Lektury: The Fourth Gospel

TFG Spong

Emerytowany biskup Episkopalnego Kościoła USA (ECUSA) John Shelby Spong (ur. 1931) to postać bardzo znana po drugiej stronie Atlantyku. Można by powiedzieć, że jest on poniekąd kościelnym i teologicznym celebrytą. Wydał ponad dwadzieścia książek, a każda z nich szybko stała się bestsellerem.

Biskup Spong od ponad dwudziestu lat wzywa chrześcijaństwo do nowej, radykalnej reformacji. Jak bowiem uważa, potrzebujemy „nowego chrześcijaństwa dla nowego świata” (1).

Gdy poznałem Jacka Sponga na konferencji w Sztokholmie w 2009 r., miał on wówczas blisko osiemdziesiąt lat. Tłumaczył wtedy, że choć od pewnego czasu zajmuje się Ewangelią Jana, to żadnej książki na ten temat raczej nie uda mu się napisać. Jego ostatnia praca miała poruszać kwestię życia po śmierci (2); na swój sposób domknęłaby jego dzieło pisarskie.

Minęło jednak kilka lat, a Spong nie wypadł z teologicznej formy. Nakładem wydawnictwa HarperCollins ukazała się praca pod prowokującym tytułem „The Fourth Gospel: Tales of a Jewish Mystic” („Czwarta Ewangelia: Opowieści żydowskiego mistyka”). Przyjrzyjmy się jej pokrótce.

Już na wstępie Spong zaznacza, że do Ewangelii Jana podchodzi dość niechętnie. Jego zdaniem odegrała ona bowiem negatywną rolę w kształtowaniu oraz rozwoju wyznań wiary i dogmatów kościelnych. W jego odczuciu „wiara usystematyzowana w wyznaniach wiary zamknęła Jezusa w świecie przednowoczesnym, definiując Boga jako ingerującą w świat, dokonującą cudów istotę z kosmosu. Sprawiła też, że dialog stał się nie tylko bardzo trudny, ale wręcz niemożliwy” (3).

Spong poświęcił ponad pięć lat na szczegółową lekturę tej Ewangelii. Swe studia wzbogacił lekturą dostępnych w języku angielskim znaczących teologicznych opracowań i komentarzy na temat Ewangelii z XIX, XX i XXI wieku.

Klucz zaproponowany przez Sponga, jego metodologia, która ma pomóc w zrozumieniu przesłania tej Ewangelii, to odczytanie jej jako żydowskiej księgi. Jako opisu życia, nauczania, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a raczej Jeszuy Ha’Maszijacha. Opisu, który wyszedł spod pióra autorów i redaktorów nazywanych zbiorczo przez Sponga „palestyńskim żydowskim mistykiem”.

„The Fourth Gospel” nie jest jednak zbitką naukowych i egzegetycznych faktów na temat Ewangelii Jana, które miałyby na celu jedynie demitologizację Bożego Objawienia w duchu Rudolpha Bultmanna (4). John Shelby Spong to nie akademik poszukujący pierwotnej formy Ewangelii Janowej lub zastanawiający się przez kilka stron nad poprawnością formy greckiego aorystu.

Spong jest biskupem Kościoła, lecz nie kościelnym liderem, któremu się wydaje, że sprawuje władzę absolutną i nie znosi sprzeciwu. To biskup, który z duszpasterską delikatnością i troską poszukuje „nowej samoświadomości” (new self-consciousness) wynikającej z Bożego Objawienia, transcendencji oraz sensu. I stara się przybliżyć je wszystkim ludziom.

Spong jest duszpasterzem chcącym uratować chrześcijaństwo przed niebezpieczeństwem fundamentalistycznego literalizmu i dogmatyzmu, w które ono zabrnęło. Ta negatywna sytuacja może doprowadzić chrześcijaństwo do bankructwa, jeśli tylko nie zdecyduje się ono na kolejną reformację według Ewangelii Jezusa Chrystusa.

Lecz żeby ta „nowa reformacja” miała ręce i nogi, niezbędne jest zrozumienie znaczenia Ewangelii i Jezusowego poselstwa oraz oddanie jej w języku – a więc i w pojęciach – zrozumiałych dla człowieka żyjącego w XXI wieku. Dlatego badania biblistów i egzegetów autor traktuje jako punkt wyjścia. Zaś dzięki nim proponuje swoją interpretację „Czwartej Ewangelii”, chcąc przy tym ukazać, w jaki sposób Jan objawił Boga czytelnikowi.

Przytoczmy tutaj małą próbkę owej interpretacji: „Bóg był światłem, obejmującym wszystkich, którzy otworzyli na nie oczy. Bóg był życiem, tym samym życiem, które tętniło we wszechświecie, i które w istotach ludzkich zyskało samoświadomość – a właściwie tylko wśród tych ludzi, którzy podjęli ryzyko i pragnęli odrodzić się w nowym wymiarze człowieczeństwa. Bóg, dla Jana, był miłością, życiodajną mocą, którą obdarzał wszystkich, którzy pragnęli przystać na delikatność, która miłości zawsze towarzyszy”.

I biskup kontynuuje: „To znaczy, że dla Jana Jezus nie był postacią, która przybyła, odeszła, a następnie miała znowu powrócić. Jezus był raczej Bożą obecnością. Zachęcał wszystkich, żeby uczestniczyli w tym, czym jest, i był, żeby narodzili się z ducha – narodzili do nowego wymiaru człowieczeństwa – i tym samym mieli udział w Bożej wieczności”.

Wreszcie Spong konkluduje: „Drugie nadejście Chrystusa miało więc stanowić nie mniej, nie więcej niż nadejście, a może raczej uświadomienie sobie, wszechobecnego ducha” (5).

Myślę, że „The Fourth Gospel” można z pełną odpowiedzialnością polecić czytelnikowi odczuwającemu głód duchowy, którego nie udało się jak dotąd zaspokoić literalnym i dogmatycznym chrześcijaństwem. A zatem czytelnikowi, który Kościół nadal uważa za swój dom, pomimo licznych prób wyproszenia lub odstraszenia, jakie ów „kościół” dokonuje.

Łukasz P. Skurczyński

John Shelby Spong, The Fourth Gospel: Tales of a Jewish Mystic, HarperCollins, New York 2013.

Czytaj tekst biskupa Sponga

(1) Zob. J. S. Spong, A New Christianity for a New World: Why Traditional Faith is Dying and How a New Faith is Being Born, HarperCollins, New York 2002.

(2) Zob. tenże, Eternal Life: A New Vision: Beyond Religion, Beyond Theism, Beyond Heaven and Hell, HarperCollins, New York 2009.

(3) „The creedal system seemed to me to have locked Jesus into a pre-modern world, to have defined God as an invasive, miracle-working deity from outer space, and to have made the work of engaging the world in dialogue not only very difficult, but almost impossible” w: tenże, The Fourth Gospel: Tales of a Jewish Mystics, HarperCollins, New York 2013, s. 5 [tł. cytatów Weronika Mincer].

(4) Rudolf Bultmann (1884-1976) – niemiecki teolog ewangelicki, profesor i kierownik katedry Nowego Testamentu Uniwersytetu w Marburgu; autor programu demitologizacji języka Nowego Testamentu, który jest w całości, według Bultmanna, językiem mitycznym, i który należy zinterpretować w sposób egzystencjalny (tenże, Neues Testament und Mythologie. Das Problem der Entmythologisierung der neutestamentlichen Verkündigung, 1941, München 1985, München [reprint] 1988).

(5) „God was light, embracing all who could open their eyes to see. God was life, the same life which was following through the universe, but which came to self-consciousness only in human beings – indeed only in those who were willing to risk entering or being born into a new dimension of humanity. God, for John, was love, that life-giving power that embraces all those who are willing to accept the vulnerability that love always brings. This means that for John, Jesus was not one who had come and then departed and who would someday come again. Jesus was rather a God presence inviting all to enter who he was and is, to be born of the spirit – born, that is, to new dimensions of what it means to be human – and to participate thereby in the eternity of God. […] The second coming was thus nothing more or less than the coming, or perhaps even the dawning realization, of the ever-permeating spirit” w: Spong, dz. cyt., s. 194.