błąd.

Dzieje Zelowa od kupna majątku i wsi w 1802 r. przez kolejnych wygnańców z Czech, ofiary nietolerancji, przedstawiono dość szczegółowo. Czy jednak nie jest uproszczeniem informacja o ukształtowaniu się składu narodowościowego mieszkańców w połowie XIX wieku i jej związku z wyznawaną konfesją: Czesi – ewangelicy reformowani, Niemcy – luteranie, Żydzi – wyznawcy judaizmu, Polacy – katolicy?

Wobec niewątpliwego braku, jakim jest nieuwzględnienie świątyń luterańskich na terenach etnicznie i historycznie polskich, a także kościołów reformowanych innych niż zelowski, u mało zorientowanego czytelnika może powstać wrażenie, że polscy ewangelicy to wyłącznie osoby o „obcych” korzeniach (co by popierało schemat „Polak=katolik”), pomijając trwający od XVIII wieku proces polonizacji i zasług „heretyków” na tylu polach życia ekonomicznego, społecznego, kulturalnego i narodowego, pomijając też wcześniejszy udział innowierców – również rodowitych Polaków – w życiu Rzeczypospolitej okresu jej największego rozkwitu!

Wśród przeważającej ilościowo liczby kościołów katolickich i niewielu ewangelickich wyróżnia się Dolnośląskie Sanktuarium Ekumeniczne, położone na terenie województwa dolnośląskiego we wsi Bukówek koło Środy Śląskiej. Opuszczony po ostatniej wojnie kościół ewangelicki niszczał i był przeznaczony do rozbiórki. Jednak w 1997 r. powstał Społeczny Komitet Odbudowy Kościoła i przy pomocy sponsorów kościół odbudowano jako świątynię ekumeniczną, erygowaną przez kard. Henryka Gulbinowicza. Prócz duchownych katolickich w poświęceniu kościoła uczestniczyli prawosławny arcybiskup Jeremiasz, biskupi luterańscy J. Szarek i R. Bogusz oraz T. Skołucki, biskup Kościoła polskokatolickiego. Według słów biskupa J. Szarka sanktuarium w Bukówku jest „kamieniem milowym na drodze ekumenizmu”.

Mapa „Sanktuaria w Polsce” pozwala prześledzić rozmieszczenie omawianych w przewodniku świątyń, poszczególne religie i wyznania zaznaczono symbolami graficznymi. I tu pewne zamieszanie: kościoły ewangelicko-augsburskie (luterańskie) figurują jako „Protestanckie”, kościół ewangelicko-reformowany w Zelowie jako kościół „Braci Czeskich”. Kościół greckokatolicki ma swą świątynię i klasztor w Warszawie przy ul. Miodowej (jest to nader interesujący pod względem architektonicznym budynek, wzniesiony przez nadwornego architekta Stanisława Augusta – Włocha Domenico Merliniego, kościół i klasztor stanowią jedną budowlę, całkowicie odbiegającą od tradycji budownictwa cerkiewnego).

Ze świątyń greckokatolickich czynnych w Polsce uwzględniono jedynie cerkiew Zbawiciela (Spasa) w Jarosławiu nad Sanem. W dawnym zaborze rosyjskim to wyznanie zostało siłą zlikwidowane i podporządkowane cerkwi prawosławnej. Dziś parafia w Kostomłotach jest „jedyną na świecie neounicką parafią obrządku bizantyjsko-słowiańskiego”, jakich 46 powstało w okresie 20-lecia międzywojennego w „celu przywrócenia jedności z Kościołem katolickim potomków dawnych unitów” (to informacje ze s. 121 omawianego przewodnika). Mapa rozmieszczenia świątyń unickich wskazuje jednak na drugą jeszcze – w nieodległym od Kostomłotów Pratulinie (skąd ta niekonsekwencja? – Pratulin odwiedził w 1999 r. arcybiskup L. Huzar ze Lwowa, zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego, wiadomość tę zawiera wykaz „Słynni pielgrzymi pratulińskiego sanktuarium”).

Równolegle z zagładą ludności żydowskiej, III Rzesza Niemiecka dążyła do fizycznego zniszczenia wszelkich śladów obecności Żydów w Polsce, co dotyczyło też synagog i cmentarzy. Właściwe ukazanie ocalałych zabytków było zadaniem odpowiedzialnym. Pisząc o krakowskiej synagodze Remuh na Kazimierzu, scharakteryzowano inne krakowskie zabytki związane ze społecznością tutejszych Żydów. Bardzo jednak jednostronnie, żeby nie powiedzieć: tendencyjnie, przedstawiono judaizm w książce – pretendującej do ukazania miejsc („świętych, świętszych, najświętszych”) związanych z występującymi w Polsce religiami i wyznaniami. Poza krakowskim Kazimierzem są to dwie miejscowości: Leżajsk z kaplicą nagrobną (ohelem) cadyka Elimeleha i Bobowa (synagoga i kirkut). I ta miejscowość związana jest z rodem cadyków Halberstamów – jej ostatni przedstawiciel kontynuował tradycje Bobowej w Nowym Jorku.

Mimo zniszczeń dokonanych w czasie II wojny światowej przez niemieckich okupantów, zachowało się na terenie obecnego państwa polskiego kilka synagog, które stanowią nie tylko pamiątkę po skazanych na zagładę żydowskich mieszkańcach miast i miasteczek, ale też wysokiej klasy zabytki kultury i sztuki. Mam na myśli takie zabytki, jak np. synagogi w Tykocinie czy Łańcucie. Starannie zakonserwowane, dostępne jako pamiątki historyczne zasługują na popularyzację. Zbyt jednostronne akcentowanie tradycji chasydyzmu wypacza obraz środowisk żydowskich w Polsce przed 1939 r., zróżnicowanych materialnie i kulturalnie, językowo i politycznie. Niezależnie od najlepszych zapewne intencji twórców i wydawców przewodnika po sanktuariach, zarówno obraz wyznań chrześcijańskich związanych z reformacją, jak i tak licznych i różnorodnych środowisk żydowskich jest obrazem wypaczonym, sprzyjającym utrwalaniu się istniejących animozji i braku wzajemnego zrozumienia.

Te, z natury rzeczy skrótowe uwagi, pozostawiają na uboczu ważne niedostatki w dziedzinie czysto informacyjnej, a dotyczącej wielu wartościowych czy nawet wybitnych dzieł sztuki, zgromadzonych w budynkach kultu różnych wyznań i religii, o których niewiele dowiemy się z tekstu. Czasem będzie to nazwisko wybitnego artysty, które pozbawione jakiejkolwiek informacji pozostaje pustym dźwiękiem. Czasem: „informacja”, że warto zobaczyć np. witraże (kiedy powstały – autor, styl, tematyka?) czy „nagrobki 3 arcybiskupów”.

Wśród wiadomości o odwiedzających kościół „słynnych pielgrzymach” napotkamy nie tylko niewątpliwe znakomitości z kręgu głów koronowanych, duchownych, polityków, artystów i intelektualistów, ale też „pielgrzymującego” do luterańskiego kościółka Wang w Bierutowicach-Karpaczu… Bolesława Bieruta.

Grzegorz Polak, Święte, świętsze, najświętsze. Przewodnik po sanktuariach w Polsce. [Przedmowy:] Zbigniew Mikołejko, Czas pielgrzymów; Tomasz Dostatni OP, Dopokąd idę, Wydawnictwo Agora S.A., Warszawa 2013.

Janusz Maciej Michałowski

Numer 3(3) 2013, 04.12.2013