Przegląd prasy – marzec 2015 | Łukasz Cieślak

SŁOWO I MYŚL

Ukazał się kolejny numer kwartalnika społeczno-kulturalnego „Słowo i Myśl”. Głównym tematem numeru są konwertyci.

Trzeba powiedzieć, że w Kościołach ewangelickich widać pozytywną zmianę w podejściu do konwertytów. Nie do końca aktualny jest podział na „twarde lutry” (czy też „kalwiny”) i tych, którzy wstąpili do Kościoła. Widać to nawet w luterańskich dokumentach, gdzie skrzętnie dopisano, że prawa wyborcze służą osobom konfirmowanym i konwertytom (na równych zasadach).

W wielu parafiach rodowici ewangelicy zaczynają być mniejszością. To z pewnością zmiana, ale myślę, że nowe oddechy za plecami w ławce kościelnej to zawsze radość. Tylko odrobinę dziwi, że list konwertyty do redakcji publikowany jest anonimowo, tak jakby status konwertyty był czymś wstydliwym. Może warto się pokazać i powiedzieć „niech nas zobaczą!”?

USA TODAY

Tymczasem za wielką wodą Kościół prezbiteriański zrobił kolejny krok ku równości. Zmieniono definicję małżeństwa tak, aby zawierały się w niej również związki osób tej samej płci. Nie ma sensu pytać, kiedy takie zmiany byłyby możliwe w Polsce, skoro nawet działaczka lewicy Wanda Nowicka, która spędziła ostatnie lata jako wicemarszałek Sejmu, popada w pesymizm… Ciekawe, czy lewicy nie szkoda kolejnej zmarnowanej kadencji.

EPISCOPAL CAFE

W Kościele Anglii poruszenie. Wywołało go zezwolenie na przeprowadzenie muzułmańskich modlitw w budynku kościoła św. Jana w londyńskiej dzielnicy Waterloo. Okazuje się, że modlitwa stała się zarzewiem skandalu. W efekcie władze kościelne przeprosiły tych, którzy poczuli się urażeni. Zapewniono też, że takie incydenty już się nie powtórzą.

BLOG KS. JERZEGO SAMCA

Spraw islamu dotknął też ks. Jerzy Samiec, biskup Kościoła luterańskiego w Polsce, na blogu.

Ciekawe, że często w retoryce dotyczącej muzułmanów (choć akurat biskup tego uniknął) stawia się ich niemal za wzór. Mam na myśli argumenty typu „oni potrafią bronić swoich przekonań”, „jakby Nergal spalił Koran, to by go zabili” itp. itd. Niepokoi mnie stawianie fanatyzmu i bandytyzmu za wzór do naśladowania czy nawet za dobry przykład. Myślę, że jako chrześcijanin nie muszę bronić chrześcijaństwa, wystarczy (sic!), że pokocham bliźniego z jego ułomnościami i brudem, które się z nim wiążą. Brzmi utopijnie? Tak samo jak Dobra Nowina.

PATHEOS

A propos Ewangelii. Święta Wielkiej Nocy są zawsze (no może: bywają) okazją do pomyślenia o Chrystusie. Dlaczego został zamęczony na krzyżu? Popularna odpowiedź brzmi, że za nasze grzechy. Ale co to właściwie znaczy?

W artykule opublikowanym na portalu „Patheos” czytamy, że często grzech czy grzeszność rozumiemy jako uchybienie prawom moralnym, np. wywodzonym z Biblii. Tymczasem autor proponuje taką interpretację, że skoro Bóg jest miłością, to grzechem jest każde zachowanie sprzeciwiające się miłości, bo oddala nas czy też oddziela od Boga. Wtedy odpowiedź na pytanie, dlaczego Jezus umarł na krzyżu, może brzmieć: „żeby naruszając status quo pokazać, jak wygląda miłość w działaniu”.

Czy zatem Jezus zbawił nas od naszych grzechów? Tak, ale nie było to magiczne show. Jego śmierć pokazująca miłość idącą do największej głębi mówi nam, że idąc za tą miłością jesteśmy zbawieni od grzechu.

Łukasz Cieślak – prawnik, członek redakcji Miesięcznika Ewangelickiego

Numer 4(24) 2015, 03.04.2015